A Free Template From Joomlashack

A Free Template From Joomlashack

Drodzy Państwo

Niniejsza strona jest kontynuacją mojej wcześniejszej witryny:

http://hamburgpol.w.interia.pl/

stworzonej 13 sierpnia 2004 roku dzięki pomocy ś.p. Ryszarda,  członka założyciela NSZZ "Solidarność", wspaniałego patrioty i ofiarnego przyjaciela.

 

 

 

KSIĄŻKI ON-LINE

 

Uwaga
- nowa książka na witrynie:

Jean-Baptiste Bouchaud

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego

Zapraszam do lektury

 

 

Książka "Dogmat Świętych Obcowanie" do której tekst zebrał i opracował w 1980 roku mói Tata
ś.p. Bernard Paweł Jan Tuszyński

 

Herman Cohen - Augustyn-Maria od Najsw. Sakramentu

 

Życie ojca Hermana
- Augustyna-Marii
od Najśw. Sakramentu

Książka wydana przez Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik 1898 r

"Źródłem, z którego wypłynęły potoki miłości, siłą, która sprowadziła wylew dotąd nieznanej radości - była wiara święta. Nie ma jej ani w judaizmie, ani w schizmie, lecz tylko w jednym prawdziwym Kościele Katolickimi, W tym Kościele jedynie każdy z obu  naszych nawróconych  źródło wody żywej dla duszy swojej, spragnionej prawdy, mogli znaleźć.
Oby  życiem O. Hermana Cohena  i siostry Natalii Naryszkin, zostający poza obrębem Kościoła zostali oświeceni , że tylko w Kościele św. katolickim - wiara żywot wieczny daje."

Fragment listu Św. Rafała Kalinowskiego do tłumaczki w Łagiewnikach,
11 września 1898 r.

TEKSTY

 

Ks. prof. Franciszek Cegiełka

Nasz święty Rafał Kalinowski

 

 

 

Cudowny obraz, który Św. Faustyna nazwała "Król Miłosierdzia", namalował według słów s. Faustyny Eugeniusz Kazimierowski

W kulcie Miłosierdzia Bożego obraz Króla Miłosierdzia odgrywa pierwszorzędną rolę. Dlatego s. Faustyna przywiązywała do jego poprawności wielką wagę. W obrazie tym odróżniała ona cechy istotne i polecała czuwać, by one były zachowane.

"W dniu 23.09.2005 roku Litwini podstępnie zabrali z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie obraz Jezu Ufam Tobie i to mimo tego że kardynał Baczkis (prymas Litwy) publicznie ogłosił że obraz nie będzie zabrany po kryjomu. Obraz został przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Trójcy a w zasadzie kaplicy. Kościół ten przez scianę sąsiaduje z głośnym nocnym klubem Oryginal obrazu Jezu Ufam Tobie w czasach sowieckich zostal przechowany przez wileńskich Polaków i od 20 lat znajdował się w Kościele św. Ducha."

Żródło cytatu

Stronę ogląda

 

• Initium sapientiae timor Domini  - Początkiem mądrości - bojaźń Pańska
(Psalm 111,10)

• Za wielu milczy!
Milczący obserwatorzy, nie zajmujący konkretnego stanowiska - bez odwagi pouczenia - są przed Bogiem współwinni w nieszczęściu Kościola 
Św. Hildegard
von Bingen (1098-1179)

• Największym wrogiem chrześcijaństwa są sami chrześcijanie,
jeśli są tchórzliwi i wygodni.  
Ks. abp prof. dr hab.
Stanisław Wielgus

 

 

 

 

Św. Michał Archanioł

 

 

 

 

Wy Polacy,
przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim.

Cześć Maryi i Świętego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim.

Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu
WIELKIEGO PAPIEŻA.

Bóg żąda od was walki w duchu Chrystusowym, i w duchu Jego Świętych.

Bł. ks. Bronisław Markiewicz
"Bój bezkrwawy", 1908

 

 

 

Św. Ekspedyt

 

Nowenna
do św. Expedyta

 

Wawel Król Jan III Sobieski i jego córka Teresa Kunegunda Regentka Bawarii

Wawel

ó

4 marca 1386 W katedrze wawelskiej arcybiskup Bodzanta koronował Władysława Jagiełłę na króla Polski.
4 marca 1430
Władysław Jagiełło w Jedlnie nadał szlachcie polskiej przywilej w zamian za uznanie przez nią prawa jego synów do sukcesji.

4 marca 1484 zmarł  wnuk Króla Władysława Jagiełły 26 letni  królewicz Kazimierz, drugi syn Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Spoczął w katedrze wileńskiej. Kanonizowany został w 1604 r.

4 marca 1676 r po ósmej rano królowa Polski Maria Kazimiera, słynna Marysieńka Jana III, powita w zamku wawelskim córkę Teresę Kunegundę

Po odparciu nawałnicy tureckiej Sobieski pomyślał o koronacji.

Ceremonię tę wyznaczono na niedzielę 2 lutego 1676 r.

Miała ona odbyć się zgodnie z tradycją w Krakowie.

Monarcha pragnął, ażeby jednocześnie z uroczystościami koronacyjnymi podano do chrztu obie córki.

Na rodziców chrzestnych "Berbiluny" poprosił króla Francji Ludwika XIV oraz elektorową Bawarii Henrietę Adelajdę.

Dla "Menonki" zaś wybrał króla Anglii Karola II i królową Francji Marię Teresę.

Wśród tych przygotowań nastąpił nieoczekiwany zgon młodszej córki.

Zmarła 7 grudnia 1675 r. w zamku żółkiewskim przeżywszy zaledwie dwa lata.[i]

Pogrążeni w smutku rodzice odłożyli chrzest "Berbiluny" na później.

Zaraz na początku 1676 r. dwór królewski wyruszył z Żółkwi do Krakowa.

Maria Kazimiera podróżowała dla większej wygody w lektyce.

Podążano powoli zatrzymując się często na noclegi, ażeby królowa nie zmęczyła się.

Nosiła bowiem w swym łonie nowe życie.[ii]

Jadąc na koronację, była bliska rozwiązania.

Rozchodziły się nawet pogłoski, że ceremonia ulegnie z tego powodu opóźnieniu,6[iii]

Odbyła się ona wszakże w przewidzianym terminie

.Gdy w lutową niedzielę królewska korona spoczęła na skroniach Marysieńki, była już ona brzemienna od ośmiu miesięcy.

Rzucało się to w oczy, skoro anonimowy świadek uroczystości powiada w swej relacji, że monarchini była "barzo ciężarna".

Dlatego po dokonanej koronacji zaniesiono ją na Wawel w lektyce.7[iv]

W miesiąc później urodziła Teresę Kunegundę.8[v]

Królewna przyszła na świat 4 marca po ósmej rano.

Poeta francuski Regnard napisze o niej, że została "ukoronowana w łonie matki".9[vi]

Sobiescy mieli ponownie dwie córki.

Kiedy wiosną tegoż roku lekarze nadworni zalecili Marii Kazimierze udać się do słynnych wód Bourbon we Francji, postanowiła zabrać ze sobą obie dziewczynki,

Jan III nic chciał jednak puszczać ich w tak daleką drogę bez chrztu.

Ceremonia odbyła się 19 lipca 1676 r  w jaworowskim kościółku parafialnym.

Nic zaczekano nawet na przyjazd ambasadorów Francji i Anglii, którzy mieli reprezentować swoich monarchów wybranych na rodziców chrzestnych.

Z pałacu podążyła do kościoła uroczysta procesja.

Starsza królewna szła sama z małą błyszczącą od drogich kamieni koroną na głowie.

Otrzymała imiona: Adelajda Teofila Ludwika. Jej pięciomiesięczną siostrę zaniesiono do chrzcielnicy na rękach.

Rodziców chrzestnych: Karola II i Marię Teresę, zastępowali wojewoda ruski Stanisław Jabłonowski oraz wojewodzina krakowska Tekla Lubomirska.

Dziewczynce nadano imiona: Teresa Kunegunda Karolina Kazimiera.

Pierwsze imię dostała na pamiątkę królowej Francji, trzecie po królu Anglii, a czwarte po matce.10[vii]

Niepotrzebnie się tak śpieszono z tymi chrztami, gdyż królowa ostatecznie do Francji nie wyjechała. Dotarła tylko do Gdańska z synem Jakubem i obiema córkami, podejmowana nader uroczyście przez mieszczan.

Przybyły nad ujście Wisły ambasador Karola II, który nie zdążył do Jaworowa na chrzest Teresy Kunegundy, wręczył jej tu podarki od swego monarchy.11[viii]

Najmłodsza latorośl Sobieskich otrzymała również bogate dary znad Sekwany.

Ludwik XIV i Maria Teresa nie szczędzili liwrów na drogocenne przedmioty dla obu chrześniaczek oraz ich rodziców.

Podarki te stanowiły przejaw słynnej "dyplomacji pieniądza" Króla Słońce.

Pragnął on ze wszech miar wprzęgnąć Rzeczpospolitą w rydwan swej mocarstwowej polityki.

Francja zmagała się właśnie na polach bitewnych z silną koalicją, składającą się z cesarza, elektora brandenburskiego, Hiszpanii i Holandii.

Wkraczając na stare ziemie polskie znajdujące się pod panowaniem Brandenburgii oraz Austrii,

Sobieski odciągnąłby część sit, jakie walczyły na zachodzie przeciw armiom francuskim.

Rejestr darów wysłanych z Wersalu do Polski za władania Jana III wykazuje najwięcej prezentów w 1676 r.12[ix]

U progu następnego roku spadł na dwór polski dotkliwy cios.

10 lutego  1677 r zmarła w wieku czterech i pół lat starsza córka Adelajda,13[x]

Odeszła po długich cierpieniach. Męczyła ją silna gorączka, a lekarze nie umieli rozpoznać choroby. Podawano królewnie różne leki, ale bezskutecznie.

Maria Kazimiera, czuwająca przy dziecku, nie mogła już patrzeć na jego boleści.

Niekiedy pragnęła wręcz, ażeby przecięła je śmierć.

Mimo gorączki "Berbiluna" zachowywała zdumiewającą przytomność umysłu. "Mówiła i czyniła podczas swej choroby rzeczy zadziwiające" – napisze później królowa do swego brata.14[xi]

Zwątpiwszy w lekarzy, zrozpaczona matka szukała ratunku w żarliwych modłach.

Nieznana choroba czyniła wszakże dalsze postępy.

Jan III oznajmił wówczas Adelajdzie ustami swego dworzanina, że "jest bardzo żałosny z jej choroby".

Odpowiedziała mu: "Podziękować za tę łaskę, ale ja wiem, że król jm. Teresię kocha."Musiała widocznie dostrzec większą skłonność ojca do młodszej siostry. Niebawem zmarła

, "w okropnym żalu królestwo oboje zostawiwszy i cały dwór, bo ją bardzo wszyscy kochali, z jej wielkiej roztropności i dobroci", jak powiada kronika warszawskich karmelitanek.15[xii]

Po tym zgonie Teresa Kunegunda zostaje jedynaczką.

Rodzice nazywają ją pieszczotliwie "Pupusieńką".

Ma tylko starszego od siebie o ponad osiem lat brata Jakuba.

Ale w najbliższym czasie rodzina Sobieskich powiększa się.  

6 grudnia  1677 r. w gdańsku przychodzi na świat królewicz Aleksander, a w trzy lata później Konstanty.

Czwórka ta uchowa się przy życiu, zapisując się w historii Polski jako, dzieci Jana III i Marii Kazimiery – jednej z najbardziej romantycznych par na tronie

44_teresa kunegunda_z siemiginowskiego.jpg

Gdy Teresa Kunegunda liczy siedem lat, groźna zawierucha wojenna wyrywa Jana III na czas dłuższy z domowego ogniska.

Odrodzona pod rządami wezyrów Koprülüch potęga turecka sięga po Wiedeń.

Latem 1683 r. Sobieski rusza na czele armii koronnej, ażeby wybawić broniące się rozpaczliwie miasto.

Maria Kazimiera, odprowadziwszy małżonka aż do Tarnowskich Gór, usadawia się ze swym dworem w Krakowie,

Ma przy sobie Aleksandra, Konstantego, Teresę Kunegundę oraz ostatnio urodzonego Jana.

Przyjście jego na świat poczytano za dobry znak dla rodu Sobieskich.

Ale mały Jaś chrzesniak Królowej Krystyny zemrze po kilku latach.

 Jan Sobieski  ur. 4 czerwca 1683 zmarł  12 kwietnia 1685

Wśród tej gromadki brak tylko najstarszego Jakuba.

Jakub Ludwik Sobieski

Szesnastoletni młodzieniec towarzyszy bowiem ojcu w odległej kampanii.Rozłączeni małżonkowie pisują do siebie obszerne listy.

Żwawy pochód, uroczyste powitania i narady wojenne utrudniają Janowi III prowadzenie tej korespondencji,

Ale monarcha znajduje wyjście, zasiadając do pisania nocą. Nie bacząc na znużenie, opowiada Marysieńce szczegółowo ostatnie przypadki, a na zakończenie listu nie zapomina "obłapiać z duszy" swych dzieci.

Czyta łapczywie wszelkie o nich wzmianki w listach żony.

Za każdym razem chce wiedzieć, co porabia jego córka.

Nie znajdując zaś o niej wiadomości, zwraca się do Marii Kazimiery z wymówką: "O Pupusieńce nic mi Wć nie oznajmujesz, jak się teraz czyni."16[xiii]

Pamięta o niej, śląc na dwór zdobycze tureckie.

Wybiera dla jedynaczki piękną ,.skrzyneczką"', wysadzaną kością słoniową i masą perłową.

Niestety zaginęły szufladki od tego cacuszka. Przykazuje więc dorobić je,

"Niech się i ona [Teresa Kunegunda – M.K.] nieboga cieszy tymczasem jakążkolwiek zdobyczą, nim jej co lepszego, da Pan Bóg, z sobą przywiozę", pisze do żony znad Dunaju w pierwszych dniach października 1683 r.17[xiv]

Dla Aleksandra ma żywy podarek w postaci "bardzo grzecznego Turczynka".

Nadchodzące z wyprawy wiedeńskiej listy Maria Kazimiera najpierw przebiega zachłannie wzrokiem sama.

Potem przywołuje dzieci i cały dwór. Czyta ponownie, tym razem głośno, mężowskie słowa.

Wszyscy słuchają królowej z zapartym tchem.18[xv] Listy Jana III wzbudzały najwyższe zaciekawienie każdego.

Przedstawiały niezwykle malowniczo wielkie wydarzenia i drobne przypadki.

Opisywał też król barwnie elektorów i książąt Rzeszy stawiających się pod jego rozkazy

.Z tej galerii jedna postać zasługuje na szczególną uwagę, a mianowicie elektor Bawarii Maksymilian Emanuel.

Jego "jest portret taki: wzrost i la taille de notre M. le comte de Maligny

(franc.- tusza naszego pana hrabiego de Maligny) włosy nieszpetne châtain brun (franc.- ciemny szatyn), na twarzy nieszpetny, ale usta i broda poszły przecię na austriackie, ale przecię nie bardzo.

Oczy niby trochę chore; l'air (franc. - wygląd) francuski,. [..,] grzeczności i ludzkości dosyć; młodość jeszcze wielka". Elektor liczył dwadzieścia jeden lat

.Zaprzyjaźnił się niezmiernie z polskim królewiczem, "jakoby się już z sobą znali od kilkunastu lat". Janowi III schlebiała niemało ta przyjaźń okazywana synowi przez jednego z najznaczniejszych władców niemieckich. Maksymilian Emanuel pojawia się więc często w jego korespondencji.

Po rozgromieniu wojsk Kara Mustafy elektor Bawarii lgnie jeszcze bardziej do Jakuba. "Lezie wszędzie do nas" – przechwala się Sobieski przed małżonką.

Królewicz zaprzyjaźnił się z Maksymilianem Emanuelem na dobre. "Jako brat z bratem zdobyczy mu swoje Fanfanik rozdaje ostatnie."19[xvi]

Ten miły Bawarczyk zostanie w przyszłości mężem polskiej królewny.

Na "poczcie wiedeńskiej" urywa się wspaniała korespondencja Sobieskiego, a wraz z nią wzmianki o Teresie Kunegundzie.

Ale zaczyna się ona pojawiać na kartach innych źródeł.

W Anegdotach Daleraca towarzyszy królowej razem z braćmi nawet w odległych, a czasem niebezpiecznych podróżach.

W 1687 r. jedzie z matką aż do wód cieplickich na Śląsku.

Gdy w tymże roku Jan III wyrusza przeciw Turkom usadowionym mocno w Kamieńcu, Maria Kazimiera podąża za nim.

Ma ze sobą siostrę, markizę de Béthune, oraz trójkę dzieci; Teresę Kunegundę, Aleksandra i Konstantego.

Niewieści ten dwór zatrzymuje się pod zrujnowanym Jazłowcem.

Obecność dam w pobliżu linii działań wojennych była modą przeniesioną z Francji, gdzie Ludwik XIV" udawał się na wojnę w otoczeniu licznego dworu damskiego.

Ale w Polsce wyprawa taka, wobec zapuszczających się daleko zagonów tatarskich, mogła zakończyć się źle.

Nic dziwnego, że markiza de Béthune umiera wprost ze strachu. Jej królewska siostra nie odczuwa natomiast żadnego lęku.

Urządza nawet wycieczki nad brzegi Dniestru, ażeby chwytać tam raki.20[xvii]

Dwór Sobieskich znajdował się w ustawicznej wędrówce po rozległym kraju.

Wspomniany poeta Regnard pisze, że były to najprzyjemniejsze podróże na świecie.21[xviii]

Stanowiły niewątpliwie ważny czynnik w kształtowaniu królewny. Poznawała różne dzielnice Rzeczypospolitej, ale najczęściej udawała się na Ruś.

Jan III czuł się bowiem najlepiej w swych rezydencjach kresowych i tam najchętniej przebywał z rodziną.Zdaje się, że edukacja "Pupusieńki" polegała przede wszystkim na nauce obcych języków.

Anonimowy ksiądz francuski znany tylko pod inicjałami F. D. S., który bawił na dworze Sobieskich w latach 1688–1689, zapisał w swej relacji, że królewna "mówi dobrze po łacinie i nieźle po francusku".22[xix]

Lekarz angielski O'Connor dorzuca tu jeszcze język włoski.23[xx]Wiele wskazuje na to, że Teresa Kunegunda najwcześniej i najlepiej opanowała francuski.

W zamku kórnickim znajdują się jej dwa listy do ojca skreślone w tym języku.24[xxi] Jeden z nich nosi datę 10 października 1687 r.

Drugi jest nie datowany, ale pochodzi zapewne z tegoż okresu. Królewna pisząc owe listy miała więc niepełne dwanaście lat. Wymienia w tej korespondencji swego nauczyciela Francuza Péliciera.

Nie ulega wątpliwości, że pragnął on pochwalić się przed samym monarchą postępami jego ukochanej jedynaczki i podyktował oba listy.

Ortografia ich jest bardzo poprawna w przeciwieństwie do francuskich listów dorosłej Teresy Kunegundy, posługującej się już własną, niezmiernie udziwnioną pisownią, która czyni jej korespondencję na pierwszy rzut oka wprost nieczytelną.W tym programie kształcenia młodej królewny język ojczysty znalazł się chyba na dalszym miejscu. Świadczą o tym jej listy pisane po polsku.

Najwcześniejszy, jaki udało się odnaleźć, pochodzi z 23 września 1686 r.

Skreśliła go Teresa Kunegunda w Samborze do Jana III. Warto przytoczyć ten list w całości, zachowując wiernie pisownię ponaddziesięcioletniej królewny.

"Naiasnieyszi Milościwiy Królu Oycze y Dobrodzieiu Moy! Królowa Jmosc frasuie się barzo y mi, zesmi o zdrowiu WKM tak dawno niesliszeli

. Pana Boga prosze, abysmi nie tilko o niem usłiszeli, alic nanie pretko patrzili. Oznaimuie wnim, że załaską Bożą zdrowa Królowa Jmosc Dobrodzyka moia y miwsziszy do usługi WKM, ianisko zanuski obłapiam wkm, aprosze unizenie za sługą swoią panią Kuchmistrzową iesli wakować będzie kanonia warszawska po Xiedzu Dinofie, że został kardinałem tam teras wrzimie, zebis wkm dal ią synowi iey, bo tisz teraz pogorzeli tam wdowa niebozenta. Wiency nie pisze, zostaie WKM uniżoną sługą y curką, Teressa Kunegunda."25[xxii]

List ten napisała królewna przypuszczalnie pod czyjeś dyktando, a z pewnością na prośbę swej kuchmistrzowej. Zwraca się bowiem do króla z rzeczową prośbą w jej sprawie. Nie jest to odosobniona interwencja jedynaczki u potężnego ojca.

Okazuje się, że na trzy znane listy dziecinne Teresy Kunegundy dwa zawierają petycje

.W rok później będzie prosiła Jana III we wspomnianym już liście francuskim, ażeby nauczyciel Pélicier pozostał u jej boku, "ponieważ jest bardzo porządnym człowiekiem.

Naucza on pisania mnie i mego brata Konstantego, który nie chce uczyć się u pana Grońskiego, gdyż ma on ręce, powiada, tak brzydkie, że nie może na nie patrzeć." Łatwo domyślić się tu zwyczajnej intrygi dworskiej. "Porządny człowiek" Pélicier chciał odsunąć przypuszczalnie od nauczania dzieci królewskich bakałarza polskiego, aby zapewnić to stanowisko sobie.W edukacji królewny swoje miejsce znalazła jeszcze muzyka. Francuz Dalerac, bawiący nad Wisłą przez długie lata, uważał naród polski za muzykalny. "Polacy bowiem mają zmysł muzykalny do śpiewu.

Oryginalne są ich tańce i skrzypki, do których, czy na balu, czy w kościele, dodają rodzaj przenośnych organów i rodzaj spinetu bez klawiszy, brzdąkając po strunach pałeczkami."26[xxiii]

Dwór Sobieskich rozbrzmiewał różnorodną muzyką.

Jeśli do stołu przygrywali często muzykanci francuscy na trąbach "przy klawecymbale",27[xxiv]

to rankiem i wieczorem koncertowała na dziedzińcu hałaśliwa orkiestra janczarów królewskich.

Maria Kazimiera przysłuchiwała się chętnie muzyce żydowskiej, a wyczerpany chorobami Jan III kazał sobie śpiewać smętne dumki kozackie.

Teresa Kunegunda, przebywając często z rodzicami w rezydencjach kresowych, polubiła szczególnie ludowe melodie "ruskie", zdaniem Daleraca "nierównie rzewniejsze aniżeli arie i tańce polskie".28[xxv]

Zatęskni kiedyś za nimi.

Sama królewna uczy się z powodzeniem śpiewu francuskiego. Anonimowy F. D. S. zapisał, że "śpiewa wdzięcznie"."Pupusieńka" nie była chyba najcierpliwszą uczennicą. Miała już swoje zamiłowania i niechęci.

Potrafiła nawet być uszczypliwa i "dokuczać na różne sposoby osobom, które nie przypadają do jej smaku".

Szczególny zaś wstręt przejawiała do Francuzów i wszystkiego co francuskie.

Pewnego dnia rzekła do naszego F.D.S.: "Kocham cię bardzo, mój księże, ale jeszcze więcej kochałabym ciebie, żebyś na nieszczęście nie byt Francuzem."29[xxvi] Ta zadziwiająca niechęć była zapewne rodzajem protestu królewny przeciwko otaczającej ją francuszczyźnie. Wszak od dziecka musiała mówić, pisać, a nawet śpiewać po francusku, nosić francuskie sukienki, jadać francuskie potrawy.Przekorna Teresa Kunegunda okazuje więc upodobanie do polskich strojów. "Gdyby usłuchano życzeń królewny, pewnie przebrałaby się po polsku, ma bowiem wstręt do mód francuskich" – powiada zdumiony F.D.S. Było to życzenie znamienne, gdyż cała niewieścia Polska hołdowała wówczas modzie znad Sekwany.

Tenże autor pisze przesadnie, że "nawet chłopki" ubierają się po francusku.30[xxvii]

Tymczasem królewna przywdziałaby najchętniej rodzime szaty.Lubuje się również w polskiej kuchni.

Już podczas dziecięcych odwiedzin w klasztorze warszawskich karmelitanek domaga się ze swymi młodszymi braćmi "porcyjek zakonnych, a najwięcej barszczu i grochu". Na prośbę królewskich dzieci muszą nawet mniszki słać im owe smakowite "porcyjki" do zamku monarszego.31[xxviii]

Gdy F. D. S. bawi na dworze Sobieskich, królewna "jada sama z ochmistrzynią potrawy sporządzone po polsku".

Można stąd wnosić, że nie chce spożywać wyszukanych dań, jakie przygotowują na stół królewski tak cenieni kucharze francuscy.

Przebywającej później poza granicami Rzeczypospolitej Teresie Kunegundzie trzeba będzie wysłać transport polskich przysmaków.32[xxix]

Zdaje się, że królewska jedynaczka nie posiadała najłatwiejszego charakteru. F. D. S. stwierdza, że była pyszna, skąpa i uparta.

Ale znajdował też w niej zalety. Gorsze świadectwo wystawiła królewnie autorka pamiętnika spisanego w XIX w. na podstawie ustnych przekazów.

Opowiada, że przychodziła ona czasem w godzinach poobiednich do ojca z towarzyszką swych dziecinnych zabaw, córką starosty różańskiego Marią Wesselówną – przyszłą żoną królewicza Konstantego.

Ale "zimny i ponury charakter córki nie przystawał jakoś do pełnego szczeroty i szlachetnej otwartości humoru króla".

Widząc, że pieszczoty jego przyjmuje "Pupusieńka" z pewnym zniecierpliwieniem, zwracał się z nimi często do Marysi.33[xxx]

Opinia o charakterze królewny jest niewątpliwie krzywdząca dla niej.

Wspomniany pamiętnik nie należy jednak do źródeł w pełni wiarygodnych.Baczny obserwator życia codziennego na dworze Sobieskich, jakim był z pewnością F. D. S., uważa, że Teresa Kunegunda odbierała wraz z braćmi złe wychowanie.

"W Polsce bowiem na takie rzeczy pozwalają dzieciom, na jakie nie pozwolono by nigdy we Francji."

Wyraża on przeświadczenie, że królewna nasza, wychowana nad Sekwaną, "byłaby najznakomitszą osobą, miła jest bowiem i pełna rozumu".

Dorastająca jedynaczka opanowała swe wady, ale nie wykorzeniła ich całkowicie. Anglikowi O'Connorowi,

przebywającemu na dworze polskim za panowania Jana III, wydała się królewska córa zbyt dumna:

"Acz grzeczna i uprzejma w rozmowie, wyniosły jednak posiada umysł i dumną jest nieco."34[xxxi]

Bywalców dworu uderzała ogromna miłość króla do jedynaczki.

Wystarczy przytoczyć tu zdanie nieocenionego F. D. S. Podkreśla on, że Jan III kocha Teresę Kunegundę do szaleństwa i "nie może się obejść bez tego, żeby jej długo nie widział".

Jeśli chodzi o królową, to miała ona przepadać za swym pupilkiem Aleksandrem. Pogląd taki, mocno zakorzeniony w literaturze, jest zapewne słuszny. Ale wiele wskazuje na to, że Maria Kazimiera kochała czule również córkę.

Mimo tej miłości umiała dostrzegać jej wady. Wydając Teresę Kunegundę za mąż, przypomni jej "o pojedynczych niedoskonałościach, jakie zauważyła w jej młodości".35[xxxii]Niezaprzeczalnym przymiotem królewny była jej dziewczęca uroda.

Źródła współczesne przekazały sporo o niej wzmianek.

Wrażliwy na wdzięki niewieście poeta Regnard, który odwiedził dwór polski w 1683 r., pisze o ośmioletniej "Pupusieńce", że jest "bardzo ładna".36[xxxiii]

W kilka lat później ksiądz F. D. S. przedstawia Teresę Kunegundę następująco: "małego wzrostu, nigdy wyższą nie będzie, bo już całkiem uformowana, dobrej tuszy, płci nie najbielszej, lecz gładkiej, oczu i nosa przecudnych, ust dość ładnych, zębów brzydkich.

Twarz więcej długą jak szeroką, kibić piękną."37[xxxiv]

Pochodząca z tegoż okresu, a dokładnie z 1689 r., inna relacja francuska stwierdza: "Wkracza ona w piętnastą wiosnę życia. Jest wzrostu średniego, ale zgrabna i tak piękna, że wzbudza wiele zazdrości u królowej swej matki, niezmiernie jeszcze łakomej na pochwały i podziw."38[xxxv] Jedyny to przekaz ukazujący Marię Kazimierę zazdrosną o świeżą urodę dorastającej córki.Zachwyty powyższe nie znajdują pełnego potwierdzenia w zachowanych portretach królewny. Przegląd tych obrazów wypada rozpocząć od portretów dziecięcych Teresy Kunegundy.

Znajduje się ona na portrecie grupowym, jaki namalował w rok po kampanii wiedeńskiej nadworny malarz Sobieskich, Jerzy Siemiginowski.

Przedstawiając Marię Kazimierę z dziećmi, artysta umieścił na swym płótnie odpowiednie atrybuty. Miały one ukryte, ale wymowne znaczenie. Malarz przedstawił monarchinię jako założycielkę dynastii Sobieskich.

Naszą młodą bohaterkę posadził na płynącym po strumieniu delfinie.

Wyraz ładnej twarzyczki jest raczej poważny, a spojrzenie dużych oczu "zdaje się już zapowiadać późniejszy królewski rozum i spryt".

Włosy jej ozdabia koncha perłowa. W lewej dłoni trzyma również muszlę z perłami.

Atrybut ten symbolizował przeznaczenie Teresy Kunegundy do królewskiego tronu.39[xxxvi]

Zachowały się ponadto dwa odrębne portrety młodej królewny.

Jeden, namalowany chyba przez jakiegoś nie najlepszego artystę polskiego, przedstawia Teresę Kunegundę w pięknej sukni ze złotogłowia.

W rękach trzyma duży bukiet kwiatów. Twarz jest poważna, wprost surowa.

Drugi portret wyszedł spod pędzla dobrego malarza francuskiego Marcina Maingaud.40[xxxvii]

Obraz jest dużo lepszy, a królewna ukazana na nim z wdziękiem.

Ma na sobie sukienkę wykończoną koronkami przy dekolcie, na ramionach zaś królewskie gronostaje.

W lewej dłoni ściska trzepoczącego skrzydłami ptaszka. Oczy są duże i ciemne, a usta i nos "przecudnie" wykrojone, co potwierdza opis księdza F. D. S.

Ładną twarz okalają jasne loki.Portretów dorastającej Teresy Kunegundy powstało dużo więcej.

Ze źródeł wiadomo, że prezentowano je podczas rozmów matrymonialnych. Z kilku zachowanych obrazów najlepszy jest portret przypisywany sławnemu malarzowi francuskiemu Piotrowi Mignard. Królewna ma na nim włosy upięte w węzeł. Ubrana jest w ciemnozłoty gorsecik zdobny haftem oraz w płaszcz przerzucony przez ramią. Rysy twarzy są delikatne, a piękne oczy spoglądają jakby z zaciekawieniem.

Teresa Kunegunda występuje ponadto na portrecie zbiorowym całej rodziny Sobieskich i na obrazie z królową.41[xxxviii]

Patrząc na owe konterfekty wypada stwierdzić, że jedynaczka, aczkolwiek ładna, nie dorównywała urodą matce.

Późniejsze zamiłowanie królewny do gromadzenia obrazów pozwala doszukiwać się narodzin tego upodobania na dworze rodziców,

Wszak nie brakowało na nim mistrzów pędzla.

Dzięki mecenatowi Jana III rozwijało się tu malarstwo portretowe i batalistyczne.

Można domyślać się, że Teresa Kunegunda nie tylko pozowała malarzom, ale podziwiała również ich dzieła, nabierając zamiłowania do obrazów

Na kartach Pamiętników Sarneckiego, ukazujących tak dokładnie życie codzienne na dworze zwycięzcy spod Wiednia u schyłku jego panowania, postać dorastającej królewny przewija się wiele razy. Często udaje się razem z matką do świątyń na nabożeństwa.42[xxxix]

Działo się to w czasach triumfującej kontrreformacji, gdy kościół zajmował sporo miejsca w życiu maluczkich i monarchów. Wielka pobożność Sarmatów uderzała Francuza Daleraca. Zapisał on, że w kościołach polskich znajdują się ,.relikwie lub obrazy cudowne, czczone z tak żarliwym kultem jak największe misteria i sakramenta, zupełnie na wzór tego, co się spotyka we Włoszech i w Hiszpanii".43[xl]

Ulubioną rozrywkę na dworze Sobieskich stanowiły przechadzki po ogrodach.

Przykład dawał sam Jan III, rozmiłowany w kwiatach i zieleni swych rezydencji.

Jakże często pamiętnikarz ukazuje parę królewską oraz jej dzieci na takich przechadzkach. Teresa Kunegunda zapuszczała się nieraz w głąb ogrodu z młodszymi braćmi, oddając się wdzięcznym zabawom młodości. Pewnego wiosennego dnia 1694 r.: "Królewna jm. z królewicami ichm. z ogroda aż pod Horaj kwiatki, fiolki zbierali i tam sobie igrali. Królewna jm. sobie rwała na swój strój, w którym zawsze dobrze sobie akomodując do kwiecia, osobliwie fiołkowego, chodzi i sama w one ubiera głowę swoją."44[xli]

Nieodrodna córa Marii Kazimiery, zawołanej tanecznicy, przepadała wprost za tańcami.

Gdy pewnego razu zaniemogła dość poważnie na jedno oko, powrót jej do zdrowia przyśpieszyła zabawa taneczna.'"45[xlii]

Podczas karnawału bale maskowe przeplatały się z przedstawieniami teatralnymi.

Wystawiano opery i komedie w dobrym wykonaniu aktorów włoskich. Uświetniały one wiele uroczystości dworskich.46[xliii]

Życie codzienne na dworze Jana III cechowała bezpośredniość. Pogromca Turków byt wrogiem wszelkiego ceremoniału, zwłaszcza w ostatnich latach panowania.

Wiódł w swych rezydencjach raczej żywot szlachcica aniżeli monarchy.

Na dworze jego panowała prostota, jakże odbiegająca od sztywnej etykiety Wersalu i wielu innych dworów europejskich.

Znalazło się tu sporo miejsca dla życia rodzinnego.

Obiady spożywał Sobieski w gronie' najbliższych, często tylko z żoną, córką i nieodłącznym ambasadorem Francji, opatem Bonportu.

Przy ładnej pogodzie udawano się potem na przejażdżkę karocami.

Król zabierał ze sobą synów, a królowa jechała z Teresą Kunegundą i ambasadorem Wersalu w inną stronę.

Długie jesienne i zimowe wieczory urozmaicano sobie tańcami lub grą w karty. Jan III już nie tańczył, ale spoglądał chętnie na zabawę, przygadując dowcipnie każdemu. Gdy choroba powalała go na łoże boleści, kończono rychło owe pląsy.

Czasem monarcha brał do ręki karty. Zazwyczaj jednak wystarczało mu przyglądanie się grze.

"Potem w wieczór kazał przy sobie królewnie jm. z królewicami ichm. karty grać,

którym się przypatrując, rozkazał dumy sobie kozackie na bandurach grać i one śpiewać; minutami zasypiał na krześle."47[xliv]

Teresa Kunegunda, rozpieszczana przez Jana III i Marię Kazimierę, czuła się szczęśliwa na rodzicielskim dworze.

Po wyjeździe z Polski będzie za nim tęskniła niezmiernie.

Coat of Arms of Jan Sobieski as king of Poland.svg



[i] Archiwum, s. 242, 250; GF, 11 i 18 XII 1675

[ii] Latem Maria Kazimiera miała jakiś dziwny sen związany z jej odmiennym stanem. Gdy napisała o nim małżonkowi, odpowiedział: "Sen Wci mojej panny tak tłumaczę, że Wć, moja duszo, będziesz miała syna, qui sera tout de feu." (JS, s. 450).

[iii] GF, 1 1, 1 II 1676.

[iv] BN, Ms 6657 II, f. 16

[v] GF, 21 III 1676

[vi] Regnard, s. 227

[vii] Przezdziecki, s. 125; GF, 20 VII 1676

[viii] GF, 24 VIII 1676

[ix] Sokołowski, s. LXXII; Charliat, s. 320, 322.

[x] GF, 15 II 1677.

[xi] AR III, nr 33; Maria Kazimiera do hr. de Maligny, Warszawa 19 II [1677].

[xii] Klasztory, t. I, Kraków 1901, s. 98, 99; tamże, wyd. z 1902, s. 76.

[xiii] JS, s. 571.

[xiv] Tamże, s. 549.

[xv] Tarnowski, s. 14.

[xvi] JS, s. 518,-526.

[xvii] Dalerac 1, s. 217, 226, 229, 279–281.

[xviii] Regnard, s. 226.

[xix] FDS, s. 465.

[xx] O'Connor, s. 402.

[xxi] BKk, Ms 384, f. 95-98

[xxii] APP, Ms 82 B, 6. 820–822.

[xxiii] Dalerac 2, s. 89.

[xxiv] Sarnecki, s. 100.

[xxv] Dalerac 2, s. 110, 218.

[xxvi] FDS, s. 465.

[xxvii] Tamże, s. 470.

[xxviii] Klaszory, wyd. z 1902, 5. 66, 67.

[xxix] FDS, s. 465. Królewna przepadała za słodyczami. Tenże autor opowiada (s. 466) następujące wydarzenie: "Pewnego razu zdarzył się jej przypadek, którego byłem świadkiem. Ksiądz francuski dający jej lekcje francuskiego śpiewu wszedł do jej pokoju; ona, zobaczywszy go, rzekła: «Mój Abusiu, daj mi cukierkowa - i poczęła szukać mu po kieszeniach, a znalazłszy kilka pastylków fiołkowych, dała je swoim pannom i sama jeden zjadła. W tej chwili zaś, gdy go połknęła, oczy jej w słup stanęły, konwulsyjnie wykrzywiły się usta i z krzykiem zawołała: «Och, niegodziwy księże, cóż ci zawiniłam? Otrułeś mię, precz z moich oczu, niech cię więcej nie widzę!» Po czym rzuciła się na jedną ze swych kobiet i poszarpała na niej czepek i kołnierzyk. Przypadek ten nie miał innych skutków, ale biedny Abuś wypędzony był z dworu, choć zresztą zacny człowiek. Dwie owe pokojowe, co jadły pastylki, nie chorowały bynajmniej; księżniczka zaś cierpiała przez dwa tygodnie."

[xxx] Grzegorzewska, s. 57.

[xxxi] O'Connor, s. 402.

[xxxii] Załuski, s. 1390.

[xxxiii] Regnard, s. 227.

[xxxiv] FDS, s. 465.

[xxxv] BK, Ms 8735, s. 3817; Faggiuoli, s. 249: "Księżniczka Teresa Kunegunda mająca lat 14, rzadkiej piękności, dumnego oka, ślicznej cery."

[xxxvi] Karpowicz, s. 130, 133; Mycielski) s. 111, 112.

[xxxvii] Marcin Maingaud był nadwornym malarzem elektora Bawarii. W Polsce chyba nigdy nie przebywał. Może namalował królewnę według nieznanego pierwowzoru. Zob. Hohenzollern, s. 215.

[xxxviii] Portrety, s. 73, 121, 196.

[xxxix] Np. 2 listopada 1693 r.: "Królowa jm. u fary nabożeństwo to za dusze zmarłe, spowiedzią i komuniją odprawiła wespół z królewną jm." (Sarnecki, s. 53).

[xl] Dalerac 2, s. 88.

[xli] Sarnecki, s. 113.

[xlii] "Królewna jm. zdrowa była na oko do tańca." (Sarnecki, s. 87).

[xliii] Roszkowska, s, 575-581.

[xliv] Sarnecki, s. 75

 

Sobieska Teresa Kunegunda (1676 – 1730), córka króla Jana III, elektorowa bawarska.
Urodzona na Wawelu, w miesiąc po koronacji pary królewskiej.
Po śmierci starszej siostry, Adelajdy (1677), pozostała jedyną córką Sobieskich, którzy nazywali ja pieszczotliwie „Pupusieńką”.
Z dworu królewskiego wyniosła zamiłowanie do malarstwa i muzyki, nauczyła się łaciny, włoskiego i francuskiego. N
w styczniu 1693 skrystalizowały się plany małżeństwa Teresy Kunegundy z owdowiałym właśnie elektorem bawarskim Maksymilianem Emanuelem Wittelsbachem, pełniącym funkcję namiestnika Niderlandów Hiszpańskich.
Miała wnieść 500 tys. talarów posagu, a królowa Maria Kazimiera zgodziła się opłacić koszty podróży do Brukseli.
Dn. 15 VIII 1694 w Warszawie królewna zaślubiła elektora per procura (pana młodego zastępował królewicz Jakub).
Do Niderlandów wyruszyła dopiero w listopadzie, a z mężem spotkała się 1 I 1695.
Po śmierci Jana III (1696) Maria Kazimiera przez pewien czas popierała kandydaturę zięcia do tronu polskiego, jednak elektor wycofał się zimą 1697.
Z Niderlandów, gdzie Teresa Kunegunda urodziła sześcioro dzieci, para elektorska przyjechała w maju 1701 do Monachium.
W r. 1702 sprzymierzony z Francją Maksymilian Emanuel rozpoczął działania wojenne przeciw wojskom cesarskim w tzw. wojnie o sukcesję hiszpańską.
Po początkowych sukcesach poniósł klęskę w bitwie pod Höchstädt (sierpień 1704) i opuszczając Bawarię, ustanowił żonę regentką.
W listopadzie 1704 Teresa Kunegunda zmuszona była zawrzeć porozumienie z przedstawicielami cesarza Leopolda I,
na mocy którego utrzymała zwierzchnictwo nad okręgiem monachijskim, zaś pozostała część Bawarii przeszła pod administrację cesarską.
W grudniu elektorowa urodziła kolejnego, ostatniego już syna. Utrzymywała ożywioną korespondencje z mężem, który pozostawał w Niderlandach.
Usilnie dążyła do spotkania z matką, przebywającą wówczas w Rzymie.
W lutym 1705 wyjechała z Monachium, gdzie pozostały jej dzieci, i w marcu zobaczyła się z Marią Kazimierą w Padwie
 Gdy w maju próbowała wrócić do Bawarii, nie przepuszczono jej przez granicę austriacką i musiała odjechać do Wenecji,
zaś wojska cesarskie zajęły resztę Bawarii.
Czterech synów pary elektorskiej Austriacy przetrzymywali w Klagenfurcie, zaś córka i dwaj najmłodsi synowie pozostali w Monachium.
W Wenecji Teresa Kunegunda przez 10 lat, aż do zakończenia wojny o sukcesję hiszpańską, oczekiwała na połączenie z rodziną.
Dopiero 10 kwietnia 1715 wszyscy spotkali się w Bawarii.
Po powrocie do Monachium elektorowa oddała się praktykom religijnym, a po śmierci męża (1726), kiedy na tronie zasiadł jej najstarszy syn Karol Albert, postanowiła przenieść się do Wenecji.
Zmarła tam 10  III 1730, a pochowano ja u boku męża w kościele teatynów w Monachium.
W małżeństwie z elektorem bawarskim urodziła dziesięcioro dzieci, czworo z nich zmarło w dzieciństwie.
Najstarszy syn  został  Cesarzem  Karol  Vii ,Klemens August Arcybiskupem 5 Kosciołów ,Syn Jan Teodor Kardynałem  
 Jedyna córka została klaryską, synowie biskupami.
 
 
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack