A Free Template From Joomlashack

A Free Template From Joomlashack

Drodzy Państwo

Niniejsza strona jest kontynuacją mojej wcześniejszej witryny:

http://hamburgpol.w.interia.pl/

stworzonej 13 sierpnia 2004 roku dzięki pomocy ś.p. Ryszarda,  członka założyciela NSZZ "Solidarność", wspaniałego patrioty i ofiarnego przyjaciela.

 

 

 

KSIĄŻKI ON-LINE

 

Uwaga
- nowa książka na witrynie:

Jean-Baptiste Bouchaud

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego

Zapraszam do lektury

 

 

Książka "Dogmat Świętych Obcowanie" do której tekst zebrał i opracował w 1980 roku mói Tata
ś.p. Bernard Paweł Jan Tuszyński

 

Herman Cohen - Augustyn-Maria od Najsw. Sakramentu

 

Życie ojca Hermana
- Augustyna-Marii
od Najśw. Sakramentu

Książka wydana przez Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik 1898 r

"Źródłem, z którego wypłynęły potoki miłości, siłą, która sprowadziła wylew dotąd nieznanej radości - była wiara święta. Nie ma jej ani w judaizmie, ani w schizmie, lecz tylko w jednym prawdziwym Kościele Katolickimi, W tym Kościele jedynie każdy z obu  naszych nawróconych  źródło wody żywej dla duszy swojej, spragnionej prawdy, mogli znaleźć.
Oby  życiem O. Hermana Cohena  i siostry Natalii Naryszkin, zostający poza obrębem Kościoła zostali oświeceni , że tylko w Kościele św. katolickim - wiara żywot wieczny daje."

Fragment listu Św. Rafała Kalinowskiego do tłumaczki w Łagiewnikach,
11 września 1898 r.

TEKSTY

 

Ks. prof. Franciszek Cegiełka

Nasz święty Rafał Kalinowski

 

 

 

Cudowny obraz, który Św. Faustyna nazwała "Król Miłosierdzia", namalował według słów s. Faustyny Eugeniusz Kazimierowski

W kulcie Miłosierdzia Bożego obraz Króla Miłosierdzia odgrywa pierwszorzędną rolę. Dlatego s. Faustyna przywiązywała do jego poprawności wielką wagę. W obrazie tym odróżniała ona cechy istotne i polecała czuwać, by one były zachowane.

"W dniu 23.09.2005 roku Litwini podstępnie zabrali z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie obraz Jezu Ufam Tobie i to mimo tego że kardynał Baczkis (prymas Litwy) publicznie ogłosił że obraz nie będzie zabrany po kryjomu. Obraz został przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Trójcy a w zasadzie kaplicy. Kościół ten przez scianę sąsiaduje z głośnym nocnym klubem Oryginal obrazu Jezu Ufam Tobie w czasach sowieckich zostal przechowany przez wileńskich Polaków i od 20 lat znajdował się w Kościele św. Ducha."

Żródło cytatu

Stronę ogląda

 

• Initium sapientiae timor Domini  - Początkiem mądrości - bojaźń Pańska
(Psalm 111,10)

• Za wielu milczy!
Milczący obserwatorzy, nie zajmujący konkretnego stanowiska - bez odwagi pouczenia - są przed Bogiem współwinni w nieszczęściu Kościola 
Św. Hildegard
von Bingen (1098-1179)

• Największym wrogiem chrześcijaństwa są sami chrześcijanie,
jeśli są tchórzliwi i wygodni.  
Ks. abp prof. dr hab.
Stanisław Wielgus

 

 

 

 

Św. Michał Archanioł

 

 

 

 

Wy Polacy,
przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim.

Cześć Maryi i Świętego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim.

Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu
WIELKIEGO PAPIEŻA.

Bóg żąda od was walki w duchu Chrystusowym, i w duchu Jego Świętych.

Bł. ks. Bronisław Markiewicz
"Bój bezkrwawy", 1908

 

 

 

Św. Ekspedyt

 

Nowenna
do św. Expedyta

 

18 maja 1920 Bazylika Chrystusa Króla w Rzymle -18 maja 1920 urodziny,,Lolka,Karola Wojtyły w Wadowicach

 

Bazylika Chrystusa Króla w Rzymie

Nowa Świątynia Najświętszego Serca Jezusa – Położenie kamienia węgielnego na Piazza d’Armi

Tak został zatytułowany artykuł w Regno del Sacro Cuore di Gesŭ (Królestwo Serca Jezusowego) z czerwca 1920 roku

W rzeczywistości nazwa świątyni, przez tyle lat upragnionej przez o. Dehona,

podlegała w ciągu lat wielu zmianom.

Od czasu erygowania parafii jej oficjalny tytuł brzmi:

Parafialny Kościół Najświętszego Serca Chrystusa, Króla Pokoju.

27.02.1920 roku pismo to ogłasza początek prac budowlanych na Piazza d’Armi w jednej najlepszych dzielnic Rzymu, z każdym dniem rozwijającej się coraz bardziej i zaludniajacej się.

Brak tutaj jeszcze kościoła, gdzie wierni tej nowej dzielnicy mogliby zbierać się i spełniać z łatwością obowiązki religijne.

W dniu 18.maja 1920 roku odbywa się ceremonia położenia kamienia węgielnego, podczas której

ks. Leon Dehon wygłasza oficjalne przemówienie opublikowane w Regno del Sacro Cuore w numerze czerwcowym 1920 r.

(opublikowano również artykuł w L’Osservatore Romano):

 

http://www.leodehon.com/polski/starosc-i-smierc/bazylika-chrystusa-krola/bazylika-chrystusa-krola-.html

(opublikowano również artykuł w L’Osservatore Romano gazecie założonej 1 lipca 1861 r  przez dziadka Papieża Piusa XII ):

Ojciec Święty w dniu, w którym został ogłoszony dekret o kanonizacji św. Małgorzaty Marii, powiedział,

że ta data będzie znakiem rozlania nowych łask i początkiem Królestwa Najświętszego Serca,

w którym wiara katolików pokłada nadzieje i oczekuje jako czasu pokoju, miłości, pojednania między narodami i klasami ludzkiej społeczności.

Świątynia ta powinna przypomnieć tę datę i naszą ufność pokładaną w tym błogosławionym Królestwie.

Okropne doświadczenie wojny, jak również niespokojny okres powojenny, znajdują odbicie w wygłoszonej w 1920 roku

mowie o. Dehona z okazji położenia kamienia węgielnego pod budowę tak długo upragnionego kościoła pod wezwaniem

Najświętszego Serca Chrystusa, Króla Pokoju (tak brzmi dzisiejsza nazwa)

Serce Jezusa nie jest niczym innym, jak pokojem i miłością: biegnijmy wszyscy, ludzie wierzący i wszystkie narody, by zaczerpnąć z tego mistycznego źródła, które Chrystus pragnie szeroko otworzyć naszym duszom w tej gorączkowej i niespokojnej epoce.

>>Przyjdźcie do mnie wszyscy<<, mówi do nas, >>robotnicy, dusze cierpiące, doświadczane narody<<.

Zbiórka koniecznych środków finansowych była ostatnim apostolstwem o. Dehona pod koniec jego życia .

Jeszcze w dniu swojej śmierci w Brukseli na jego biurku znajdowały sią listy z prośbą o pomoc które przygotowywał każdego ranka .

 

Ojciec Dehon Miłosierny - ks. Michał Olszewski SCJA

https://www.youtube.com/watch?v=D6aETGe9be0

https://www.youtube.com/watch?v=9OcyIo1yzjc

 

ks. Michał Olszewski SCJA

http://swiatlopana.com/category/ds/ks-m-olszewski/

Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego, Sercanie

W lipcu 1907 roku o. Dehon odbył pierwszą podróż do Finlandii. W drodze powrotnej zatrzymał się w Warszawie.

Tym sposobem niewątpliwie był pierwszym sercaninem, który znalazł się na ziemi polskiej. Zaraz po powrocie do Brukseli o. Dehon wraz ze swoją radą podjął decyzję o powstaniu nowej fundacji w Finlandii. Do jej realizacji wybrano kilku Holendrów, licznych w Zgromadzeniu w owych czasach. Wśród nich znalazł się ks. Buckx, który władał wieloma językami, także częściowo polskim. Jego to o. Dehon wysłał do Polski z podwójną misją: pierwszą było opanować język polski, drugą – nawiązać kontakty z duchowieństwem w celach powołaniowych.

 

Tym sposobem fundacja fińska stała się dla o. Dehona prawdziwą okazją do prowadzenia działalności powołaniowej na ziemiach polskich, także z myślą o przeszczepieniu Zgromadzenia. Aby sfinalizować swoje plany, spotkał się w Rzymie z ks. Nowakiem, biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. Dzięki jego pomocy z końcem listopada 1908 roku ks. Buckx znalazł się w parafii św. Katarzyny na Kazimierzu. W lutym roku następnego dołączył do niego drugi sercanin – ks. Henryk Meyerink. Po pewnym czasie obydwaj zamieszkali u ks. Mateusza Jeża przy ulicy Jabłonowskich.

 

Ksiądz Jeż był katechetą w jednym z krakowskich gimnazjów, najpierw u św. Anny, a następnie w V Gimnazjum przy ulicy Kochanowskiego. Tego rodzaju kontakty z katechetami w Krakowie bardzo szybko wydały owoce w postaci powołań do Zgromadzenia. Mianowicie, po pięciomiesięcznym kursie językowym, ks. Meyerink zabrał ze sobą czterech kandydatów do niższego seminarium w Tervuren, na obrzeżach Brukseli. Dwóch z nich pochodziło z rodziny ks. Jeża, a pozostali z gimnazjum, gdzie był on katechetą.

 

Po tym wydarzeniu o. Dehon był entuzjastycznie nastawiony do Polski, w której widział ogrom możliwości rozwoju dla swojego Zgromadzenia. Aby sprawniej realizować swój plan, powierzył jednemu ze swoich radnych – ks. Kustersowi, odpowiedzialność śledzenia z bliska rozwoju duszpasterstwa powołań w Polsce. Zachęcony pierwszymi osiągnięciami chciał mianowicie tego typu działalność rozciągnąć na inne kraje, przede wszystkim na Irlandię i Kanadę.

 

Ksiądz Meyerink został ponownie wysłany do Krakowa celem poszukiwania nowych powołań. Na miejscu mógł liczyć na pomoc ks. Mateusza Jeża, dla którego przyszłość sercanów w Polsce stała się bardzo ważną sprawą osobistą. Aby ją zrealizować, zaangażował nie tylko swoje znajomości i poważne środki finansowe, ale także częściowo swoją rodzinę. Druga podróż ks. Meyerinka do Krakowa okazała się fundamentalna, gdyż wśród dwóch kandydatów znalazł się Kazimierz Wiecheć, przyszły założyciel fundacji polskiej.

 

Reasumując, na przestrzeni lat 1909-1911 doszło do trzech wyjazdów Polaków do Belgii, w sumie dziewięciu kandydatów, z których do kapłaństwa dotarł tylko Kazimierz Wiecheć. Tęsknota za ojczyzną, nieznajomość języka, a co za tym idzie problemy z nauką oraz bardzo trudne warunki bytowe doprowadziły pozostałych kandydatów do zniechęcenia.

 

Po latach niepowodzeń i trudności o. Dehon właśnie w ks. Kazimierzu dostrzegł szansę na kontynuowanie dzieła, z którym wiązał tyle nadziei. W tym celu postanowił go wysłać na dalsze studia do Rzymu. Jednakże zalety ks. Kazimierza, jego znajomość pięciu języków sprawiły, że zamiast wyjazdu do Wiecznego Miasta został mianowany w niższym seminarium w Albino profesorem języka francuskiego, matematyki, a także prefektem studiów. Ksiądz Wiecheć był świadom oczekiwań, jakie wiązało z nim Zgromadzenie. Ojciec Dehon zachęcał go do kontynuowania pracy powołaniowej we współpracy z ks. Jeżem. Mając na uwadze doświadczenia własne, jak i poprzedników, które okazały się niezadowalające, ks. Wiecheć postanowił szukać do Zgromadzenia kandydatów dojrzalszych, po skończonym gimnazjum.

 

W czasie ośmioletniego pobytu we Włoszech ks. Wiecheć wyjeżdżał praktycznie każdego roku do Polski w celach rekrutacyjnych. Dzięki swojej ogromnej zaradności i entuzjazmowi nawiązał wiele kontaktów z miejscowym duchowieństwem. Wśród nich był ks. dr Kościołek z Myślenic. Za jego pośrednictwem ks. Kazimierz poznał wielu uczniów miejscowego gimnazjum, które odegrało istotną rolę w historii początków sercanów w Polsce, dało bowiem Zgromadzeniu sześciu nowicjuszy. Ojciec Dehon popierał tę działalność i aktywnie w niej uczestniczył, korzystając ze znajomości z ks. Jeżem, któremu zasugerował, że aby przyspieszyć fundację w Polsce, należy znaleźć dwóch młodych księży, którzy wstąpiliby do sercanów.

 

Ksiądz Jeż spełnił prośbę o. Dehona i zamieścił artykuł w „Gazecie Kościelnej” zatytułowany Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego. Zachęcał w nim młodych kapłanów, aby idąc za głosem powołania, wstąpili do Zgromadzenia Księży Sercanów. Odezwa ta nie przyniosła jednak żadnych owoców. Łącznie, na przestrzeni ośmiu lat, ks. Wiecheć do Albisoli zabrał 24 Polaków, z których wytrwała połowa.

 

Był to wynik zadowalający, jeśli weźmiemy pod uwagę, że rekrutacja belgijska wykazała się stosunkiem 1:9. Należy także zaznaczyć, że byli to młodzieńcy z różnych stron i zupełnie nieprzygotowani do życia zakonnego. Niektórzy bardziej szukali przygód niż realizacji powołania, co było przyczyną wielu niespodzianek i przykrości.

 

Polscy sercanie, przebywający za granicą i przygotowujący się do powrotu do Polski, byli pełni entuzjazmu. Swoimi planami dzielili się często z o. Dehonem. W odpowiedzi na ich listy i pytania Założyciel odpisywał z wielką troską: „Moi drodzy synowie, odwagi i cierpliwości. Przygotujcie się dobrze, poprzez waszą formację duchową i poprzez studia. Polska jest oddana Sercu Jezusowemu. Zbudujecie piękną prowincję. Modlimy się dużo za waszą piękną ojczyznę, tak bogatą w świętych ostatniego wieku. Módlcie się do Matki Boskiej Królowej Polski”.

 

Zachęcał ich do wzrastania w łasce, aby byli księżmi według Serca Jezusowego: oddanymi, pobożnymi i wiernymi regule zakonnej i sercańskim zasadom, które są darem Serca Jezusowego.

 

Realizacji tych pragnień o. Dehon nie doczekał osobiście, gdyż zmarł w sierpniu 1925 roku. Do ostatniej mszy świętej, którą odprawił 4 sierpnia usługiwał mu Polak – Władysław Majka. Wraz ze swoim rodakiem Ignacym Stoszką przebywał on w Brukseli na odpoczynku wakacyjnym. Dnia 12 sierpnia 1925 roku na wiadomość o zbliżającej się śmierci o. Leona Jana Dehona wraz z całą wspólnotą stawili się przy łożu konającego. Ojciec Założyciel był jeszcze przytomny, zobaczywszy Polaków powiedział: „Ah! Mes petits Polonais”, po czym ich pobłogosławił. Było to jego ostatnie błogosławieństwo.

 

Dnia 31 marca 1928 roku ks. Kazimierz Wiecheć wrócił na stałe do ojczyzny. Dzień ten został oficjalnie uznany jako data osiedlenia się sercanów w Polsce. Po przyjeździe do Polski ks. Kazimierz zamieszkał w domu księży emerytów przy ul. św. Marka w Krakowie, którego dyrektorem był jego przyjaciel, możemy także powiedzieć bez żadnej przesady, współzałożyciel polskiej prowincji ks. Mateusz Jeż. Ksiądz Wiecheć zastał tam dwóch młodych sercanów holenderskich, którzy uczyli się języka polskiego.

Następnym etapem jego działalności było znalezienie diecezji, która przyjęłaby nowe zgromadzenie. Takim miejscem miała być archidiecezja poznańska. Spotkanie z kard. Augustem Hlondem było bardzo serdeczne. Wyraził on chęć przyjęcia sercanów do swojej diecezji, jednakże w danej chwili nie miał im nic do zaproponowania. W zaistniałej sytuacji ks. Wiecheć powrócił do Krakowa.

http://www.zyciezakonne.pl/sercanie-362/

świątynia wzniesiona Chrystusowi Królowi pokoju i miłości w centrum chrześcijaństwa – w Rzymie. Wzniesienie świątyni-pomnika miało być dla Ojca Dehona ukoronowaniem krucjaty, jaką prowadził przez całe życie na rzecz królowania Bożego Serca. "Intronizuje się wszędzie – pisał wtedy – Boże Serce w rodzinach. Mogłem Je intronizować w bazylice Świętego Piotra nowym ołtarzem z mozaiką Serca Jezusowego. Spędzę resztę mojego życia, przygotowując intronizację w Jego bazylice królewskiej w Rzymie. Stanie ona w pobliżu mostu Milvio: zatrzepocze nowy sztandar tam, gdzie stary się objawił". Ten stary sztandar był krzyżem. Objawił się cesarzowi Konstyntynowi prze moście milwijskim. Cesarz usłyszał wówczas słowa: "In hoc signo vinces – W tym znaku zwyciężysz". Tym nowym sztandare będzie Najświętsze Serce Zbawiciela, Króla miłości i pokoju. Ojciec Święty był przychylny O. Dehonowi i bardzo liczył na powodzenie jego planu. Wyznaczony został dzień na położenie kamienia węgielnego: 18 maja 1920 roku. Bazylika została wybudowana w kilku latach. 18 maja 1980 świątynia Bożego Serca Chrystusa Króla w Rzymie, która otrzymała tytuł bazyliki mniejszej, przeżyła niezwykłą uroczystość. 18 maja 1980 , Ojciec Święty Jan Paweł II obchodził w niej jubileusz 60. Rocznicy urodzin. Był to podwójny jubileusz zaszczycony obecnością polskiego Papieża: urodził się on bowiem w tym samym dniu, w którym w Rzymie odbywało się uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego pod ten kościół. Z tej okazji w wygłoszonej homilii papież powiedział: "Dziś przypada sześćdziesiąta rocznica położenia kamienia węgielnego pod tę świątynię. W tym odległym dniu 18 maja 1920 roku był także obecny Sługa Boży o. Leon Dehon, Założyciel Księży Najświętszego Serca Jezusowego, którzy w tych sześćdziesięciu latach spełniali z wielkim zaangażowaniem i wielkim skutkiem swe apostolstwo w tej parafii, której kościół o współczesnym wystroju architektonicznym jest poświęcony Najświętszemu Sercu Chrystusa Króla Pokoju". Do końca pracował niestrudzenie nad budową świątyni wotywnej w Rzymie. Ślęczał godzinami nad korespondencją, przygotowywał tysiące listów, które codziennie osobiście zanosił na pocztę. Wierny złożonemu ślubowi całopalnej ofiary spalał się do końca na ołtarzu pracy i oddania dla dzieła i ideału swego życia. Rok 1925 rozpoczął serię cierpień We wtorek, 4 sierpnia, po odprawieniu mszy o godzinie siódmej poczuł się niedobrze i musiał się położyć., w nocy z 9 na 10 sierpnia, czyli z niedzieli na poniedziałek, nastąpiło pogorszenie Nazajutrz rano ks. Philippe powiadomił chorego, że lekarze zaproponował mu przyjęcie sakramentu chorych. Zgodził się z radością. Na łożu śmierci miał znieść wiele cierpień fizycznych i utrapień moralnych. Cierpiał od rana do wieczora i od wieczora do rana. Szczególne cierpienia moralne trapiły go wielce. Zachował jasność umysłu do końca. W środę rano od godziny dziesiątej ataki serca były częstsze i zwiastowały rychły koniec. "Cierpię" – powiedział chory i ręką wskazał na serce.

Kilka minut przed zgonem ks. Philippe, jego asystent, poprosił umierającego o ostatnie błogosławieństwo, zwłaszcza w intencji pomnażania powołań, po czym zasugerował, by ofiarował swoje życie i swoje cierpienia. Chory potwierdził, odpowiadając wyraźnie "Tak! Tak! Tak!", kilkakrotnie to powtarzając i robiąc po raz ostatni znak krzyża ojcowską ręką ponad obecnymi. Tuż przed śmiercią Ojciec Założyciel wyciągnął rękę ku obrazowi Najświętszego Serca i podnosząc głos wypowiedział ostatnie słowa na tej ziemi: "Dla Niego żyję i dla Niego umieram!".

 

O. LEON JAN DEHON I EUCHARYSTIA

O. Dehon był oczarowany miłością Serca Jezusowe

http://pldocs.org/docs/index-145743.html

Oto kilka wypowiedzi o. Dehona na temat przeżywania Mszy świętej. „Kościół potrzebuje dusz, które składałyby się w ofierze, jak potrzebuje Mszy św. Kościół żyje ofiarą Chrystusa, uwiecznioną we Mszy św. i w duszach”. „Winniśmy ofiarować Najświętszemu Sercu poczwórną ofiarę: uwielbienia, wynagrodzenia, dziękczynienia i prośby”. „Jestem kapłanem i żertwą. Żyję dla czterech celów Ofiary. Odnawiam te dyspozycje po wielekroć w ciągu dnia. Ale ołtarzem na którym należy składać te ofiarę jest Serce Jezusa. Jezus jest równocześnie kapłanem i żertwą. Jedynie jego ofiara jest prawdziwie i w pełni skuteczna i przyjęta przez Jego Ojca. Ofiaruję moje serce wraz z Jego, cały dzień. Jest to kropla wody zmieszana z winem. Żyję w Sercu Jezusa i spotykam tam innych przyjaciół niebieskich i ziemskich”.

 

Nasz Założyciel często zachęcał kapłanów do pobożnego przeżywania Mszy świętej. „Największy akt kapłana to Najświętsza Ofiara. Jego stałą troską powinno być pragnienie podobania się Bogu i Zbawcy Jezusowi. Maryja nie czyniła inaczej; myśl o największym akcie odkupienia absorbowała całkowicie Jej duszę”. „Najświętsza Ofiara musi absorbować podczas całego dnia. Istnieje niebezpieczeństwo bycia kapłanem zwyczajnym i pospolitym, a to byłaby straszna niewdzięczność”.

 

Aby godnie sprawować Najświętszą Ofiarę, o. Dehon wyróżnia w niej 3 następujące fazy: przygotowanie, celebracja i dziękczynienie. Każda z nich ma odbicie w misteriach i praktykach kultycznych Jezusa, głównie wywodzących się z Wieczernika.

 

Najważniejszym momentem przygotowania się do uczestnictwa w Ostatniej Wieczerzy było umycie nóg Apostołom. O. Dehon zwraca uwagę, że to wydarzenie uczy kapłanów by z największą troską i w sposób godny przygotowywali się do celebrowania Eucharystii.

 

Kolejną fazą jest celebracja Eucharystii. W jej trakcie należy podtrzymywać ducha modlitwy. Liczy się zwłaszcza wkład osobisty a nie oprawa zewnętrzna. O. Dehon wiązał celebracje z wydarzeniem Wieczernika czyli z miejscem, które charakteryzowało się splendorem i godnością. Natomiast prostota i pietyzm, z jakimi Pan Jezus sprawował pierwszą liturgię eucharystyczną, stała się dla o. Dehona okazją do postawienia kapłanom pytania odnośnie do ich celebracji Mszy świętej: czy z świętą bojaźnią, dokładnością, troską i godnością dbają o wszystko co wiąże się z ołtarzem i sprawowaną Eucharystią. Chcąc ukazać niektóre nieprawidłowości wynikające z niegodnej celebracji eucharystycznej, odwołuje się do nauczania św. Pawła /por. 1 Kor 11, 17 – 34/.

 

Wszystkie sakramenty są wyjątkowymi darami Jezusa i znakami jego miłości. Jednak szczególne miejsce zajmuje Eucharystia, która jest Ofiarą i Sakramentem

 

Chrystus daje w niej samego siebie człowiekowi, ale też składa siebie Ojcu w ofierze, okazując człowiekowi swoja „miłość do końca”. Nazywamy ją „mysterium fidei”. Powinna ona jednak być także w życiu kapłana i wiernych: „mysterium caritatis”. I dlatego kapłan winien ja z miłością i godnie celebrować.

 

Trzecią fazą sprawowania Najświętszej Ofiary jest dzię

 

kczynienie, które winno być przedłużeniem celebracji. Po ustanowieniu Eucharystii Jezus trwał w dziękczynieniu swemu Ojcu /por. Mk 14, 26/. Przez tę swoją postawę i przykład uczy tej praktyki swoich uczniów. Nasz Założyciel podkreśla, że dziękczynienia nie należy ograniczać wyłącznie do miejsca i czasu celebracji, ale żyć nim po skończonej Mszy świętej. Bo Pan Jezus po wyjściu z Wieczernika trwał w dziękczynieniu zarówno w Getsemani jak i w czasie męki. To dziękczynienie jest wyrazem naszej miłości do Boga oraz wdzięczności a przez to i wynagrodzenia. Zachęca aby przez Serce Jezusa dziękować Bogu za Jego niepojęte dary. W konferencjach do nowicjuszy mówił o potrzebie nieustannego dziękczynienia odwołując się do objawień w Paray-le-Monial. To dziękczynienie powinno być wynagrodzeniem za brak wdzięczności ze strony dusz Bogu poświęconych.

 

Wzorem naszego dziękczynienia jest kontemplacja życia Maryi w Jerozolimie i Efezie po Zesłaniu Ducha Świętego. Nie przestawała tam dziękować Sercu swego Syna za wszystkie cuda Jego miłości, których streszczeniem jest Eucharystia.

 

W czasie adoracji eucharystycznej był w niej całkowicie zatopiony. Patrzył na hostię i nic go nie zdołało rozproszyć. Wydawał się przeżywać ekstazę. Nic wtedy nie potrafiło zakłócić mu skupienia. W latach 1920 – 1921 wychodził na przechadzkę po Brukseli razem ze swym sekretarzem. Wchodzili do kościoła i pozostawali tam pół godziny a niekiedy i całą godzinę, gdy był wystawiony Najświętszy Sakrament. Zwłaszcza w czasie takiej modlitwy odczuwało się, że promieniował Chrystusem i że był duszą całkowicie kapłańską.

 

O. Dehon był oczarowany miłością Serca Jezusowego. Pragnął aby całe jego życie było odpowiedzią na tę miłość. Odpowiedź tę starał się dawać przez głębokie zjednoczenie i przyjaźń z Chrystusem. Aby trwać w tej miłości i zjednoczeniu z Chrystusem, nasz Założyciel proponuje nam pewne środki i ćwiczenia duchowne. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Eucharystia. Na ten temat znajdujemy u niego wiele wypowiedzi a zwłaszcza zapisów w jego Dzienniku. Ukazuje on Eucharystię jako dar Boży i wyraz jego największej miłości. Według niego Eucharystia jest najlepszym sposobem prowadzącym do głębokiego zjednoczenia duszy z Bogiem.

http://www.leodehon.com/polski/rzym/index.html

Sługa boży Leon Gustav Dehon (ur. 14 marca 1843 w La Capelle, zm. 12 sierpnia 1925 w Brukseli) – , założyciel Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego, działacz społeczny, autor wielu rozpraw i książek o tematyce teologicznej i ascetycznej,

 

Leon Dehon urodził się w 1843 roku w La Capelle, małym francuskim miasteczku. Ojciec Aleksander Julian Dehon i matka Stefania Vandelet. Leon Dehon uczył się w kolegium w Hazebrouck, a w sierpniu 1859 roku ukończył liceum klasyczne w Hazebrouck i zdał egzamin dojrzałości. Po maturze młodego Leona wysłano na politechnikę do Paryża, tamże zapisał się do Studenckiego Kółka Katolickiego i do Konferencji Św. Wincentego. W latach 1860-1864 studiował prawo i uzyskał doktorat. W roku 1865 przebywając na wycieczce w Rzymie odbył audiencje u papieża Piusa IX. Leon mówił o swym powołaniu papieżowi, a ten poradził mu, by wstąpił do Seminarium Francuskiego w Rzymie.

 

Biegły lata studiów filozofii i teologii, zbliżał się moment święceń kapłańskich, które ostatecznie otrzymał w majestatycznej bazylice św. Jana na Lateranie w dniu 19 grudnia 1868 r. Od 1869 do 1871 roku nawiedzała go uparcie myśl założenia w Rzymie zgromadzenia zakonnego. W listopadzie 1871 roku został wikariuszem parafii Saint-Quentin. W roku 1878 w Saint-Quentin zostało założone kolegium pod wezwaniem Świętego Jana i tutaj, 28 czerwca 1878 roku, ks. Leon Dehon złożył swe pierwsze śluby zakonne. W roku 1883 Stolica Apostolska rozwiązała Zgromadzenie. 28 marca 1884 roku, zezwolono na kontynuowanie dzieła, pod inną nazwą: Księży Najświętszego Serca. Dodatkowym bodźcem do działań stała się audiencja u papieża Leona XIII, w dniu 6 września 1888 r., który skierował do L. Dehona słowa: "Wiem, że czynicie wiele dobra. Wasz cel jest bardzo piękny. Wynagrodzenie jest rzeczywiście konieczne. Głoście moje encykliki".

 

W 1925 roku Bruksela,

12 sierpnia -tuż przed śmiercią ojciec Leon wyciągnął rękę ku obrazowi Najświętszego Serca i podnosząc głos wypowiedział ostatnie słowa na tej ziemi: "Dla Niego żyję i dla Niego umieram!".

 

W 1952 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny o. Leona Dehona. Dekretem z 8 kwietnia 1997 roku została uznana heroiczność jego cnót

 

W 2004 Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wyraziła zgodę na beatyfikację o. Dehona, ustalając wstępnie jej datę na 24 kwietnia 2005, ale uroczystość została odroczona z powodu śmierci papieża Jana Pawła II w dniu 2 kwietnia 2005 roku.

Nowo wybrany papież Benedykt XVI ogłosił wstrzymanie beatyfikacji o. Dehona, ze względu na zarzuty o domniemany antysemityzm zawarty w niektórych jego wypowiedziach..beatyfikacja sługi bożego została odłożona na czas nieokreślony.

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack