A Free Template From Joomlashack

A Free Template From Joomlashack

Drodzy Państwo

Niniejsza strona jest kontynuacją mojej wcześniejszej witryny:

http://hamburgpol.w.interia.pl/

stworzonej 13 sierpnia 2004 roku dzięki pomocy ś.p. Ryszarda,  członka założyciela NSZZ "Solidarność", wspaniałego patrioty i ofiarnego przyjaciela.

 

 

 

KSIĄŻKI ON-LINE

 

Uwaga
- nowa książka na witrynie:

Jean-Baptiste Bouchaud

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego

Zapraszam do lektury

 

 

Książka "Dogmat Świętych Obcowanie" do której tekst zebrał i opracował w 1980 roku mói Tata
ś.p. Bernard Paweł Jan Tuszyński

 

Herman Cohen - Augustyn-Maria od Najsw. Sakramentu

 

Życie ojca Hermana
- Augustyna-Marii
od Najśw. Sakramentu

Książka wydana przez Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik 1898 r

"Źródłem, z którego wypłynęły potoki miłości, siłą, która sprowadziła wylew dotąd nieznanej radości - była wiara święta. Nie ma jej ani w judaizmie, ani w schizmie, lecz tylko w jednym prawdziwym Kościele Katolickimi, W tym Kościele jedynie każdy z obu  naszych nawróconych  źródło wody żywej dla duszy swojej, spragnionej prawdy, mogli znaleźć.
Oby  życiem O. Hermana Cohena  i siostry Natalii Naryszkin, zostający poza obrębem Kościoła zostali oświeceni , że tylko w Kościele św. katolickim - wiara żywot wieczny daje."

Fragment listu Św. Rafała Kalinowskiego do tłumaczki w Łagiewnikach,
11 września 1898 r.

TEKSTY

 

Ks. prof. Franciszek Cegiełka

Nasz święty Rafał Kalinowski

 

 

 

Cudowny obraz, który Św. Faustyna nazwała "Król Miłosierdzia", namalował według słów s. Faustyny Eugeniusz Kazimierowski

W kulcie Miłosierdzia Bożego obraz Króla Miłosierdzia odgrywa pierwszorzędną rolę. Dlatego s. Faustyna przywiązywała do jego poprawności wielką wagę. W obrazie tym odróżniała ona cechy istotne i polecała czuwać, by one były zachowane.

"W dniu 23.09.2005 roku Litwini podstępnie zabrali z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie obraz Jezu Ufam Tobie i to mimo tego że kardynał Baczkis (prymas Litwy) publicznie ogłosił że obraz nie będzie zabrany po kryjomu. Obraz został przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Trójcy a w zasadzie kaplicy. Kościół ten przez scianę sąsiaduje z głośnym nocnym klubem Oryginal obrazu Jezu Ufam Tobie w czasach sowieckich zostal przechowany przez wileńskich Polaków i od 20 lat znajdował się w Kościele św. Ducha."

Żródło cytatu

Stronę ogląda

 

• Initium sapientiae timor Domini  - Początkiem mądrości - bojaźń Pańska
(Psalm 111,10)

• Za wielu milczy!
Milczący obserwatorzy, nie zajmujący konkretnego stanowiska - bez odwagi pouczenia - są przed Bogiem współwinni w nieszczęściu Kościola 
Św. Hildegard
von Bingen (1098-1179)

• Największym wrogiem chrześcijaństwa są sami chrześcijanie,
jeśli są tchórzliwi i wygodni.  
Ks. abp prof. dr hab.
Stanisław Wielgus

 

 

 

 

Św. Michał Archanioł

 

 

 

 

Wy Polacy,
przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim.

Cześć Maryi i Świętego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim.

Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu
WIELKIEGO PAPIEŻA.

Bóg żąda od was walki w duchu Chrystusowym, i w duchu Jego Świętych.

Bł. ks. Bronisław Markiewicz
"Bój bezkrwawy", 1908

 

 

 

Św. Ekspedyt

 

Nowenna
do św. Expedyta

 

26 lipca 2015 Hamburg jak oszukano Katolików

26 ipca 2015  
 
 
 
26 lipca 1942 r w Dachau obozie zaplanowanym  w  fabryce amunicji   powstałej 3 maja 1915 na rozkaz z Ingolstadt  
zamordowano Karmelitę Tytusa Brandsmę   z Holandii  film 

Wojska hitlerowskie wkroczyły do Holandii w 1940 roku.Ojciec Tytus  został aresztowany w roku 1942

i po paromiesięcznej tułaczce po różnych więzieniach osadzony w obozie w Dachau

.Okupanci  traktowali go wyjątkowo brutalnie, bijąc, poniżając i skazując na najcięższe prace.

Uśmiercono go tam 26 lipca 1942 ...Stanisławów  

W Dachau był w tym czasie  więziony niemiecki kapłan niemiecki kapłan ks Johannesa Neuhäusler

prawdziwa historia Dachau  książka 

26 lipca 1942 r w Stanisławowie zamordowano Franciszkanina O Pelegryna Haczelę  

26 lipca 1942 r. biskup Utrechtu Johannes de Jong wraz ze swymi biskupami pomocniczymi wystosował list pasterski,
w którym protestował przeciwko deportacjom holenderskich Żydów oraz wzywał do modlitwy za prześladowanych.
Reakcja była natychmiastowa.-przyspieszono deportację, która objęła blisko 40 tys. Żydów z całej Holandii.
Dodatkowo gestapo aresztowało i deportowało do obozów koncentracyjnych ok. tysiąca katolików pochodzenia żydowskiego.
Siostra Pasqualina Lehnert, pracująca w sekretariacie Piusa XII, zanotowała, jakim wstrząsem była dla niego ta informacja.
 
Papież Pius XII miał wówczas powiedzieć, że skoro protest biskupów holenderskich kosztował życie 40 tys. Żydów, jego list mógłby kosztować życie 200 tys. Nakazał spalić przygotowany dokument ze słowami: „Lepiej publicznie zachować milczenie, a czynić to, co czyniliśmy dotąd – 
udzielając wszelkiej możliwej pomocy tym biednym ludziom”.
 
Spalony dokument
 w 1942 r. Pius XII przygotowywał dokument, potępiający zagładę Żydów, wkrótce po tym, jak do Watykanu zaczęły napływać wiarygodne informacje na temat eksterminacji Żydów z placówek dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej z całej Europy.
Odstąpił od tych zamierzeń na wiadomość o straszliwych skutkach akcji podjętej przez biskupów holenderskich. 26 lipca 1942 r.
W orędziu na Boże Narodzenie w grudniu 1942 r. papież publicznie wyraził swą solidarność z cierpieniem „setek tysięcy ludzi, którzy bez najmniejszej winy, niejednokrotnie z racji narodowości czy pochodzenia, skazani zostali na śmierć lub powolne wyniszczenie”. Amerykański dziennik „New York Times”, komentując to przemówienie, napisał m.in., że papież jako pierwszy przerwał milczenie w sprawie zagłady panujące na całym kontynencie europejskim. Także naziści nie mieli wątpliwości, o kim papież mówił. Minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop nakazał niemieckiemu ambasadorowi przy Stolicy Apostolskiej von Bergenowi wyrazić ostry protest przeciwko użytym przez papieża sformułowaniom, które „obrażały III Rzeszę”.
Piusowi XII nigdy nie chodziło o własne bezpieczeństwo. Wiadomo, że nie bał się śmierci. Nie chciał opuścić Rzymu,
nawet kiedy 19 lipca  1943 r. i 13 sierpnia 1943  Wieczne Miasto było  bombardowane przez Aliantów ,okupowane przez Niemców. Nie ustawał w dyplomatycznych zabiegach na rzecz zakończenia wojny oraz organizował pomoc dla cierpiących, m.in. za pośrednictwem Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. W czasie wojny na znak solidarności z cierpiącymi przez ustawiczne wyrzeczenia ascetyczne, odmawianie sobie pokarmów, przebywanie w niedogrzanych pomieszczeniach, świadomie chciał swoje życie upodobnić do losu milionów cierpiących ludzi. Doprowadziło to do wyniszczenia jego organizmu. W 1945 r. mierzący 182 cm papież ważył jedynie 57 kg. 
 
26 lipca 2003 r w Klasztorze Franciszkanów w Fuldzie umiera świadek 
Pater Gereon Goldmann
niezwykły  Ksiądz   Gereon Goldmann -Franciszkanin z SS 
 
 
W Fuldzie byłam w 2013 r
 
Herb Klasztor   w Fuldzie został założony w 744 r przez św. Sturma, ucznia św. Bonifacego,
klasztor benedyktyński.
Kloster Frauenberg in Fulda
Służył on Bonifacemu jako baza dla działań zmierzających do reorganizacji Kościoła w północno-zachodniej części państwa Franków, Germanii. W opactwie tym działał Raban Maur (ok. 780−856), jeden z wybitniejszych uczonych czasów karolińskich,
dzięki któremu Fulda stała się najsławniejszym ośrodkiem szkolnym cesarstwa frankońskiego.
 
Die Gedenktafel an die Toten im Fuldaer Grezzbachbunker. Foto: Volker Nies
tylko 22 grudnia 1944 w Fuldzie zgineło 700 ludzi 
Ksiądz Gereon Goldmann to franciszkanin, który żył w latach 1916 - 2003 i pochodził z Niemiec.
W swojej książce pod polskim tytułem "Franiciszkanin z SS" niem. Tödliche Schatten - tröstendes Licht
(Ein Franziskaner in Uniform) opowiada on o własnych, nieprawdopodobnych wojennych przeżyciach.
W swojej książce młody Gereon wspomina o pobycie w okolicach Kaławy, Jordanowa i Paradyża
w ośrodku szkolenia wojskowego (tzw. Regenwürmerlager (pol. Baza Dżdżownic - dzisiejszej Kęszycy Leśnej).
 
Ważnym świadkiem ,w historii zliżonej do  Ojca Goldmana jest Polski Kapłan Stanisław Targosz wnuk Marianny Wojtyłło 
z Krakowa .
12 kwietnia 1936 r u Felicjanek w Krakowie na ulicy Smoleńsk 10  odbyła się msza prymicyjna niezwykłego Kapłana Stanisława Targosza Kapelana Polaków spod Monte Cassino .Wsród gosci była mieszkająca tam 1913-1946 r Marianna Kolbe mama św Maxymiliana Kolbe .Ks Stanisław Targosz (ur. 13 kwietnia 1911 w Krakowie na ulicy Kanoniczej gdzie obecnie znajduje się Muzeum św Jana Pawła II.

Był synem Franciszka i Karoliny z Wróblewskich,wnukiem  Marianny Wojtyło  urodził się na ul Kannonicznej obecnie znajduje się tam Muzeum Karola Wojtyłły -św Jana Pawła II .Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” ul. Kanonicza 18, 31-002 Kraków

Po egzaminie dojrzałości, złożonym w III Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie( które ukonczył obecny  Prezydent DUDA ) kształcił się w krakowskim seminarium duchownym oraz na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.Święcenia kapłańskie otrzymał 5 kwietnia 1936 ,mszę prymicyjnę odprawił 12 kwietnia 1936 r u Felicjanek w Krakowie czytaj 

 
Ilustracja do informacji: w Gościkowie - Paradyżu (Paradies) modlił się franciszkanin Gereon Goldmann ?
Ksiądz Goldmann  opowiada jak wielokrotnie unikał niemal pewnej śmierci oraz o diabelskim prześladowaniu, jakie dotykało jego i innych żołnierzy -katolików z powodu ich wiary. słuchaj 
Z opowieści tej wyłania się wyjątkowe świadectwo o dziełach Bożej Opatrzności i nieśmiertelnej mocy miłości, modlitwy, wiary i ofiary. Ta książka opowiada o działaniu łaski w najtrudniejszych warunkach życia. Jak można przetrwać, ufając jedynie Bożej Opatrzności. Ta książka opisuje okropności wojny, ale również to, jak Bóg jest w stanie przemienić zło w dobro, jeżeli ktoś ma wiarę
Franciszkanin z SS to  lektura obowiązkowa
Historia życia o. Gereona Goldmanna
Nazistowskie Niemcy, -Młody nowicjusz w zakonie franciszkanów zostaje powołany 28 sierpnia 1939 r do odbycia służby wojskowej ...historia franciszkanina - żołnierza, esesmana, podoficera Wehrmachtu, księdza. 
Niemiecki franciszkanin, misjonarz w Japonii o. Gereon (Karol) Goldmann (1916 – 2003) brał udział w ostatniej wojnie jako kleryk seminarium. Został przymusowo wcielony do armii Hitlera. W ciągu całej wojny nie oddał ani jednego strzału. Ratował rannych i potajemnie pomagał katolikom po obu stronach frontu. Ten dobrze wykształcony młodzieniec, władający biegle siedmioma językami (francuski i włoski doszlifował podczas wojny), uzbrojony w szczególny rodzaj sprytu, odwagi oraz przekornej satysfakcji płynącej z kompromitowania i oszkapiania na każdym kroku ideowych przeciwników, prowadził w pojedynkę, przez wszystkie lata wojennej epopei, swoją wielką wojnę z nazistami.
Historiografia ostatniej wojny nie wymienia jego nazwiska.
W swoich wspomnieniach*) zauważył znamienną psychologiczną różnicę w relacjach wobec nieprzyjaciela przedstawicieli wolnego świata oraz tych, których zatruto ideologią.
Rosjanie oraz Niemcy uważali ludzi, z którymi walczyli za swoich prawdziwych wrogów.
Mieli do nich stosunek osobisty.
Nienawiść odbierała im człowieczeństwo, a często także uniemożliwiała podejmowanie racjonalnych decyzji.
Karali samych siebie.
Alianci, w sytuacjach, gdy nie musieli strzelać do przeciwników, prezentowali niejednokrotnie ludzki, czasem nawet ciepły stosunek do Niemców. Jakiś rodzaj szacunku do tych, z którymi musieli toczyć walkę na śmierć i życie. Żadnej nienawiści. Zachowywali się jak ludzie wolni.
W czasie wojny ten franciszkański nowicjusz i seminarzysta – po czterech latach studiów – znalazł się najpierw w Wehrmachcie, potem w SS i znowu w Wehrmachcie. Wreszcie blisko trzy lata spędził w obozie jenieckim w Afryce Północnej. Jako radiotelegrafista, potem sanitariusz, doszedł do stopnia sierżanta. Wyższe szarże zarezerwowane były dla Niemców, którzy nie zamierzali zostać katolickimi duchownymi lub byli członkami NSDAP. Odznaczony wieloma medalami bojowymi za bohaterstwo w ratowaniu rannych pod ogniem artyleryjskim Karol Goldmann pod koniec wojny trafił do niewoli prosto z frontu w południowych Włoszech.
Oto pierwsze chwile wśród aliantów franciszkanina w hitlerowskim mundurze; rzecz działa się w górach, w pobliżu Scali w południowych Włoszech:
„Rycerscy Anglicy”, wspomina o. Goldmann, „dali nam najprzód coś do picia, gorącą herbatę, do tego chleb i kiełbaski. Czegoś takiego już dawno nie widzieliśmy”.
Przy ognisku rozpalonym przez Anglików niemiecki sierżant oddziału sanitarnego i jego kierowca mogli wysuszyć mokrą odzież. „Dostałem nawet nowe skarpety, bo moje były już w strzępach.
Sanitariusz zabandażował mi krwawiące stopy.
Żołnierze wraz z dwoma naszymi rannymi, których mieliśmy zabrać siedzieli przy ogniu popijając herbatę i żując, wszyscy w najlepszym humorze”.
KLĘKALI GŁÓWNIE POLACY
Jeszcze na parę tygodni przed dostaniem się do niewoli, i zarazem na krótko przed święceniami kapłańskimi, o. Gereon otrzymał od włoskiego biskupa specjalne pozwolenie, by mógł udzielać Komunii św. umierającym i rannym w swoim oddziale. Jako sanitariusz wyposażony we flagę Czerwonego Krzyża przebywał trasę wiodącą z najbliższego kościoła, gdzie otrzymywał Komunikanty (umieszczał je w swoim hełmie) i przekraczając linie Amerykanów i Anglików, którzy na tę chwilę przerywali ogień, mógł bezpiecznie wrócić do oddziału.
Zdarzyło się, że w trakcie tej przeprawy udzielał Komunii św. żołnierzom wrogiej armii, bo akurat nie było tam kapelana.
Jechałem powoli przez nieprzyjacielskie linie i wołałem głośno po niemiecku, angielsku, francusku i włosku: Przynoszę Chrystusa Pana.
Wszyscy patrzyli na zatrzymujący się czołg.
Wysiadałem ostrożnie w Drogocennym Skarbem.
Następnie rozdzielałem Komunię Świętą tym, którzy chcieli ją przyjąć.
Teraz zobaczyłem, że nasi przeciwnicy pochodzą z różnych krajów.
Wielu katolików klękało, przede wszystkim Polacy, inni zdejmowali hełmy i stali w ciszy, gdy podchodziłem od jednego do drugiego żołnierza – kulejący albo ranni leżeli na ziemi.
Potem przyszli i zdrowi prosząc o Komunię Świętą.
Front był spokojniejszy, z obu stron przyglądano się niesamowitemu wydarzeniu wojennemu.
Nieprzyjacielscy sanitariusze przynosili herbatę i czekoladę.
Mój zapas Komunikantów się wyczerpał.
Teraz możecie brać mnie do niewoli – powiedziałem.
Jednak odpowiedź brzmiała: You go back, You brought tle Lord – Idź z powrotem, Ty przyniosłeś Pana.
Kilku lekko rannych mogło przesiąść na nasz czołg.
Na oczach obydwu walczących szeregów odjeżdżaliśmy kiwając jeszcze dłońmi.
Pół godziny pokoju w środku bitwy dzięki Eucharystii!”
O. Gereon Goldmann, człowiek wyposażony w nadmiar brawury i pozbawiony instynktu strachu przed śmiercią, raz tylko był w pełni świadom poważnego niebezpieczeństwa utraty życia.
Nie było to jednak podczas starcia z oficjalnym wrogiem, choć na linii ognia bywał setki razy, ale podczas konfrontacji ze swoimi rodakami, w osławionym francuskim obozie jenieckim Ksar es Souk w Maroku.
Był tu jednym z 1500 niemieckich jeńców, w dużej mierze fanatycznych nazistów, oficerów i podoficerów. Ludzie ci, oczekujący od kilku lat w gorączce na odwet za swoje upokorzenie ze strony „nieśmiertelnej Rzeszy”, omal go nie zabili – a przypadki śmierci dla nieprawomyślnych nie były tam odosobnione – gdy rzeczowo wypowiadał się na temat istoty poglądów Hitlera i jego duchowych patronów, Rozenberga, Nietzschego, Kolbenheyera, Baldura von Schirach i innych, oraz w dziesiątkach wykładów dla współwięźniów demaskował szaleństwo ideologii z punktu widzenia filozofii realistycznej i nauki Kościoła.
Tu, w skrajnie trudnych, a wręcz upodlających warunkach – afrykański klimat, męczące nocne upały, lub przeciwnie, wichury ze śniegiem od Gór Atlasu, robactwo wszelkiego rodzaju, permanentny głód – działało sprawnie zorganizowane przez niemieckich jeńców państwo w państwie.
Zaimponować mogła zwłaszcza niesłychanie sprawna siatka szpiegowska.
Nieformalni obozowi przywódcy, czciciele ideologii najbardziej zdegenerowani moralnie przez bałwochwalstwo wobec Hitlera, bezwzględni wykonawcy najpodlejszych rozkazów, wiedzieli tu wszystko o wszystkich.
Ideologia, z całym hałaśliwym teatrem pozorów, trzymała wynędzniałych fizycznie i psychicznie ludzi przy życiu, zapewniała motywacje do codziennego wysiłku, donosicielstwa i wymierzania kar – łącznie z biciem i dokonywaniem samosądów.
Nikt, kto przeciwstawił się oficjalnemu światopoglądowi tej szczęśliwej wyspy niemieckiej ziemi, jak ją nazywali, nie mógł się tu czuć bezpieczny.
Francuzi przymykali oczy na obozowy terror, nie mieli pomysłu i środków jak z tym walczyć.
Obłędny nacjonalizm był wiarą, treścią życia, całym duchowym światem niemieckich żołnierzy w Ksar es Souk
Nieodzownym pokarmem, którym odżywiali swoje umysły.
Nie mieli nigdy dosyć tej trucizny, nawet w obliczu klęski Führera i kompromitacji nazizmu w oczach cywilizowanego świata.
Katolickie przekonania i chrześcijańska postawa wobec bliźnich budziła furię wściekłości.
Forsowano uległość wobec fałszu przez stosowanie wszelkich środków przemocy, pisze o. Gereon Goldmann.
Gdy rano niemiecki kierownik obozu, starszy sierżant marynarki wojennej >Dönitz
Sieg heil!
W takich warunkach o. Gereon Goldman – który przybył tu dobrowolnie, choć był jeńcem, tuż po swoich święceniach kapłańskich – postanowił odprawiać dla więźniów Msze św., i prowadzić oficjalne duszpasterstwo.
Głosił kazania, udzielał sakramentów, spowiadał.
Wygłaszał płomienne wykłady apologetyczne i odsłaniał najbardziej przez nazistów zdeformowane karty historii Kościoła
 Uczył rozumienia Mszy św., Pisma Świętego, podstaw teologii moralnej w oparciu o francuskie podręczniki, dawał lekcje łaciny i greki. Pokonując wszelkie możliwe przeszkody i udaremniając niezliczonych próby zastraszenia go i zniesławienia.
Nie bez satysfakcji demaskował propagandowe mądrości i taktykę nazistów.
Doprowadził do nawrócenia wielu dziesiątek swoich rodaków. Zyskał przyjaciół na całe życie.
Listy od uratowanych duchowo przychodziły do niego do Japonii przez cały okres powojenny.
Jego podopieczni wybudowali z drzewa ukradzionego z magazynów Legii Cudzoziemskiej,
starannie wyposażoną i ozdobioną rękodziełami obozową kaplicę.
Stopniowo stała się centrum życia obozu.
Rzecz jasna, za ten sukces przyszło o. Goldmannowi niebawem zapłacić ogromną cenę.
Jego wrogowie zwierali szeregi. Naziści tak jak komuniści zawsze się mszczą.
Ideologia nazistowska, celowe mylenie kultu wspólnoty narodowej i kultu siły, opartego o pogańskie tęsknoty,
zabarwionego rasizmem w wydaniu Hitlera, niszczyła umysły nawet ludzi oddanych Bogu.
Podobne problemy, choć w mniejszej skali i nie połączone z bezpośrednim zagrożeniem życia,
ale jednak rujnujące międzyludzkie relacje i stawiające pod znakiem zapytania życie religijne,
o. Goldmann miał także w Algierii, w Rivet, we francuskim obozie jenieckim dla niemieckich kleryków.
BRAK OJCA, NIECZUŁOŚĆ MATKI?
Psychologowie łączą często podatność na ideologię nazistowską - która dziś odżywa zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie
- z brakiem ojca.
Nieobecnością tego, który powinien być przewodnikiem na ścieżkach wiary.
Także z nieczułością matki.
Czy sam autor wspomnień, Niemiec z Hesjii, syn weterynarza, osierocony w dzieciństwie przez matkę, nie był w jakiejś mierze podatny na wpływ zakorzenionego w protestantyzmie, a w obecnego wśród większości Niemców przekonania o naturalnej „wyższości” niemieckości? Przewadze niemieckiej kultury, niemieckiego państwa, przedmiocie dumy jego mieszkańców, które było w tak wielkiej mierze wykwitem pruskiego ducha?
A jednak walczył z ideologią, gdy tylko mógł. Okazje nadarzały się co krok.
Podobnie jak walczyłby Polak - w każdych warunkach gotów do konspiracji, zawsze czynny w zwalczaniu zła, przeciwstawiający się mu z narażeniem własnego życia.
Karol Goldmann, franciszkanin i esesman w jednej osobie poniekąd postępował wbrew niemieckiej naturze
 Był przypadkiem całkowitej impregnacji na fałsz, co miało źródła ściśle duchowe.
Ten uparty Niemiec doszedł do perfekcji w słownych potyczkach z nazistami.
Z miną niewiniątka przewrotnie wykorzystywał w nich fakt zawarcia przez Hitlera konkordatu z Kościołem i udawał, że bierze na serio formułki sklecone dla zmylenia przeciwnika, produkowane na użytek prostych żołnierzy i niedouczonych oficerów.
Wdawał się w ostre dyskusje z kolegami z oddziału i z oficerami
. Przed wojną był uczestnikiem wykładów dla młodych chłopaków prowadzonych przez jezuitów, w ramach organizacji, która stawiała sobie za cel formację intelektualną katolickiej młodzieży.
Nie brakowało mu też zdrowego pomyślunku pyskatego wiejskiego chłopca, jakim był tak niedawno, zahartowanego w trudach życia, uganiającego się z kolegami po łąkach i lasach.
Sądząc ze wspomnień, rodzony ojciec o. Gereona Goldmanna był człowiekiem uczuciowo zimnym, zamkniętym w sobie, pochłoniętym bez reszty pracą zawodową.
Jako weterynarz całe dnie spędzał poza domem.
Poza Karolem miał sześcioro dzieci.
Ożenił się ponownie krótko po śmierci pierwszej żony.
Musiało zajść coś wyjątkowego, by ojciec skłonny było okazać Karolowi jakieś względy.
Dwa razy w życiu odprowadził go na stację kolejową: gdy Karol wstępował do franciszkańskiego seminarium i gdy w czasie wojny miał stawić się przed Sądem Wojennym w Kassel, gdzie oskarżano go o antyhitlerowską propagandę w szeregach armii.
Autor wspomnień nie miał tego wyjątkowego szczęścia, by mieć czułego, opiekuńczego ojca, który interesowałby się jego losem i dawał mu to odczuć, pomagał w podejmowaniu decyzji i wzmacniał jego siły.
Ale mimo to młody Karol odczuwał wstręt i obrzydzenie wobec rasistowskich teorii, którymi karmiono młodzież we wszystkich niemieckich instytucjach państwowych, ze szkołami na czele.
Już u jezuitów otrzymał porządne wykształcenie filozoficzne
 Studia filozoficzne kontynuował w seminarium, także gdy był już żołnierzem, podczas urlopów z wojska, na uniwersytecie we Freiburgu.
W czasie służby wojskowej dokształcał się sam.
W każdej wolnej chwili czytał książki filozoficzne i teologiczne, często w oryginale greckim i łacińskim.
To pozwoliło mu patrzeć na propagandę nazistowską jako na zestaw sprytnie spreparowanych, niesłychanie prymitywnych, podbijających niemiecką pychę kłamstw, zabarwionych sentymentalizmem ojczyźnianym, żerujących na atawizmach, manipulowaniu pojęciami, fobiach antychrześcijańskich i najniższych instynktach. Odwołujących się zawsze do kultu siły i do zemsty.
W czasie wojny młody zakonnik w mundurze esesmana przyjął propozycję niemieckiego arystokraty Adama von Trott zu Solz (spotkał go w czasie urlopu w Imshausen pod Bebrą), związanego z spiskowcami skupionymi wokół Clausa von Stauffenbergera.
Został łącznikiem grupy organizującej zamach na Hitlera, na co otrzymał błogosławieństwo swojego biskupa. .
Karol Gereon Goldmann OFM, SS, nie załamał się w obliczu ewidentnej przemocy silniejszych i demonstracyjnej potęgi zła, bo miał ojca zastępczego.
Wiedział, że ta Osoba żyje i jest Ojcem prawdziwym.
Ale nie działał sam. Nie szedł o własnych siłach.
Gdy miał osiem lat i umarła mu matka był już ministrantem w kościele parafialnym w Fuldzie, w Hesji.
Niepozorna siostra zakonna Solana May, zakrystianka, patrząc na osieroconego chłopca i jego ogromny ból po stracie ukochanej matki poleciła go Bogu. Więcej, zawarła z Bogiem układ.
Odtąd wszystkie jej modlitwy i wszystkie cierpienia, każda dobrowolna ofiara, najmniejsze wyrzeczenie miały iść na rzecz tego dziecka, w którym mała zakonnica dostrzegła coś niezwykłego.
Prosiła Boga, by został księdzem.
Skoro nie ma już na ziemi matki, to ona będzie o niego odpowiednio dbać, ona, z oddalenia będzie wypraszać potrzebne łaski.
Wciągnęła w swój układ jeszcze inne osoby, z różnych miejscowości i klasztorów, było ich w sumie około dwustu.
W całkowitej dyskrecji powierzały Bogu powołanie Karola.
Wcielony do armii jako kleryk szybko znalazł się na froncie, kolejno, we Francji, Rosji i we Włoszech.
We wszystkich niebezpieczeństwach utraty życia, w jakich przyszło mu być tak często – także z powodu niewyparzonego języka, porywczości i przeświadczenia o swoich możliwościach intelektualnych, czy wręcz pewnego poczucia wyższości związanego z jego statusem osoby nieźle wykształconej – chroniła go tajemnicza obecność.
Modlitwy siostry Solany z Fuldy zostały wysłuchane.
Opatrzność roztoczyła nad młodym zakonnikiem ochronny płaszcz.
Wychodził bez szwanku z największych opresji. Jego dowódcy nie mogli uwierzyć, gdy podczas zaciętych walk w południowych Włoszech wyciągał pod gradem kul rannych z okopów, nosił ich na własnych plecach i nigdy nie został nawet draśnięty.
Jego wspomnienia z krótkiego pobytu w Polsce, na przełomie 1939 i 1940 roku, w ośrodku szkolenia wojskowego, to opis dobroci i wielkiej wiary ludności, wspaniałomyślności i szlachetności kapłanów i zakonników.
Modlił się we franciszkańskim kościele w Paradyżu (mylnie przekonany, że kościól i klasztor założyli Krzyżacy, gdy w istocie jest on fundacją cysterską). O cierpieniach Polaków wiedział jednak bardzo niewiele.
W połowie wojny, w czasie urlopu udało mu się przedostać potajemnie na jeden dzień do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie zamierzał odnaleźć swojego współbrata-przełożonego O Tadeusza Brunke  rówiesnika i  przyjaciela  ks Józefa  Warszawskiego SJ z polskiej rodziny z Hamburga .O Tadeusza zamordowano 5 sierpnia 1942 r w Dachau
Image
 
To co tam zobaczył upewniło go ostatecznie o tym, że Hitler prowadzi wojnę z zamiarem zniszczenia chrześcijaństwa, Kościoła, cywilizacji łacińskiej i ustanowienia państwa plemiennej wspólnoty, kierującej się najdzikszymi instynktami, na całym podbitym obszarze.
Sierżant i seminarzysta w jednej osobie patrzył na wojnę jako na starcie idei katolickiej, której starał się służyć, z obłędem nazistowskim.
Po obu stronach frontu widział ludzi wierzących i doświadczał od nich wielorakiej pomocy,
czasem zupełnie fantastycznej, przychodzącej w najmniej spodziewanych momentach.
Sam też starał się ją nieść potrzebującym, a jako podoficer SS – zwłaszcza we Francji – miał możliwości więcej niż ktokolwiek.
W całym jego bogatym życiu uczestnika II wojny nic nie przysporzyło mu takich męczarni jak zmaganie się z nazistami we własnym narodzie.
Ten podoficer niemiecki wyświęcony został na kapłana będąc jeńcem wojennym, w 1944 roku w Rivet koło Algieru.
Znalazł się tu wkrótce po wzięciu go do niewoli przez Anglików i tutaj przygotowywał się do święceń, które miał przyjąć za specjalnym pozwoleniem Piusa XII. Zdobył je dzięki swemu nadzwyczajnemu uporowi, za namową opiekunki duchowej, zakrystianki z Fuldy.
To ona przepowiedziała mu, że Pius XII weźmie jego sprawę w swoje ręce. I że wcześniej, wyreklamowany z Sądu Wojennego dzięki dyskretnej protekcji Adama von Trott, na mocy specjalnego rozkazu dowódców, znajdzie się w Pau, w pobliżu Lourdes, by modlić się wkrótce w sanktuarium Pani z Lourdes o tę łaskę. Tak się stało.
W Rivet znajdował się ubogi dom zakonny, a zarazem seminarium dla niemieckich kleryków, które prowadził były arcyopat klasztoru benedyktynów w Neuron, o. Rafał Walzer,
Niemiec ratujący Żydów, przeciwnik nazizmu, w czasie wojny uciekinier do Francji, gdzie przyjął funkcję kapelana wojsk francuskich.
„Po Mszy św. [prymicyjnej] okazało się, że miłość chrześcijańska przekracza wszelkie granice narodów i likwiduje wszystkie przeszkody wojenne”, pisze o. Goldmann. „Francuski generał, kompetentny do spraw wszystkich jeńców wojennych, nie omieszkał przybyć na te niecodzienne święcenia. Kiedy wychodziłem z kościoła, ukląkł jako pierwszy, ucałował namaszczone olejem świętym dłonie i prosił o pierwsze błogosławieństwo neoprezbitera – niemieckiego jeńca wojennego”.
Młody Karol Goldmann do końca nie wierzył, że może zostać księdzem bez ukończenia seminarium.
Zabrakło mu do tego trzech lat. Jednak mała zakonnica z Fuldy nigdy w to nie wątpiła.
Gdy był w poważnym niebezpieczeństwie na froncie potrafiła wysłać do niego kartkę z informacją, że wie o wszystkim, i prosi, by się nie załamywał.
Przeczuwała każde poważniejsze zagrożenie swojego podopiecznego.
Tym goręcej się modliła.
Abp. John Fulton Sheen: „Mężczyźni nie mogą znieść słabości. Mężczyźni , w pewnym sensie, są słabszą płcią. (…).
Dlatego potrzebują oni siły i inspiracji kobiet, których nie druzgocą sytuacje kryzysowe.
Potrzebują oni kogoś, kto nie upadnie złamany u stóp Krzyża, lecz będzie stał tak, jak stała Maryja”.
KŁOPOTLIWE MILCZENIE
Jest dziś wielu ludzi, którzy wobec wydarzeń na Ukrainie i dyplomatycznego odwrócenia się od Rosji świata Zachodu,
milczą na temat istoty zagrożenia, jakie ona niesie.
Pokrywają zakłopotanym milczeniem ten niesłychany fakt, że nagle grunt im usunął się spod nóg.
Nie wiedzą, co się stało, dlaczego szydło wyszło niespodziewanie z worka i boleśnie rani wszystkie wrażliwe miejsca. I na czym mają się oprzeć…
Gdzie uciekło to wszystko?
Gdzie rozwiał się ten piękny sen?
Gdzie są prawa człowieka przywoływane na każdą okazję – to cudowne zaklęcie nagle wyparowało
Gdzie, pokój, jedność, perspektywa zlania się w jedno wszystkich religii, powszechne szczęście, oparte na totalnym dialogu, międzynarodowe porozumienie i jakże owocna współpraca za małą cenę – niemówienie prawdy?
Wszystko to, czego podstawą i fundamentem był niepisany, a nawet niewyartykułowany nigdy wprost dogmat o konieczności układania się z Rosją w każdej sytuacji?
Cichy bezzębny dogmat o nieodzownym kompromisie, nie tykaniu Rosji - bo ona jest ponad wszystkim. Jest prawdziwym gwarantem wszystkich tych dóbr, z którymi jest nam tak bardzo do twarzy.
 
W imię tego wszystkiego nawet na najwyższych ambonach – po roku 1962 – nie nazwano zła złem. Ostatni Sobór nie potępił komunizmu.
Żadne wysokie światowe gremium walczące o pokój, żaden międzynarodowy trybunał nigdy komunizmu sowieckiego (błędów Rosji, o których mówiła w Fatimie Matka Boża) nie rozliczył.
I oto wszystko nagle pierzchło jak bańka mydlana. Obłuda wyskoczyła z zardzewiałej puszki, gdzie starano się ją łokciami upchać i zakryć, i rozlała się jak ogromna śliska kałuża, w którą wpadają wszyscy po kolei mali Machiavele, arcymistrzowie dyplomacji, realizmu, „mniejszego zła”, „zdrowego rozsądku”, nieodzownego pragmatyzmu, rzecz jasna „w imię ocalenia substancji”…
Obłuda jest wielkim grzechem, jest bałwochwalstwem, postawieniem na pierwszym miejscu zamiast Boga i Jego chwały, siebie i swojej chwały. Obłuda jest tym złym kwasem, który odbiera smak… (ks. prałat Aleksander Woźny)
Gdzie się dziś podziała ideologia pokoju, miłości i jedności za wszelką cenę? I co z jej wstydliwymi szczątkami zrobić teraz, wobec naporu rzeczywistości? Wobec ofiar Smoleńska, wobec zabitych na Majdanie – tylko dlatego, że odważyli się być wolni w państwie tyrana?
Nie sposób nie zauważyć, że rzecz, która dotyczy Rosji nigdy nie ma wymiaru tylko politycznego. Rosja nie jest rzeczywistością tylko polityczną. Jest także rzeczywistością duchową.
To przede wszystkim wybór ideologii, która jest oparta na materializmie po stronie lewej, a na idealizmie heglowskim po prawej, sprawia, że ci, którzy powinni mówić milczą, ci, którzy mają działać, opuszczają ręce. Stają się cichymi współpracownikami zła.
Ideologia oślepia nawet ludzi skądinąd pobożnych. Nawet takich, którzy uważają się za głęboko wierzących. Kiedy mówiąc o konieczności zachowania „porządku” stawiają na szczycie hierarchii cara, a nie Boga, kiedy mylą jednego z drugim, żeby tylko nic z tych puzzli, które ułożyli sobie w swoim ogródku, w swoim małym światku wyobrażeń o wielkiej polityce, nie zostało naruszone. Żeby nie rozpadł się ten domek z kart, który wznieśli pracując wytrwale, dzień i noc, ta kapliczka, którą postawili – tak naprawdę ku swojej chwale. W ten sposób ich chrześcijaństwo staje się atrapą. Upragniony porządek, wyidealizowanym obrazem rzeczywistości, a nie realnym życiem. Życiem dla Boga.
O. Gereon Goldmann, franciszkanin w mundurze SS , który został księdzem, nie ocalał z wydarzeń wojny i tych, które czekały go w obozie jenieckim, dzięki swojej sile woli, charakteru, zdolnościom i talentom, czy nawet wyjątkowo mocnej wierze. Jako młody zakonnik, potem młody ksiądz, był skłonny do brawury, ryzykownych akcji, decyzji podejmowanych pod wpływem impulsu. Wychodziło mu zawsze na dobre to, że zbytnio się nad niczym nie zastanawiał. Sforsowawszy Spiżową Bramę przekonał papieża Piusa XII, by dał mu pozwolenie na przyjęcie święceń kapłańskich bez wymaganego kursu teologii, po to, by mógł odprawiać Msze św. dla żołnierzy i być spowiednikiem umierających na polu bitwy. Grupa kapelanów wojskowych kurczyła się coraz bardziej wskutek represji nazistów.
Został kapłanem dokładnie w dwadzieścia lat po zawarciu „paktu” z Bogiem w sprawie jego kapłaństwa przez niepozorną zakonnicę, zakrystiankę z Fuldy.
To nie jego osobisty geniusz, ale modlitwa tej pokornej, nikomu nie znanej kobiety sprawiła, że nie poległ na froncie, nie wykrwawił się z ran, nie skazano go przez Sąd Wojenny za wywrotową antynazistowska robotę, nie odkryto jego kontaktów z Adamem von Trott, nie został powieszony w akcie zemsty przez psychopatycznych morderców w obozie jenieckim – przeciwnie, wielu z jego niedoszłych oprawców dzięki jego postawie i kazaniom przypomniało sobie, że są ochrzczeni i powróciło do życia sakramentalnego.
Wyzdrowiał ze wszystkich chorób, których nabawił się w afrykańskim klimacie i po wojnie wyjechał jako misjonarz do Japonii. Dożył 93 lat.
Ci, którzy ogłaszają rychły koniec Rosji Putina, a zapominają o innym końcu popełniają błąd poznawczy. Jawna lub ukryta światowa polityka prorosyjska, maskowana hasełkami o konieczności „obrony praw człowieka” na całym globie ziemskim, opierała się na zakłamanej ideologii, która dziś z hukiem się rozpadła. Tak samo jak niegdyś polityka państw popierających oficjalnie lub po cichu Hitlera. Ignorując jej obecną publiczną kompromitację i odrzucenie w ludzkich umysłach, zawęża się niebezpiecznie perspektywę, spłyca się spojrzenie na dramat ukraiński. I co za tym idzie, nie dostrzega niebezpieczeństwa stoczenia się ponownie w humanizm. W samowystarczalność człowieka. Niesie ją sprowadzanie wszystkiego do rzekomej sprawczości działań wyłącznie politycznych: przyjęcia trafnej strategii, rozeznania gry interesów różnych państw i wpływowych grup. Wreszcie do inteligentnego wykorzystania tych układów przez niedawną opozycję ukraińską zmierzającą do uzyskania pełnej niepodległości swojego kraju.
To wszystko ważne, bez tego nie będzie zwycięstwa. Ale nie najważniesze. To nie wystarcza.
Światem nie rządzi bowiem ani car – bóg, ani cesarz – pieniądz i podporządkowani mu animatorzy opinii publicznej. Ci, którzy – zależnie od jego obrotów – potulnie milczą lub perorują. Protestują, podpalają parlamenty i opony na głównych placach lub kokietują znudzoną publiczność bajaniem o międzynarodowej solidarności na rzecz pokoju.
Cywilizacja chrześcijańska (zwana niekiedy „całym cywilizowanym światem”, albo „Zachodem”) rozpadnie się bez jednego wybuchu, jeżeli zapominimy o Tym, kto ją ożywia. Jeżeli będziemy uparcie ignorowali obowiązki wobec Boga, z których pierwszym jest miłość. Oddanie czci Bogu prawdziwemu. Bo cywilizacja łacińska to nie są tylko martwe mury, kodeksy praw lepsze niż produkowane za Uralem i udogodnienia codziennego życia.
CYWILIZACJA ŁACIŃSKA TO NIE PRAWA CZŁOWIEKA, A PRAWA BOGA
Stąd pochodzi cała kultura chrześcijańska.
„Bo dzisiaj zmieniła się mentalność cywilizacyjna w naszym kręgu”, napisał jeden z komentatorów, trafnie ukazując hipokryzję oficjalnych krytyków Kremla. „Putin to właśnie wykorzystuje, tę niechęć do ponoszenia jakichkolwiek ofiar, które obniżyłyby nasze poczucie komfortu… (…) największe centrum artyleryjskie w Rosji buduje koncern Rheinmetall [Niemcy] … Lenin mawiał: >Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy
Abp. John Fulton Sheen o neopogaństwie:
„Nowe pogaństwo można zdefiniować jako pogląd na życie opierający się na przekonaniu, że samowystarczalna nauka nie potrzebuje wiary, a samowystarczalna ludzka moc nie potrzebuje łaski. …dogmatami nowego pogaństwa są scjentyzm, będący deifikacją metody eksperymentalnej, oraz humanizm, który jest gloryfikacją człowieka czyniącego Boga na swój obraz i podobieństwo”.
*) o. Gereon Goldmann „Takimi drogami prowadził mnie Chrystus”, przekład o. Wincenty Cykowski OSPPE, Paulinianum, Wydawnictwo Zakonu Paulinów, Wydawnictwo „Czuwajmy” Kraków
**) prof. Andrzej Nowak, „Gazeta Polska”, 12 marca 2014
***
Żródło:
http://ewapolak-palkiewicz.pl/w-poszukiwaniu-straconej-ideologii-i-czesc-wielka-wojna-ojca-goldmanna/
 
22 marca 1940  w Stuthofie zamordowano rytualnie  Bł Ks Bronisława Komorowskiego 
 
 

JESZCZE  KATOLICKA POLSKA NIE ZGINĘŁA”.

Bł. Księże Bronisławie Komorowski aresztowany 1 września 1939 r w Gdańsku zamordowany 

rytualnie 22 marca 1940 r  w  Stutthofie -wstawiaj się za nami ,wstawiaj się za Polską

O, Bronisławie, Patronie
Wskaż drogę, pomagaj nam.
Bądź jasną gwiazdą w ciemności
Zaprowadź do nieba bram.
Ty byłeś wzorem pokory,
głosiłeś jak prawym być.
Wyprostuj ścieżki zgubionym,
powiedz jak godnie żyć.
Naucz nas cnoty skromności,
Patronie dnia Codziennego.
Naucz z Bożą radością
odróżniać dobro od złego.
Nie zmogły Cię dziejowe burze,
dawałeś przykłady męstwa.
Bądź naszej młodzieży stróżem,
prowadź ją do zwycięstwa.
Gdy przyszła na wszystkich trwoga,
Wybrałeś męki koronę.
Z ufnością wielbiłeś Boga,
Tyś perłą przed Pana tronem.

26  lipca  nasi orędownicy 

święci: Anna i Joachim (rodzice Najświętszej Maryi Panny)

św. Bartłomieja Capitanio (tercjarka franciszkańska)

św. Erast z Koryntu (biskup)
św. Jerzy Preca (prezbiter) – pierwszy maltański święty
bł. Tytus Brandsma (męczennik)
bł. Wilhelm Ward (prezbiter i męczennik)
 
26 lipca 1942 roku w kościołach holenderskich odczytano list biskupów, w którym w imię "prawa i sprawiedliwości" zaprotestowano przeciwko "wywożeniu Żydów i robotników do Niemiec".
 
Reakcja władz hitlerowskich była natychmiastowa. czytaj 
30 lipca dowódca policji i służby bezpieczeństwa w Holandii Wilhelm Harster rozkazał rozpoczęcie z dniem 2 sierpnia 1942 deportacji "wszystkich katolickich Żydów".
Oznaczało to wyrok dla około siedmiuset ludzi, z czego znaczący procent stanowili emigranci z Niemiec.
W grupie aresztowanych w ramach tej akcji znalazła się Edith Stein ze swoją siostrą Rosą, które przed prześladowaniami w Niemczech schroniły się w klasztorze w Echt. Obie zginęły 9 sierpnia 1942 roku w komorze gazowej w Birkenau. Podobny los spotkał pięcioro rodzeństwa Löb z Zakonu Trapistów w Tilburgu i Berkel-Enschot. Siostry Löb aresztowano podczas śpiewania pieśni klasztornych, natomiast ich braci w trakcie odprawiania Mszy świętej.
Ogółem do KL Auschwitz-Birkenau deportowano ponad czterystu księży oraz osób zakonnych, głównie z Polski.
Spośród nich blisko 40% zginęło. Wśród ofiar obozu byli również duchowni z Czech, Litwy, Holandii.
Pozostałych przy życiu przeniesiono do innych obozów, gdzie wielu straciło życie.
Same prowincje franciszkańskie musiały opłakiwać stu dwóch ojców i braci, którzy zginęli podczas II wojny światowej,
natomiast Salezjanie siedemdziesięciu trzech.
 
wydarzenia 
1400 – Król Władysław II Jagiełło zainaugurował działalność odnowionej Akademii Krakowskiej.
1885 – Władze pruskie wydały nakaz wysiedlenia z terytorium państwa wszystkich Polaków mających obce obywatelstwo. Początek tzw. rugów pruskich.
1899 – Pożar Starego Miasta w Malborku.
1805 – Około 5600 osób zginęło w trzęsieniu ziemi w południowych Włoszech.
1941:-We Lwowie, po odmowie utworzenia kolaboracyjnego rządu, został rozstrzelany na osobisty rozkaz Heinricha Himmlera były wielokrotny premier RP, prof. Kazimierz Bartel.
1945:Po klęsce wyborczej Partii Konserwatywnej Winstona Churchilla nowym premierem Wielkiej Brytanii został szef Partii Pracy Clement Richard Attlee.
1945 -Przywódcy USA, Wielkiej Brytanii i Chin wydali tzw. deklarację poczdamską, w której żądali m.in. bezwarunkowej kapitulacji Japonii pod groźbą jej całkowitego zniszczenia. Ultimatum zostało odrzucone.
1946:Amerykańscy senatorowie i kongresmeni otrzymali jeden z pierwszych dokumentów mówiących o holocauście (tzw. Czarną księgę), będący jedną z najważniejszych publikacji radzieckiego Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego (JAK), organizacji utworzonej przez Józefa Stalina w czasie II wojny światowej.
1947 – Decyzjami prezydenta USA Harry'ego Trumana utworzone zostały: Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) i Rada Bezpieczeństwa Narodowego (NCS).
1955 – W Izraelu odbyły się wybory do Trzeciego Knesetu.
1957:Prezydent Gwatemali Carlos Castillo Armas został zastrzelony przez członka swojej ochrony.
 
 Urodziny 
1030 – Stanisław ze Szczepanowa, polski duchowny katolicki, biskup krakowski, patron Polski, święty (zm. 1079)
1439 – Zygmunt, książę Bawarii-Monachium (zm. 1501)
1602 – Ana de Monteagudo, peruwiańska dominikanka, błogosławiona (zm. 1686)
1678 – Józef I Habsburg, cesarz rzymsko-niemiecki, król Czech i Węgier (zm. 1711)
zm
1594 – Jan Ingram, angielski duchowny katolicki, męczennik, błogosławiony (ur. 1565)
1600 – Robert Nutter, angielski duchowny katolicki, tercjarz dominikański, męczennik, błogosławiony (ur. ok. 1555)
1746 – Friedrich Karl von Schönborn, niemiecki duchowny katolicki, książę biskup Würzburga i Bamberga, wicekanclerz Rzeszy (ur. 1674)
1801 – Maksymilian Franciszek Habsburg, arcyksiążę, arcybiskup elektor Kolonii, wielki mistrz zakonu krzyżackiego (ur. 1756)
1833 – Bartłomieja Capitanio, włoska zakonnica, święta (ur. 1807)
1918-Nordheim Joanna Maria Niemayr -Tuszyńska moja babcia 
1936:-Wincenty Pinilla, hiszpański augustianin rekolekta, męczennik, błogosławiony (ur. 1870)
1936-Emanuel Martin Sierra, hiszpański duchowny katolicki, męczennik, błogosławiony (ur. 1892
1941:-Kazimierz Bartel, polski matematyk, polityk, premier RP (ur. 1882)
1942: Dachau Bł O . Tytus Brandsma, holenderski zakonnik, męczennik, błogosławiony (ur. 1881)
1942 -Stanisławów-O Pelegryn Haczela 
 
1952 – Eva Perón, argentyńska aktorka, działaczka społeczna, pierwsza dama (ur. 1919)
1962 – Jerzy Preca, maltański duchowny katolicki, święty (ur. 1880)
 
Prawnuk Polskiej Królowej Eleonory 
Maksymilian Franciszek Habsburg-Lotaryński(ur. 8 grudnia 1756 w Wiedniu, zm. 26 lipca 1801 w Hetzendorf) – arcyksiążę, arcybiskup elektor Kolonii 1784-1801, wielki mistrz zakonu krzyżackiego 1780-1801.Najmłodszy z synów cesarza Franciszka I i Marii Teresy. Przeznaczony do stanu duchownego. Był arcybiskupem Kolonii i biskupem Münster. W 1769 uczyniony koadiutorem wielkiego mistrza krzyżackiego Karola Aleksandra Lotaryńskiego, od 1780 wielki mistrz zakonu krzyżackiego.Reformator zakonu krzyżackiego, który zamierzał przekształcić w katolicki instytut. Biurokrata i tytan pracy, przedstawiciel ducha Oświecenia. Mecenas kultury i sztuki.Pochowany w kościele kapucynów w Wiedniu.
 
 

26 marca 1942 roku przywieziono z KL Ravensbrück pierwszy transport 999 kobiet. Numer obozowy 512 otrzymała Maria Autsch, austriacka zakonnica ze zgromadzenia trynitarek (s. Angela od Najświętszego Serca Jezusowego), która zginęła 23 grudnia 1944 roku raniona odłamkiem podczas nalotu bombowego. Współwięźniarki zachowały s. Angelę we wdzięcznej pamięci za jej życzliwość i pomoc, którą w tych ekstremalnych warunkach niosła bliźnim. Prowadzony jest obecnie jej proces beatyfikacyjny.

 

Kapłani i osoby zakonne - ofiary KL Auschwitz-Birkenau"Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież (...) Przychodzę więc i klękam na tej Golgocie naszych czasów, na tych mogiłach w ogromnej mierze bezimiennych, jak gigantyczny grób nieznanego żołnierza."
Jan Paweł II, Oświęcim-Brzezinka, 7 czerwca 1979r. 

Zaraz po wybuchu II wojny światowej w dniu 1 września 1939 roku niemieccy okupanci - zgodnie z wolą Adolfa Hitlera - przystąpili do realizacji wcześniej przygotowanych planów wyeliminowania polskiego duchowieństwa z życia społecznego. Kościół katolicki w Polsce znalazł się w sytuacji ekstremalnego zagrożenia. Na zajętych przez Wehrmacht terenach państwa polskiego dochodziło do masowych aresztowań w oparciu o wcześniej przygotowane listy nazwiskowe. Wśród pierwszych ofiar hitlerowców byli również polscy księża. Znaleźli się oni m. in. w pierwszym transporcie więźniów skierowanym do utworzonego już 2 września obozu koncentracyjnego Stutthof w pobliżu Gdańska. Stosunek do kościoła polskiego określa jednoznacznie fragment raportu jednego z polityków hitlerowskich: "Duchowni polscy [...] po większej części byli fanatycznymi Polakami - nacjonalistami i właśnie za pomocą Kościoła fanatyzowali i polonizowali ludność. [...] Większa część księży katolickich została wydalona w miesiącach wrześniu, październiku i listopadzie 1939 roku." Stąd też naziści dążyli do systemowego izolowania polskiego kleru zaliczając go do warstwy przywódczej narodu polskiego. Nazwiska polskich duchownych znaleźć zatem można wśród ofiar niemal wszystkich gestapowskich więzień oraz obozów koncentracyjnych. Wielu z nich było kapelanami polskiego podziemia walczącego z okupantemKL Auschwitz-Birkenau był w czasie II wojny światowej miejscem kaźni i masowej zagłady setek tysięcy ludzi deportowanych tutaj przez niemieckich narodowych socjalistów z Polski i całej okupowanej Europy. Obóz ten założono na rozkaz Reichsführera SS Heinricha Himmlera z myślą umieszczania w nim Polaków z Górnego Śląska. Z czasem jego pierwotna funkcja została całkowicie zmieniona, niemniej jednak przez półtora roku Polacy stanowili zdecydowaną większość wśród osadzonych w obozie. Pierwszy transport przywieziono do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 roku z więzienia w Tarnowie. Było w nim 728 polskich więźniów politycznych, których oznaczono numerami od 31-758. Wśród deportowanych tym transportem znajdowało się kilku księży i Żydów. "Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące" zwykł mówić do nowoprzybyłych pierwszy Lagerführer Karl Fritzsch. Rzeczywistość obozowa świadczyła, że nie były to jedynie pogróżki, stąd też duchowni należeli do pierwszych ofiar Auschwitz. Do końca roku zginęło w Auschwitz co najmniej kilku duchownych. Już w sierpniu 1940 roku utworzono tzw. karną kompanię (Strafkompanie - SK), do której skierowano więźniów pochodzenia żydowskiego i księży. Musieli oni pracować przy najcięższych robotach, a funkcje nadzorców sprawowali tam zwyrodniali kapowie, spośród których synonimem bestialstwa stał się kryminalista niemiecki Ernst Krankemann. Siedząc na dyszlu olbrzymiego walca drogowego zmuszał do nieludzkiego wysiłku więźniów karnej kompanii. Tych, którzy padali z wycieńczenia, dusił bądź zabijał drągiem. W podobnie bestialski sposób zabito 27 czerwca 1941 roku czterech Salezjanów w żwirowisku obok tzw. "bloku śmierci". Byli to: ks. Jan Świerc, proboszcz parafii pw. św. Stanisława Kostki w Krakowie i przełożony domu zakonnego, ks. Ignacy Dobiasz, wikary tej parafii, ks. Franciszek Harazim, wykładowca Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie i ks. Kazimierz Wojciechowski, wikary wspomnianej parafii. Przywieziono ich do obozu dnia poprzedniego z więzienia w Krakowie. Piąty z Salezjanów, ks. Ignacy Antonowicz, rektor Salezjańskiego Instytutu Teologicznego wskutek odniesionych tego dnia obrażeń zmarł 21 lipca 1941 roku. Są oni dzisiaj kandydatami na ołtarze wraz z innymi kapłanami salezjańskimi - ofiarami obozu: ks. Ludwikiem Mroczkiem, ks. Karolem Goldą i ks. Włodzimierzem Szembekiem. Podobnie męczeńską śmierć poniósł w obozie inny salezjanin bł. ks. Józef Kowalski.Mimo zakazów oraz grożących represji ze strony władz obozowych księża i zakonnicy przebywający w obozie starali się potajemnie prowadzić pracę duszpasterską i podnosić współtowarzyszy niedoli na duchu. Wspierało ich miejscowe duchowieństwo inspirowane do tych działań przez metropolitę krakowskiego kardynała Stefana Sapiehę. Oświęcimscy księża, a także Salezjanie oraz siostry Serafitki wysyłali do obozów koncentracyjnych paczki żywnościowe i odzież, umożliwiali więźniom kontakt z rodzinami, przekazywali korespondencję, udzielali schronienia. Za niesioną pomoc aresztowany został dziekan oświęcimski ks. Jan Skarbek oraz wikariusz ks. Władysław Grohs. Do obozu wysyłano komunikanty, kielichy, medaliki. Udokumentowane są przypadki potajemnego odprawiania mszy świętej, spowiedzi, udzielania sakramentów świętych. Jednym z tych duchownych był Rajmund Kolbe, franciszkanin, założyciel Niepokalanowa, znany dzisiaj w świecie jako święty Maksymilian. Oznaczony numerem 16670 zgłosił się podczas jednej z selekcji w obozie, aby w ten sposób pozostawić przy życiu innego więźnia Franciszka Gajowniczka. Zginął w bunkrze głodowym zabity zastrzykiem fenolu 14 sierpnia 1941 roku. "To zwycięstwo przez wiarę i miłość odniósł [Maksymilian Maria Kolbe] w tym miejscu, które było zbudowane na zaprzeczeniu wiary - wiary w Boga i wiary w człowieka - i na radykalnym podeptaniu już nie tylko miłości, ale wszelkich oznak człowieczeństwa, ludzkości; w tym miejscu, które było zbudowane na nienawiści i na pogardzie człowieka w imię obłąkańczej ideologii, w tym miejscu, które było zbudowane na okrucieństwie. Miejscu, do którego prowadzi wciąż jeszcze brama z szyderczym napisem "Arbeit macht frei", rzeczywistość bowiem była radykalnym zaprzeczeniem treści tego napisu. [...] Czy tylko on jeden - Maksymilian Kolbe - odniósł zwycięstwo, które odczuli natychmiast współwięźniowie i do dzisiaj odczuwa je Kościół i świat? Zapewne wiele zostało tu odniesionych podobnych zwycięstw, jak choćby śmierć w krematorium obozowym siostry Benedykty od Krzyża, karmelitanki, w świecie Edyty Stein, z zawodu: filozof, znakomita uczennica Husserla, która stała się ozdobą współczesnej niemieckiej filozofii, a pochodziła z żydowskiej rodziny zamieszkałej we Wrocławiu. Nie chcę zatrzymać się na tych dwu nazwiskach, gdy stawiam sobie pytanie, czy tylko on jeden, czy tylko ona jedna?... Ile tutaj odniesiono podobnych zwycięstw? Odnosili je ludzie różnych wyznań, różnych ideologii, zapewne nie tylko wierzący. Pragniemy ogarnąć uczuciem najgłębszej czci każde z tych zwycięstw, każdy przejaw człowieczeństwa, które było zaprzeczeniem systemu systematycznego zaprzeczenia człowieczeństwa." (Jan Paweł II, Oświęcim-Brzezinka, 7 czerwca 1979 roku). W obozie oświęcimskim zginęli też współpracownicy św. Maksymiliana: o. Jan Antonin Bajewski, o. Ludwik Pius Bartosik (redaktor "Rycerza Niepokalanej"), br. Stanisław Tymoteusz Trojanowski oraz br. Piotr Bonifacy Żukowski (kierownik drukarni w Niepokalanowie).Obóz oświęcimski bardzo szybko rozbudowywano na polecenie H. Himmlera, który chciał stworzyć tutaj "miasto wzorcowe" niemieckiego osadnictwa na Wschodzie. Mogło się ono prężnie rozwijać dzięki bliskości obozu koncentracyjnego. Podczas wizytacji obozu 1 marca 1941 roku Himmler rozkazał budowę olbrzymiego obozu Auschwitz II na terenie wsi Brzezinka.26 marca 1942 roku przywieziono z KL Ravensbrück pierwszy transport 999 kobiet. Numer obozowy 512 otrzymała Maria Autsch, austriacka zakonnica ze zgromadzenia trynitarek (s. Angela od Najświętszego Serca Jezusowego), która zginęła 23 grudnia 1944 roku raniona odłamkiem podczas nalotu bombowego. Współwięźniarki zachowały s. Angelę we wdzięcznej pamięci za jej życzliwość i pomoc, którą w tych ekstremalnych warunkach niosła bliźnim. Prowadzony jest obecnie jej proces beatyfikacyjny.Znaczenie dla ludzkości i Kościoła ofiary duchowieństwa, które poniosło ogromne straty w hitlerowskich więzieniach i obozach docenia Jan Paweł II, który dwadzieścia lat później (7 czerwca 1999 roku) w Bydgoszczy wyniósł na ołtarze 108 ofiar II wojny światowej, w tym kilkunastu duchownych, którzy zginęli w KL Auschwitz; byli to: o. Bajewski Jan Antonin OFMConv, o. Bartosik Ludwik Pius OFMConv, ks. Jankowski Józef, o. Kopliński Wojciech Anicet OFMCap, br. Nierychlewski Wojciech CSMA, br. Trojanowski Stanisław Tymoteusz OFMConv, ks. Dańkowski Piotr Edward, br. Żukowski Piotr Bonifacy OFMConv, br. Ducki Feliks Symforion OFMCap, ks. Kowalski Józef SDB, ks. Sitko Roman, s. Staszewska Helena Maria Klemensa Ludgarda OSU i s. Faron Katarzyna Celestyna SM.
Dziewięcioro spośród duchownych (w tym ośmiu Salezjanów) ofiar obozu jest obecnie kandydatami na ołtarze.
 Są to: ks. Dobiasz Ignacy, ks. Świerc Jan, ks. Harazim Franciszek, ks. Wojciechowski Kazimierz, ks. Antonowicz Ignacy, ks. Mroczek Ludwik, ks. Golda Karol, ks. Szembek Włodzimierz oraz s. Maria Angela Autsch z Austrii. "I dlatego za szczególną powinność naszego pokolenia w Kościele uważam zebranie wszystkich świadectw o tych, którzy dali życie za Chrystusa. Nasz wiek, nasze stulecie ma swe szczególne martyrologium jeszcze nie w pełni spisane. Trzeba go zbadać, trzeba go stwierdzić, trzeba go spisać. Tak jak spisały martyrologia pierwsze wieki Kościoła, i to jest do dzisiaj naszą siłą, tamto świadectwo męczenników pierwszych stuleci. Proszę wszystkie Episkopaty, ażeby do tej sprawy przywiązały należytą uwagę. Nasz wiek, wiek XX, ma swoją wielką martyrologię w wielu krajach, w wielu rejonach ziemi. Trzeba ażebyśmy przechodząc do trzeciego tysiąclecia spełnili obowiązek, powinność wobec tych, którzy dali wielkie świadectwo Chrystusowi w naszym stuleciu. Na wielu sprawdziły się w pełni słowa z Księgi Mądrości: "Bóg (.) doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich całopalną ofiarę" (3, 6). Dzisiaj chcemy oddać im cześć za to, że nie lękali się podjąć tej próby i za to, że nam pokazali drogę, którą trzeba iść w nowe tysiąclecie. Oni są dla nas jakimś wielkim wołaniem i wezwaniem zarazem. Ukazują swoim życiem, że światu takich właśnie potrzeba Bożych szaleńców, którzy będą szli przez ziemię, jak Chrystus, jak Wojciech, Stanisław, czy Maksymilian Maria Kolbe i wielu innych. Takich, którzy będą mieli odwagę miłować i nie cofną się przed żadną ofiarą w nadziei, że kiedyś wyda ona owoc wielki". (Jan Paweł II, Bydgoszcz, 7 czerwca 1999r.)

26 lipca 1942 roku w kościołach holenderskich odczytano list biskupów, w którym w imię "prawa i sprawiedliwości" zaprotestowano przeciwko "wywożeniu Żydów i robotników do Niemiec". Reakcja władz hitlerowskich była natychmiastowa. 30 lipca dowódca policji i służby bezpieczeństwa w Holandii Wilhelm Harster rozkazał rozpoczęcie z dniem 2 sierpnia deportacji "wszystkich katolickich Żydów". Oznaczało to wyrok dla około siedmiuset ludzi, z czego znaczący procent stanowili emigranci z Niemiec. W grupie aresztowanych w ramach tej akcji znalazła się Edith Stein ze swoją siostrą Rosą, które przed prześladowaniami w Niemczech schroniły się w klasztorze w Echt. Obie zginęły 9 sierpnia 1942 roku w komorze gazowej w Birkenau.Podobny los spotkał pięcioro rodzeństwa Löb z Zakonu Trapistów w Tilburgu i Berkel-Enschot. Siostry Löb aresztowano podczas śpiewania pieśni klasztornych, natomiast ich braci w trakcie odprawiania Mszy świętej.

Ogółem do KL Auschwitz-Birkenau deportowano ponad czterystu księży oraz osób zakonnych, głównie z Polski. Spośród nich blisko 40% zginęło. Wśród ofiar obozu byli również duchowni z Czech, Litwy, Holandii. Pozostałych przy życiu przeniesiono do innych obozów, gdzie wielu straciło życie. Same prowincje franciszkańskie musiały opłakiwać stu dwóch ojców i braci, którzy zginęli podczas II wojny światowej, natomiast Salezjanie siedemdziesięciu trzech.

Duchowni, którym udało się pozostać przy życiu, przenoszeni byli z KL Auschwitz głównie do KL Dachau, gdzie hitlerowcy starali się umieszczać księży i zakonników z całej Europy. Można wyróżnić trzy większe transporty duchownych do Dachau: 6 grudnia 1940 roku (67 osób), 2 maja 1941 roku (36) oraz 3 czerwca 1942 roku (58). Polscy księża i zakonnicy stanowili ok. 65% wszystkich duchownych umieszczonych w Dachau. Wielu z nich straciło tam życie, a ich martyrologię symbolizujebłogosławiony Michał Kozal, sufragan włocławski, który zginął 26 stycznia 1943 roku. W latach 1943-1944 nielicznych już wówczas duchownych z Auschwitz dołączano do transportów wysyłanych do innych obozów koncentracyjnych.
Tablice Pamięci upamiętniające księży i osoby zakonne, które poniosły śmierć w KL Auschwitz-Birkenau zawierają sto czterdzieści dziewięć nazwisk. Podstawę sporządzenia tego zestawienia stanowią zachowane fragmentarycznie księgi zgonów (Sterbebücher), prowadzone wówczas w obozowym urzędzie stanu cywilnego. Przy opracowywaniu listy uwzględniono również inne zespoły akt poobozowych (np. Stärkebuch, Zugangslisten, Sterbeurkunden) oraz dostępne opracowania i publikacje. Dokonano również krytycznej oceny źródeł. W niektórych przypadkach nie znaleziono potwierdzenia śmierci w zachowanych dokumentach. Dotyczy to następujących duchownych i osób zakonnych: Adamecki Józef, Burakowski Józef, Cąkała Edward, Dworzański Antoni, Jaworowski Władysław, Kazimierczak Jan, Kłobukowski Mieczysław, Kresa Antoni, Kuchta Leon, Kulawy Jan, Łopuszański Kazimierz, Niewęgłowski Stanisław, Pabiszewicz Konstanty, Pawlik Jan, Prus Aleksander, Strzelecki Bolesław, Surdacki Zygmunt, Sykulski Kazimierz, Szambelańczyk Jan, Sznuro Józef, Szott Franciszek, Szulc Kazimierz, Wajzler Bolesław, Waraczewski Stanisław i Wójcik Władysław.Najprawdopodobniej również oni ponieśli śmierć w KL Auschwitz, a ich prochy kryje ziemia oświęcimska. Nazwiska na tablicach zostały uporządkowane według daty śmierci w obozie. Z całą pewnością lista nazwiskowa nie jest kompletna ze względu na luki w ocalałych materiałach źródłowych i stanowi pierwszą próbę całościowego zestawienia. W miarę uzyskiwania dodatkowych informacji możliwe będzie dokonanie uzupełnienia listy nazwisk. 
Niech Tablice Pamięci będą naszym hołdem wobec tej ofiary! 
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.


Kapłani i osoby zakonne - ofiary KL Auschwitz-Birkenau

ks. Poeplau Leon 
ks. Gociek Józef OSA 
ks. Cyrek Józef SJ 
ks. Wilucki Tadeusz Edmund OSA 
ks. Morawski Marian SJ 
br. Maruszak Antoni OFMCap 
o. Bajewski Jan Antoni OFMConv 
o. Zaręba Wincenty Aleksander OFMCap 
ks. Lisiński Tadeusz 
br. Pietruszka Błażej OFMCap 
ks. Dobiasz Ignacy SDB 
ks. Mroczek Ludwik SDB 
ks. Świerc Jan SDB 
br. Bogusz Szczepan Feliks OFMCap 
ks. Harazim Franciszek SDB 
br. Wrzos Czesław OFMCap 
ks. Wojciechowski Kazimierz SDB 
ks. Nierychlewski Wojciech CSMA 
o. Bartosik Ludwik Pius OFMConv 
ks. Kalczuk Eugeniusz 
ks. Niemir Władysław SDB 
 
ks. Sebela Alojzy 
br. Czaderna Józef SDB 
kl. Filipek Jan 
ks. Chuchracki Teodor 
ks. Dercz Władysław 
ks. Antonowicz Ignacy SDB 
ks. Szmal Stefan 
ks. Wybraniec Józef SDB 
s. Gostkowska Monika Wetula CSSE 
br. Skoczyłaś Wacław Rafał OFMConv 
br. Lipka Kazimierz OSA 
br. Bochenek Piotr SAC 
ks. Celiński Wincenty 
o. Kolbe Rajmund Maksymilian OFMConv 
br. Trojanowski Stanisław Tymoteusz OFMConv 
ks. Bieliński Wacław 
ks. Kyselajan 
ks. Merklejn Kazimierz 
ks. Przybysz Władysław 
ks. Jakobi Ferdynand 
 
ks. Gołębiowski Józef 
ks. Remiszewski Kazimierz 
ks. Grabski Leon 
ks. Kulawy Paweł OMI 
ks. Daukantas Konstanty 
br. Mączka Czesław OH 
br. Koziura Bazyli Alb 
ks. Styra Franciszek 
ks. Blicharski Henryk 
ks. Jankowski Józef SAC 
ks. Pellowski Norbert Jan SAC 
o. Kopliński Wojciech Anicet OFMCap 
ks. Rosner Rudolf 
ks. Sidewicz Szymon 
br. Wąsik Jan SAC 
br. Golec Feliks OFMCap 
kl. Dębicki Eugeniusz 
br. Kowalski Bernard SAC 
kl. Kufel Wojciech 
o. Podhorodecki Michał Bonawentura OFMConv 
 
ks. Jachowicz Stanisław 
ks. Kilian Franciszek SAC 
ks. Zawadzki Józef 
br. Kołodziejek Kazimierz OFMCap 
ks. Olszak Józef 
br. Anuszkiewicz Jan OFMCap 
ks. Ćihal Jan 
ks. Pawołek Jan OMI 
ks. Mączyński Władysław Aleksander 
br. Stikar Jan 
ks. Kurczyński Piotr 
br. Gaczek Bolesław Wilhelm OSA 
ks. Krzyżanowski Zygmunt 
ks. Dańkowski Piotr Edward 
ks. Szembek Włodzimierz SDB 
br. Żukowski Piotr Bonifacy OFMConv
ks. Knaś Andrzej 
br. Ducki Feliks Symforian OFMCap 
ks. Wojtaskiewicz Wincenty 
ks. Biniewicz Jan 
 
o. Pelc Ignacy OFMConv 
ks. Michalik Franciszek 
ks. Sitko Roman 
ks. Sadowski Stanisław 
ks. Mól Władysław 
br. Regułski Bronisław SAC 
br. Stańczak Władysław OFMCap 
br. Kozierowski Tomasz OMI 
o. Galas Sebastian Rafał ECMC 
ks. Nowacki Feliks 
ks. Hrachovsky Frantiśek 
ks. Rosenblatt Stanisław 
ks. Zabiehrycki Henryk 
ks. Golda Karol SDB 
ks. Michałowski Jan 
ks. Staszałek Franciszek 
ks. Smoroński Kazimierz CSSR 
ks. Bojdoł Franciszek 
ks. Biernat Wojciech 
ks. Nowotnyjan 
 
ks. Żeliwski Stanisław 
ks. Soućek Johann 
s. Szłapczyńska Janina Wizenna CSSE 
ks. Białek Władysław 
o. Ryszka Szymon Paweł OFM 
s. Lewicka Monika SM 
br. Zawada Roman OFMCap 
s. Czeszewska Joanna Helena SM 
kl. Kawka Antoni 
s. Dąbrowska Helena SM 
ks. Wiech Jan 
ks. Brzoska Bogdan 
ks. Kaczmarczyk Stanisław 
ks. Rozmus Wincenty 
ks. Jurkowski Józef 
ks. Nevrkla Franz 
s. Olszewska Apolonia OSU 
ks. Pyzikiewicz Jan 
ks. Paciorek Józef 
ks. Gorajecki Michał 
ks. Kondelewicz Józef 
ks. Paciorek Franciszek 
ks. Kowalski Józef SDB 
s. Brzóska Jadwiga SM 
s. Stein Edith OCD 
ks. Gielarowski Jan 
s. Stein Rosa OCD 
s. Piątkowska Wiktoria SM 
s. Löb Teodora OCSO 
s. Löb Lina OCSO 
br. Löb Robert OCSO 
o. Löb Ernst OCSO 
o. Löb Georg OCSO 
s. Staszewska Helena Maria Klemensa OSU 
s. Lula Joanna Józefa Hiacynta SNMNP 
ks. Szymeczek Fryderyk 
ks. Pilch Ludwik COr 
s. Jurga Maria SM 
br. Nierowisz Bernard SJ 
s. Faron Katarzyna Celestyna SNMNP 
ks. Krakowiak Adam 
ks. Kania Józef 
ks. Kopijasz Józef 
s. Maria Angela Autsch OSsT 
ks. Szczygieł Paweł 
ks. Łętkowski Julian SJ 
ks. Bofek-Dohalsky Anton 
kl. Szlaza Feliks MIC

 

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack