A Free Template From Joomlashack

A Free Template From Joomlashack

Drodzy Państwo

Niniejsza strona jest kontynuacją mojej wcześniejszej witryny:

http://hamburgpol.w.interia.pl/

stworzonej 13 sierpnia 2004 roku dzięki pomocy ś.p. Ryszarda,  członka założyciela NSZZ "Solidarność", wspaniałego patrioty i ofiarnego przyjaciela.

 

 

 

KSIĄŻKI ON-LINE

 

Uwaga
- nowa książka na witrynie:

Jean-Baptiste Bouchaud

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego

Zapraszam do lektury

 

 

Książka "Dogmat Świętych Obcowanie" do której tekst zebrał i opracował w 1980 roku mói Tata
ś.p. Bernard Paweł Jan Tuszyński

 

Herman Cohen - Augustyn-Maria od Najsw. Sakramentu

 

Życie ojca Hermana
- Augustyna-Marii
od Najśw. Sakramentu

Książka wydana przez Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik 1898 r

"Źródłem, z którego wypłynęły potoki miłości, siłą, która sprowadziła wylew dotąd nieznanej radości - była wiara święta. Nie ma jej ani w judaizmie, ani w schizmie, lecz tylko w jednym prawdziwym Kościele Katolickimi, W tym Kościele jedynie każdy z obu  naszych nawróconych  źródło wody żywej dla duszy swojej, spragnionej prawdy, mogli znaleźć.
Oby  życiem O. Hermana Cohena  i siostry Natalii Naryszkin, zostający poza obrębem Kościoła zostali oświeceni , że tylko w Kościele św. katolickim - wiara żywot wieczny daje."

Fragment listu Św. Rafała Kalinowskiego do tłumaczki w Łagiewnikach,
11 września 1898 r.

TEKSTY

 

Ks. prof. Franciszek Cegiełka

Nasz święty Rafał Kalinowski

 

 

 

Cudowny obraz, który Św. Faustyna nazwała "Król Miłosierdzia", namalował według słów s. Faustyny Eugeniusz Kazimierowski

W kulcie Miłosierdzia Bożego obraz Króla Miłosierdzia odgrywa pierwszorzędną rolę. Dlatego s. Faustyna przywiązywała do jego poprawności wielką wagę. W obrazie tym odróżniała ona cechy istotne i polecała czuwać, by one były zachowane.

"W dniu 23.09.2005 roku Litwini podstępnie zabrali z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie obraz Jezu Ufam Tobie i to mimo tego że kardynał Baczkis (prymas Litwy) publicznie ogłosił że obraz nie będzie zabrany po kryjomu. Obraz został przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Trójcy a w zasadzie kaplicy. Kościół ten przez scianę sąsiaduje z głośnym nocnym klubem Oryginal obrazu Jezu Ufam Tobie w czasach sowieckich zostal przechowany przez wileńskich Polaków i od 20 lat znajdował się w Kościele św. Ducha."

Żródło cytatu

Stronę ogląda

 

• Initium sapientiae timor Domini  - Początkiem mądrości - bojaźń Pańska
(Psalm 111,10)

• Za wielu milczy!
Milczący obserwatorzy, nie zajmujący konkretnego stanowiska - bez odwagi pouczenia - są przed Bogiem współwinni w nieszczęściu Kościola 
Św. Hildegard
von Bingen (1098-1179)

• Największym wrogiem chrześcijaństwa są sami chrześcijanie,
jeśli są tchórzliwi i wygodni.  
Ks. abp prof. dr hab.
Stanisław Wielgus

 

 

 

 

Św. Michał Archanioł

 

 

 

 

Wy Polacy,
przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim.

Cześć Maryi i Świętego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim.

Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu
WIELKIEGO PAPIEŻA.

Bóg żąda od was walki w duchu Chrystusowym, i w duchu Jego Świętych.

Bł. ks. Bronisław Markiewicz
"Bój bezkrwawy", 1908

 

 

 

Św. Ekspedyt

 

Nowenna
do św. Expedyta

 

Ostatni król Polski 1764

Ostatni wielki król Polski -Prymas Tysiąclecia  Stefan Kardynał Wyszyński

Ostatni Król Polski Stanisław August Poniatowski

Marnym widowiskiem byla nowa elekcja w r. 1764.

Święci w dziejach Narodu Polskiego Prof. Dr. Feliks Koneczny.

Wystapiono z rozmaitymi projektami reform, czym zajmowala sie najbardziej rodzina Czartoryskich

Ale caryca Katarzyna kazala im, zeby wybierac na króla bylego polskiego posla w Petersburgu i dawnego jej kochanka, Stanislawa Augusta Poniatowskiego. Nie mogla trafic lepiej, ale dla interesów... moskiewskich.
Byl to czlowiek swiatly, lecz nader slabego charakteru i bez zadnych zdolnosci na króla, a przy, tym zniewiescialy. Jakze mial sprzeciwiac sie carycy, skoro czesto kolatal do niej o pozyczki pieniezne! Jesli zas marzylo mu sie, ze po dawnej znajomosci uzyska cos od rzadów Katarzyny, ludzil sie, bo caryca, slawna wszetecznica, miala od tamtego czasu przynajmniej tuzin nowych kochanków, a w polityce byla bardzo twarda. Lezalo w interesie Rosji, zeby Polska byla jak najslabsza i zeby miala urzadzenia panstwowe przestarzale. Katarzyna sprzeciwiala sie od poczatku wszelkiej reformie. Gdy zabrano sie do poprawienia ustroju panstwowego, caryca wyprawila 30000 wojska i zaprowadzila rosyjskie rzady wojskowe w Polsce.
Rzeczywistym wladca polski byl posel rosyjski, Mikolaj Repnin-Ojciec Adama Czartoryskiego .

Posunal on swoje zuchwalstwo do tego stopnia, iz w r. 1767, gdy w sejmie zorganizowala sie silniejsza opozycja przeciw rosyjskiej samowoli, czterech najwybitniejszych opozycjonistów porwal i wywiózl w glab Rosji, jak gdyby byli poddanymi carskimi i podlegali administracji rosyjskiej. A bylo to czterech wybitnych dostojników w panstwie polskim: hetman polny Waclaw Rzewuski i syn jego Seweryn posel podolski, tudziez dwóch biskupów: uczony Józef Zaluski, biskup kijowski, twórca biblioteki publicznej w Warszawie i biskup krakowski Kajetan Soltyk.

Wszyscy posiadaja wyzszy stopien kultury umyslowej i naleza do swieczników ówczesnej Polski. Nazwisko Zaluskich jest znane zaszczytnie; dwaj bracia, obydwaj biskupi, Andrzej krakowski (przed Soltykiem) i Józef kijowski, ludzie oddani naukom, obrócili wszystkie swoje dochody na skupowanie ksiazek, az w r. 1748 mieli ich na tyle, ze mogli otworzyc w Warszawie pierwsza publiczna biblioteke. Józef sam byl bibliografem (nauka o ksiazkach) nie poslednim i stal sie wespól ze swym bibliotekarzem Janockim twórca bibliografii polskiej. W roku 1763 darowal biskup cala biblioteke, zebrana przez siebie i brata, panstwu polskiemu, czyli uzywajac ówczesnego wyrazenia: Rzeczypospolitej. Tak powstala pierwsza w calej Europie publiczna biblioteka rzadowa. Maz, który to sprawil, musi byc zaliczony do najbardziej zasluzonych obywateli, do pierwszorzednych swego czasu umyslów.

Nastepca Andrzeja Zaluskiego na biskupstwie krakowskim, Kajetan Soltyk, nie celowal w naukach, ale palal nadzwyczajna zarliwoscia religijna, oraz niechecia do protestantów i schizmatyków prawoslawnych; nie chcial ich dopuscic do równouprawnienia i z tego powodu byl nienawistny Moskwie. Porwanie go i wywiezienie przedstawione jest na ciekawych plaskorzezbach na jego pomniku w kaplicy katedry na Wawelu na prawo od wejscia (kaplica królowej Zofii Jagiellowej).

Hetman polny Waclaw Rzewuski jest równiez wybitna a wielce szanowna osobistoscia. Wychowany w postepowej szkole pijarskiej, zwiedzal obce kraje, Niemcy, Francje, Wlochy i Anglie, a z podrózy tych korzystal bardzo wiele. Mlodziuchno zostal rotmistrzem, niebawem pulkownikiem, wkrótce pisarzem polnym koronnym. W zyciu obywatelskim sluzyl stanowczo dobrej sprawie: pomagal w swoim czasie Leszczynskiemu. Wplywy mial coraz wieksze, zastajac po kolei wojewoda podolskim, krakowskim, w koncu hetmanem polnym koronnym. Hetmanstwo otrzymal w r. 1751 w czasach najgorszych dla wojska polskiego. Wypelnial sobie zycie literatura. Pisywal wiersze, a z czasem porwal sie na twórczosc dramatyczna.

Znawca nie lada pismiennictwa francuskiego, nadajacego ton w calej Europie, nalezal do pierwszych, którzy nasladowania francuszczyzny uzyli do odrodzenia literatury narodowej. Wedlug francuskich regul literackich pisywal jednak na tematy swojskie: on pierwszy ukladal tragedie o Zólkiewskim, o Wladyslawie pod Warna, on tez pierwszy napisal po polsku dwie komedie: "Natret" i "Dziwak". Na zamku swym w Podhorcach utrzymywal caly teatr, z którego resztki dekoracji przechowaly sie dotychczas. O rozleglosci wyksztalcenia literackiego Rzewuskiego niech swiadczy fakt, ze w okresie zupelnego jednostronnego zaslepienia francuskimi wzorami, a którym i on holdowal, uznawal jednak walory teatru angielskiego; znal Szekspira i cenil go! Doprawdy, pod ilu to wzgledami przyszlo nam wyprzedzac innych w Europie, a bez korzysci dla siebie! W polowie XVIII w. uznanie dla Szekspira to rzecz niebywala i nadzwyczaj postepowa.

Nagle tedy podczas obrad sejmowych rozchodzi sie po Warszawie wiesc nie do wiary, ze posel obcego panstwa targnal sie na wolnosc osobista dygnitarzy Rzeczypospolitej! W nocy z 13 na 14 pazdziernika 1767 r. kazal Repnin porwac wszystkich czterech wyzej wymienionych i wywiezc z Warszawy. Bedac juz poza Warszawa, dowiedzieli sie, ze sa wiezniami i ze beda wywiezieni daleko, w glab Rosji. Hetmana wywiezli az do Kalugi. Tam dokonal Rzewuski przekladu psalmów pokutnych, laczac swe zamilowania literackie ze szczerym duchem religijnym.

Jak mógl posel rosyjski uwiezic kogos w Polsce? Nie pytajmy o prawo! Prawo jest dla tych, którzy sa dosc silni, zeby sie oprzec bezprawiu; dla slabych bezprawie moze latwo stac sie prawem. Na czyn Repnina jedyna odpowiedzia stosowna byloby wypowiedzenie Rosji wojny, a do tego trzeba by odpowiedniego wojska.

Totez patriotyczna opozycja poczela sie zbroic. Pierwsze zmowy odbywaly sie na Ukrainie w województwie braclawskim u rodziny Krasinskich, z których najwazniejszych bylo trzech: Adam - biskup Kamienca Podolskiego, Józef - pisarz wielki koronny i jego syn - Kazimierz. Pulascy agitowali miedzy szlachta ukrainska i podolska, porozumiewajac sie równiez z duchowienstwem okolicznym. Najcenniejszego znalezli przyjaciela w ksiedzu Marku Jandowiczu, z zakonu Karmelitów Trzewiczkowych. Znali go juz przedtem, bo bywal w domu Józefa, który byl zarazem starosta wareckim tam na wschodzie.

Zakonnik ten slynie w historii i w poezji polskiej pod poufala nazwa "Ojciec Marek", pod tym imieniem opiewali go tez najwieksi nasi poeci. Bo tez "to postac nie tylko niezwykla, ale wprost legendarna. Bóg wylal na niego obfitosc darów natury i laski. Mówca i apostol plomienny, mocarny. Duch przeczysty, o polocie idealistycznym, niebosieznym. Meczennik i bohater narodowy. Do darów przyrodzonych dodal Bóg pelnie lask i dar wysokiej kontemplacji, modlitwy, proroctwa, cudów; blask cnót heroicznych".

Urodzil sie na Wolyniu w r. 1713. W dziewietnastym roku zycia wstapil do Karmelitów w Horodyszczu, a po wyswieceniu poswiecil sie glównie misjonarstwu miedzy prawoslawnymi, za co popi odplacali mu przez cale zycie najwieksza nienawiscia. Byl tez w Horodyszczu kaznodzieja i magistrem nowicjatu. Nastepnie zostal przeorem w Annopolu na Wolyniu, a wreszcie zakladal nowy klasztor w Barze i tam sie przeniósl, zeby dogladac budowy. W roku 1768 fundamenty byly gotowe i zaczeto stawiac mury. Tam wlasnie w Barze zorganizowano sie w zbrojna konfederacje, od tego miejsca zwana barska, a to celem oswobodzenia panstwa od przemocy obcych. Kapelanem jej zostal Kapucyn O. Mariaphil, "znakomity kaznodzieja i niestrudzony misjonarz ludowy na Podolu i Ukrainie", lecz wlasciwym ojcem duchownym konfederacji stal sie O. Marek. Slynne sa jego kazania, prawdziwie plomienne. Nie schlebial! Karcil, podobny, w tym do Skargi, wytykal grzechy bezlitosnie i zapowiadal, ze bez poprawy moralnej nie bedzie poprawy politycznej.

Zastanówmy sie nad takim np. wyjatkiem z jego kaznodziejstwa: "Czyscie sobie przedsiewzieli nuzyc cierpliwosc i dobrotliwosc Boza? Czyz chcecie innym narodom pokazac i dowiesc, ile potrzeba grzechów, aby zgubic Ojczyzne?"

Lub w innym miejscu takie slowa: "Tac to jest tego wszedzie przyczyna, ze dzis sie blakacie i walczycie, aby zdobyc to, coscie przez grzechy wasze zgubili. Oby wam to bylo nauka, a waszym nastepcom przestroga! Jezeli dzis plyniecie na los szczescia na kawalku belki, pochodzi to stad, ze z przyczyny waszych bledów wielki i stary okret o skaly sie rozbil!"

Grozil, ze Najswietsza Maria Panna, Królowa Polski, zlozy niegodna siebie korone, a pania narodu bedzie schizma i luteranizm".

A sluchali go wszyscy w najwiekszej pokorze, wielmozowie . prostaczkowie. Posiadal i wywieral urok nadzwyczajny, a wszyscy czcili go, jako swietego. Co najbardziej znamienne, ze podlegali temu urokowi nie tylko zolnierze-szlachta konfederacji, ale nawet lud prawoslawny i co najciekawsze, za swietego, za cudotwórce uwazali go nawet. rosyjscy zolnierze. Prowadzil tez ksiadz Marek Jandowicz zycie najwyzszego szczebla cnotliwosci, z calkowitym zaparciem sie siebie samego, a w ustawicznym obcowaniu z Bogiem.

Niestety, krótko tylko towarzyszyl sprawom konfederacji barskiej. Król wyslal do Baru generala Mokronowskiego, zeby rokowac z konfederacja, ale Rosja sprzeciwila sie jakimkolwiek rokowaniom i wojsko rosyjskie ruszylo zaraz pod Bar. Wtedy Stanislaw August poddal sie naciskowi Repnina i wyprawil kilka pulków wojska koronnego, polskiego, kazac im przylaczyc sie do Moskali. Przewaga nad konfederatami byla ogromna. Czesc wycofala sie w kierunku Moldawii, czesc zamknela sie w obwarowanym Barze, a czesc w Berdyczowie.

Gdy zas podstapilo pod Bar wojsko królewskie pod wodza Ksawerego Branickiego, wyszedl na waly miejskie naprzeciw niemu O. Marek w towarzystwie czterech innych Karmelitów, procesjonalnie, niosac obraz Matki Boskiej. W krótkiej przemowie zaklinal na te Królowa Korony Polskiej, zeby polskich zolnierzy nie prowadzic przeciwko tym, którzy staneli do boju w obronie wiary swietej i wolnosci Ojczyzny. Branicki wzruszyl sie wówczas i od Baru odstapil, ale natknal sie na zblizajace sie do miasta pulki moskiewskiego generala Apraksina i pod jego nadzorem i komenda wrócil. Razem zdobyli Bar 20 czerwca 1768 r. Ciemne zolnierstwo moskiewskie popelnialo w miescie straszliwe naduzycia, O. Marek zas mial byc rozstrzelany.

Sa z tego czasu dwie legendy. Pierwsza z nich glosi, ze podczas szturmu w pierwszej baterii moskiewskiej puszkarz przylozyl lont do zapalu armaty, a patrzacy na to z walu O. Marek armate przezegnal, armata zostala rozerwana. Druga jest genezy rosyjskiej: kiedy zolnierze Apraksina mieli O. Marka rozstrzelac, nagle padli przed nim na kolana i prosili o blogoslawienstwo.

Faktem jest, ze egzekucja nie doszla do skutku. Moskale wywiezli O. Marka do wiezienia w Kamiencu, a nastepnie do Kijowa, gdzie przecierpial osiem lat. A nowy klasztor karmelicki w Barze nie doczekal sie juz nigdy dokonczenia i potem zniknela nawet ta czesc murów, która O. Marek zdazyl wystawic.

W kilka dni po upadku Baru padl równiez Berdyczów, ale konfederacja barska zaczela dopiero swoja historie. Tegoz jeszcze r. 1768 rozszerzyla sie zywiolowo na cala Polske i Litwe; na rozleglych obszarach panstwa toczyla sie w setkach potyczek partyzancka wojna z pulkami moskiewskimi, zalewajacymi Polske coraz bardziej.

Rosja siegnela zas do calkiem innego rodzaju broni. Przygotowala wojne domowa na Ukrainie w imie schizmy. Przygotowania te obejmowaly ciemny lud ruski, a polegaly na tym, zeby go rzucic na szlachte i duchowienstwo katolickie w obronie zagrozonego rzekomo prawoslawia. To mialo sie teraz przydac przeciw konfederacji barskiej, do której garnela sie cala szlachta poludniowo-wschodnich województw. Setnik kozaków zaporoskich Maksym Zelezniak i Gonta, setnik kozaków nadwornych wojewody kijowskiego, Franciszka Salezego Potockiego, uzyci sprytnie za narzedzie, z pomoca ciemnych a zawistnych popów, poswiecajacych noze po cerkwiach na rzez "Lachów", zorganizowali krwawy bunt kozactwa i ludu wiejskiego, podmówiwszy ich, ze "panowie" polscy chca skasowac wiare prawoslawna, a wiec odjac im moznosc zbawienia; nie braklo przy tym i argumentów swieckich. Rzekoma obrona prawoslawia zwrócona tam byla glównie przeciw unii, bo lacinskich ksiezy na Ukrainie bylo stosunkowo niewielu. Byl to poczatek wznowionej walki z nia - o czym nizej obszerniej sprawe sie wyluszczy.

Starano sie o to, zeby ciemne masy rozjuszyc jak najbardziej, co udalo sie w stopniu takim, ze nawet Rosji bylo tego za duzo, tej Rosji, w której panowala najsrozsza niewola ludu wiejskiego. Wymordowano okolo 20000 ludzi, bez wzgledu na wiek i plec, ludzi bezbronnych, na których rzucano sie z zasadzek, zaczajajac sie, jak na lowach na zwierza. General rosyjski Kreczetnikow przypatrywal sie zrazu zadowolony, jak Zelezniak oglasza sie hetmanem Kozaczyzny, mianuje sie ksieciem Smily, od przywlaszczonych sobie dóbr Lubomirskiego; jak glupszy od niego Gonta zrobil sie ksiazeciem na Humaniu i nie na zarty zaczal rozdawac godnosci dworskie, ale dlugo to trwac nie moglo, bo nawet najgorszy rzad musi miec w koncu spokój i jakis lad kolo siebie. Nadeszly surowe rozkazy z Petersburga.

"Hajdamacy" zrobili, do czego byli potrzebni, nawet znacznie wiecej, niz od nich wymagano, a teraz bylby z nimi tylko klopot; wiec Kreczetnikow rozprawil sie krótko z hordami pijanych chlopów ruskich. Gonte kazal stracic, a Zelezniaka zeslal na Sybir. Osiagnieto jednak tyle, ze województwa ukrainskie byly istotnie na dlugi czas niezdatne do niczego, a wszak tam bylo gniazdo konfederacji barskiej.

Przeliczono sie jednak sadzac, ze rzez humanska i hajdamacczyzna beda koncem konfederacji. Pozawiazywaly sie w tym samym celu konfederacje po calej Polsce i na Litwie, tak ze mozna powiedziec o konfederacji barskiej, ze rozszerzyla sie ona dopiero, gdy Baru nie starczylo. Zdziwiona sluchala tych wiesci Warszawa, gdy wtem nadzieje konfederacji blysnely na nowo, bo Turcja wypowiedziala wojne Rosji. Osmielone tym zawiazuja sie nowe konfederacje po województwach, ruch wszczety na Ukrainie siega juz Wielkopolski, wszedzie rzucaja sie na zalogi rosyjskie i to zazwyczaj z dobrym skutkiem.

W nastepnym r. 1769, ruchawka konfederacka, bynajmniej nie stlumiona, poczyna budzic watpliwosci w sferach stojacych blizej króla; czy jednak nie lepiej, ze ta konfederacja jest, i czy nie da sie czegos z tego zrobic. Faktem jest, ze na radzie senatu w pazdzierniku 1769 r. podniesiono smialo glowe i uchwalono zazadac odwolania wojsk rosyjskich. Zdawalo sie, ze rzad polaczy sie z konfederacja. Lecz bylo to zludzenie krótkotrwale. Stanislaw August posluchal jednak w koncu generalów carycy i coraz tez wieksza byla przewaga Rosji, tym wieksza, gdy król oswiadczyl sie przeciw konfederacji.

Niestety w listopadzie 1769 Kraków zostal zajety przez generala rosyjskiego Drewicza, po czym generalicja konfederacka przeniosla sie do Bielska Slaskiego, a wiec w kraj panowania Habsburgów. Nie dawali za wygrana, organizacja trwala nadal. Urzadzili obóz pod góra Koneczna, która stoi w miejscu, gdzie schodza sie Granice Slaska, Moraw i Slowacczyzny. Tam wydano "uniwersal bezkrólewia", tj. obwieszczono, ze nie uwazaja juz Stanislawa Augusta za swego króla i dazyc sie bedzie do nowej elekcji. Generalicja przeniosla sie wkrótce do Preszowa na Slowacczyznie, a niebawem rozpoczely sie nowe boje. Pod koniec kwietnia 1771 Kazimierz Pulaski obronil Czestochowe, zniszczywszy tam pieciotysieczny korpus generala Drewicza. I Branicki wyruszyl ponownie w pole z polecenia królewskiego. W czerwcu przegrali. konfederaci bitwe pod Lanckorona, w górskiej okolicy Krakowa, lecz pomimo to odzyskali w lutym 1772 r. zamek krakowski. Administracja konfederacka przeniosla sie tymczasem do Cieszyna, ale w kwietniu 1772 Habsburgowie wypowiedzieli jej goscinnosc i kazali opuscic granice panowania austriackiego. Wnet musialy kapitulowac Kraków i Lanckorona, a wreszcie dnia 11 czerwca 1772 juz nawet Czestochowa.

Juz przedtem bawil w Petersburgu pruski ksiaze Henryk Hohenzollern z planem pierwszego rozbioru Polski, którego dokonano w r. 1772 w warunkach najhaniebniejszych. Król pozostal niestety biernym swiadkiem, jak wojska rosyjskie, pruskie i austriackie zajmowaly oscienne prowincje polskie.

Spadaly te wiadomosci najgorszymi ciosami na glowe wiezionego w Kijowie O. Marka. Gdy go wreszcie wypuszczono w r. 1777, powrócil do swego dawnego klasztoru w Uszomirzu, potem w r. 1783 zostal przeorem w Annopolu, skad w r. 1786 w sprawach zakonu przybyl do Warszawy i mieszkal na Lesznie.

Nie wiemy, jak dlugo przebywal O. Marek w Warszawie i czy byl jeszcze w roku nastepnym, 1787 swiadkiem przybycia i pierwszych czynów sw. Klemensa Dworzaka, zwanego "apostolem Warszawy".

Jak niegdys na poczatku królestwa polskiego z Czech otrzymalismy pierwszego naszego patrona, sw. Wojciecha, podobnie przy samym koncu istnienia polskiego królestwa "apostolem Warszawy" stal sie Czech. A naród czeski byl w polozeniu oplakanym.

Po bitwie na Bialej Górze w r. 1620 nastalo takie przesladowanie i tepienie narodowosci czeskiej przez Habsburgów, iz wytepiono cala niemal szlachte i cala inteligencje czeska; co z niej zostalo, zostalo zgermanizowane. Zostal tylko lud wiejski, w którym przechowal sie przynajmniej jezyk czeski i z którego potem odrodzil sie na nowo ten naród. Ale az do polowy XIX w. narodowosci czeskiej nie bylo, bo nie bylo inteligencji, która bylaby przejeta tym poczuciem narodowym. Gdy ktos z ludu wybijal sie, gdy szedl chocby troche w góre, niemczyl sie zarazem.

Niemczyl sie równiez pochodzacy z zagrodników Klemens, urodzony w r. 1751 w Taszowicach na Morawach. Morawianie nie mieli jeszcze przez cale sto lat potem pojecia o jednosci narodowej z Czechami. Nazywano rodziców Klemensa "hofbauer" co po niemiecku znaczy "zagrodnik" (w skrócie "hofer", uzywane dotychczas w narzeczach morawskich) i stalo sie to jego nazwiskiem. Oddano go do terminu do piekarza, ale uciekl od majstra, porwany checia nauki z ksiazek. Jak to zrobic, sam nie wiedzial. Chowal sie przed ludzmi, bo skoro nie byl piekarczykiem, obowiazany byl jako zagrodnik stawiac sie do robót rolnych na dworze w Taszowicach. Nie dbano jednak o niego i skoro sie nie pokazywal, nie poszukiwano go. Jakos sie zywil dzieki lasce dobrych ludzi w swej kryjówce, która w wyobrazni mlodzienczej podobalo mu sie nazywac "pustelnia". Przekonawszy sie wreszcie, ze mu ze strony dworu nic nie grozi, szukal zarobków to tu, to ówdzie i w najwiekszej biedzie przeturbowal sie jakos przez lata szkoly gimnazjalnej i dotarl potem do Wiednia na studia uniwersyteckie. Tam do reszty sie niemczyl.

Byly to czasy cesarza Józefa II (1780-1790), który przejety byl prawdziwie bizantynskimi pojeciami o stosunku Kosciola i panstwa. Urzedowo byl katolikiem, bo z katolickiej pochodzil dynastii i poddanych mial wylacznie katolickich, ale w sercu bylo mu zupelnie obojetne czy to katolicyzm, czy protestantyzm, byle tylko ta czy tamta organizacja religijna byla posluszna sluzka i politycznym narzedziem tronu. Pozamykal mnóstwo klasztorów, a zachowane krepowal przepisami, narzucanymi przez administracje panstwowa. Utrudnial stosunki duchowienstwa parafialnego z konsystorzami, a biskupów z Rzymem. Mieszal sie do wykonywania pieczy religijnej nad wiernymi, do wewnetrznych urzadzen Kosciola, tepil szkolnictwo zakonników, ale swieckie szkoly zakladal z funduszów koscielnych, które panstwo przywlaszczalo sobie coraz bardziej. Panowaly wówczas prady bardzo nieprzyjazne wzgledem Kosciola; zaczynalo sie panowanie nad umyslami tak zwanego wolnomularstwa, czyli masonerii, sekty majacej na celu zniszczenie Kosciola.

Poniewaz Polska okazala sie panstwem katolickim, zwiazki masonskie w calej Europie kopaly pod Polska dolki, gdzie tylko sie dalo; jakoz przyczynily sie one do rozbioru polskiego panstwa. Wynosili natomiast pod niebiosa króla Fryderyka pruskiego, jako "filozofa", caryce Katarzyne jako "filozofke na tronie" i Józefa II jako "dobroczynce ludzkosci". Tak wiec dzieki temu cesarzowi cywilizacja bizantynska wtargnela nawet w katolicka czesc Niemiec. Od tego czasu nazywamy "józefinizmem" podporzadkowanie Kosciola panstwu, wyslugiwanie sie duchowienstwa urzedom panstwowym, chociaz z uszczerbkiem Kosciola, przeciw prawu kanonicznemu. Tak zas cesarz Józef przebieral i dobieral ludzi na wszystkie strony, iz po pewnym czasie mial obsadzone wszystkie wydzialy teologiczne w uniwersytetach profesorami takimi, którzy sie przynajmniej nie sprzeciwiali józefinizmowi. Wazny to rozdzial w dziejach Kosciola, bo resztki józefinizmu pokutowaly jeszcze do niedawna.

Powyrzucani z katedr uniwersyteckich prawi katolicy, caly niemal episkopat i znaczna czesc duchowienstwa parafialnego, tudziez cale niemal duchowienstwo zakonne, staneli w opozycji i tym bardziej szukali jak najscislejszych zwiazków z Rzymem. Przede wszystkim zas starali sie jak najwiecej kleryków wyprawiac z Austrii do Rzymu na dokonczenie studiów teologicznych.

W ten sposób dostalo sie tez do Rzymu dwóch kleryków z Wiednia, Klemens Hofbauer i Tadeusz Hübl. Obydwaj wstapili tam w r. 1784 do nowicjatu zakonu Redemptorystów. Zakon ten istnial juz od lat 50, zalozony przez sw. Alfonsa Ligouriego, a specjalizujacy sie wlasnie do walki z modnym w owych pokoleniach niedowiarstwem. Wytwarzal sie w owych czasach przesad, jakoby nauka sprzeciwiala sie wierze, ze wiec oswiata nie moze pozostawac w zgodzie z Kosciolem; totez wielu sprzeniewierzalo sie Kosciolowi tylko dlatego, zeby uchodzic za bardzo oswieconych.

Swiety Alfons Ligouri, zakladajac swój zakon w Rzymie w r. 1732, mial pierwotnie na mysli tylko obsluge religijna i materialna najubozszych i opuszczonych nedzarzy. Sam jednakze bedac wielkim uczonym (pozostawil po sobie wiele dziel, cennych dotychczas), a widzac, jak wlasnie uczeni swieccy poczynaja odwracac sie od Kosciola, skierowywal swych uczniów coraz bardziej na misje pomiedzy inteligencje i w tym wlasnie kierunku nastrojony byl nowicjat rzymski, gdy do niego wstepowali Hofbauer i Hübl.

Poniewaz posiadali juz wyksztalcenie teologiczne z uniwersytetu wiedenskiego, wystarczyl im rok w Rzymie, zeby otrzymac swiecenia kaplanskie, po czym wyprawiono ich na misje na pólnoc, az na Pomorze, gdzie od pokoju westfalskiego utrzymywaly sie jeszcze resztki panowania szwedzkiego. Droga wypadla przez Warszawe i dla sw. Klemensa na Warszawie sie skonczyla. Nie pojechal dalej, utknal w stolicy Polski. Bylo to w r. 1787.

Co mu sie w Warszawie spodobalo? Sam potem mówil, ze w tym miescie "od dziecka do starca wszystko oddane rozpuscie". Ale podzialal prawdopodobnie jezyk polski. Podobny do tego, w którym go matka, uboga zagrodnica, uczyla niegdys pacierza, przypomnial mu lata dziecinne. U nich na Morawach ich jezyk ojczysty (o którym nawet nie wiedzieli, ze jest czeski) stanowil mowe tylko chlopstwa i sluzacych. A tu slyszy, jak najwieksi panstwo mówia prawie tym samym jezykiem i widzi, ze w tym jezyku drukuje sie mnóstwo ksiazek, ze po polsku spisuje sie prawa i ustawy, po polsku odbywa sie rozprawy sadowe, po polsku rozmawia duchowienstwo z biskupami, tylko w polskim jezyku porozumiewaja sie wszyscy urzednicy i najwyzsi dostojnicy itp. To wszystko wprowadzalo go w zdumienie, bo na Morawach od dawna sluzyl do tego tylko niemiecki jezyk. Nawet król i caly dwór królewski, sami Polacy i uzywaja polskiego jezyka.

Zachwycil sie tym, zawstydzil swego zniemczenia i pokochal te polskosc. Wyuczyl sie polskiego jezyka literackiego tak dokladnie, iz go nie mozna bylo odróznic od rodowitego Polaka, i co wiecej, przylgnal calym sercem do narodu polskiego. Tym bardziej bolal nad wadami Warszawy, która rzeczywiscie brodzila wówczas w rozpuscie i z tym wiekszym zapalem jal sie misji wewnetrznych. Otrzymawszy od wladzy koscielnej kosciól swietego Benona, pracowal tam z towarzyszami zakonnymi od rana do nocy w konfesjonale i na ambonie. Kosciól nie mógl pomiescic naplywu wiernych. Codziennie bywalo po piec kazan, szereg mszy swietych, codzienna uroczysta suma i codziennie nieszpory. Ilosc komunikujacych doszla w jednym roku do bajecznej liczby stu tysiecy.

Z moralnoscia Warszawy bylo doprawdy nie tak zle, skoro sie jeszcze dawala nawracac! Mozna powiedziec, ze zepsucie szerzylo sie z mody, ale nie z przekonania. Zreszta w wielkich miastach bywa z reguly gorzej; ale stolica, to jeszcze niecaly kraj. Prowincja pozostala gleboko religijna, a wszedzie znac bylo wielki postep oswiaty w porównaniu z ciemnota czasów saskich.

Spoleczenstwo polskie przestawalo byc bierna masa w zakresie zycia publicznego. Dojrzewalo juz drugie pokolenie ze szkól reformowanych przez ksiedza Konarskiego. Pierzchla ciemnota, mielismy juz na nowo swietnych pisarzy, poetów, uczonych. Podnosil sie na nowo uniwersytet Jagiellonski, po czym nastapilaby takze reforma w Wilnie i w Zamosciu. Powstala Komisja Edukacyjna, która byla pierwszym w Europie ministerstwem oswiaty i pozakladala pierwsze w Europie szkoly publiczne panstwowe. Oswiecone spoleczenstwo inne tez wyznawalo zasady, niz ciemna szlachta poprzedniego pokolenia. Mijaly czasy, w których szlachcic uwazal, ze stworzony jest z innej gliny, niz mieszczanin lub wloscianin. Najwiekszy uczony tych czasów Stanislaw Staszic, sam mieszczanin, nawolywal wcale nie na prózno, zeby uznac równosc obywatelska wszystkich stanów, wszystkich mieszkanców kraju.

W roku 1774 wystapiono na sejmie z wnioskiem, zeby do rzadowych komisji skarbowych powolac po dwóch kupców. Z wniosku samego widac, ze uprzedzenia przeciw stanowi miejskiemu poczynaly pierzchac. Rzecz prosta: czlowiek oswiecony nie mógl ich hodowac. Nalozono na komisje skarbowe obowiazek popierania handlu i przemyslu; rozumiano wiec, ze nie o to chodzi, zeby skarb napelnic podatkami, nie pytajac obywatela, na ile go stac, lecz o to, zeby obywatelowi dostarczac sposobnosci i otwierac mu drogi do dobrobytu, a wtenczas podatki i tak beda wzrastac, tym bardziej, ze nie beda ciazyly obywatelowi zamoznemu. Takie postepowe pojmowanie skarbowosci panstwowej wiodlo do opieki nad zawodami miejskimi i do zasadniczej zmiany pojec o "lokciu i kwarcie", których ujecie w celach zarobkowych hanbilo dotychczas szlachcica i grozilo mu utrata "klejnotu szlacheckiego". Na sejmie tegoz r. 1774 stanela uchwala, ze "szlachcic bawiacy sie wszelkiego rodzaju kupiectwem, szlachectwa swego utracac nie bedzie".

Byl to przelom epokowy. Zdajac sobie z tego sprawe, latwiej zrozumiemy, jak w krótkim czasie mogla Polska dokonac nadzwyczajnych postepów w dziedzinie miejskich zajec i urzadzen. Wyznaczono "osobne komisje dobrego porzadku" celem uporzadkowania gospodarki miejskiej, gdzie tego zachodzila potrzeba; mianowano potem stalych 15 komisarzy do tego, dopomóglszy walnie kilkudziesieciu miastom, a wszystkim dostarczajac przykladu. W roku 1777 zjawia sie nawet pomysl powszechnego ubezpieczenia od pozaru.

Powstaja liczne wielkie domy handlowe i banki (najslynniejsze: Teppera, Prota Potockiego, Kapostasa), nieznane jeszcze gdzie indziej obroty na pozyczki hipoteczne, na zaliczki eksportowe i rozmaite formy nowoczesnego kredytu. Dosc powiedziec, ze w Polsce ówczesnej zawiazywaly sie spólki handlowe w formie znanej tylko Anglikom, a mianowicie spólki akcyjne. Wszak pierwszymi w Polsce papierami kredytowymi byly akcje "kompanii manufaktur welnianych", której statut podpisywali miedzy innymi b. kanclerz Andrzej Zamojski (zrzekl sie kanclerstwa, zeby nie podpisywac traktatu rozbiorowego) i brat królewski, ksiaze Michal Poniatowski.

W roku 1787 powstaje "Spoleczenstwo Fabryki Plóciennej Krajowej", w którego statucie czytamy: "Subskrypcje przedsiewzielismy nie tak checia zysków, jak raczej czysta intencja uczynienia najistotniejszej krajowi przyslugi". Nie sposób wyliczac tu chocby wazniejszych tylko fabryk, zakladanych wówczas gesto, bo wspólzawodniczyla w tym cala niemal warstwa moznowladcza, niosaca chetnie swe kapitaly na rozwój przemyslu i dajaca dobry przyklad uszanowania "lokcia i kwarty". Nie ma niemal takiego rodu magnackiego, który by nie bral udzialu w tym ruchu przemyslowym. Jakze potezny byl prad do reform, skoro zreformowal warstwe moznowladcza; a stalo sie to bez przewrotów spolecznych, bez rewolucji, bez znecania sie nad kimkolwiek. Powstaly tedy fabryki sukna, plócien, mebli, fajansów, kapeluszy, powozów, siodel, saletry, kotlów, swiec, zwierciadel, kobierców, szkiel zwyklych i kolorowych, huty szklane, warsztaty do budowy statków rzecznych, piece do wytapiania rudy zelaznej i innej, fabryki mydla, ponczoch, pasów, kos, plantacje tytoniu i fabryki "tabaczne", potem kuznice i w koncu nawet fabryki stali.

Okolo roku 1780 bylo w Polsce fabryk tkackich 71, wyrobów chemicznych (prócz farbiarni) 8, fabryk maszyn i narzedzi 12, szkla i fajansu 11, papieru i obic tapetowych 17, garbarn fabrycznych 13, pieców hutniczych 42, fabryk powozów 11. Mniejszych fabryk w reku szlachty wioskowej znajdowalo sie okolo 300, nie liczac wcale gorzelni i tartaków. W roku 1783 liczono w samej Wielkopolsce 948 warsztatów sukienniczych; niech ta liczba pomoze nabrac wyobrazenia o stanie naszych miast przed zabraniem ich pod obce rzady; niech to swiadczy, ze obcy wladcy nie zastali Polski wcale pustynia, a miasta zmierzaly w najlepsze do rozkwitu. Wszak powstawaly juz spólki handlowe na wywóz polskich towarów na Wschód, do Moldawii i do poludniowej Rosji, w którym to celu ustanowiono polski konsulat w Chersoniu, a zanosilo sie na szereg dalszych konsulatów.

Pierwsza ustawa wekslowa uchwalona byla na sejmie r. 1774 a motywowana jest, "aby handel i kredyt mu potrzebny utrzymac". Podobnie zdawano sobie sprawe, ze potrzebna jest do rozwoju handlu i przemyslu dobra komunikacja, a piecza o drogi ladowe i wodne przynosi zaszczyt ówczesnemu rzadowi polskiemu. Ofiarnoscia hetmana Michala Oginskiego wykopano kanal, zwany na mapach polskich slusznie od jego imienia, laczacy Szczare z Jasiola na Polesiu. Pochlonelo to dzielo 12 milionów zl. polskich, lecz nie wyczerpalo ofiarnosci i zapalu Oginskich, skoro syn hetmana dodal jeszcze kanal pod Stetyczowem. Pomocnikiem w przygotowaniach, wspólnikiem w ponoszeniu kosztów, a dusza w wykonaniu dziela byl miecznik pinski, Butrymowicz. Doczekal sie tej pociechy, ze sam pierwszy przezegnal cala droga z Pinszczyzny do Warszawy i Gdanska. Za tym przykladem poczeto urzadzac kanaly w kilku innych stronach kraju; kwestia komunikacji wodnej, podnoszona za naszych czasów z naciskiem, jako wymaganie postepu, znana zatem byla doskonale naszym przodkom pod koniec WIII w. Tym bardziej pilnowano naprawy dróg ladowych i rozszerzania ich sieci.

Poczta polska cieszyla sie jak najlepsza opinia u cudzoziemców. Mamy swiadectwo Rosjanina (pózniejszego wicegubernatora wilenskiego Frizla), który pisal o tym: "Kto tylko podrózowal w Polsce, wie z doswiadczenia, ze urzadzenia pocztowe w Polsce i Litwie byly tak dobre, ze lepszych zadac niepodobna". Jeden Niemiec (Schulz) radzil swym rodakom, zeby nie jezdzili do Rosji przez Berlin i Królewiec na Klajpede, lecz na Polske, bo i predzej dojada i wygodniej. Drugi Niemiec (Biester), nie moze sie nadziwic bezpieczenstwu w podrózach przez Polske. Pisze, ze jeden czlowiek moze przewiezc daleko bez niebezpieczenstwa napadu krocie, a nawet mozna najwieksze sumy powierzyc po prostu woznicy. Faktem jest, ze wplywy do kasy centralnej rzadowej w Warszawie zwozono co kwartal z prowincji na zwyklych wozach, a bywaly to sumy milionowe; eskorte stanowilo dwóch strazników, a nieraz nawet tylko jeden... Uczony Anglik, profesor uniwersytetu w Cambridge, slynny Coxe, poswiadcza równiez, ze w podrózy przez Polske nic mu nie zginelo, chociaz nieraz musial powóz zostawiac na noc na dworze bez dozoru. Uczciwosc lezala w naturze ludu polskiego.

Spoleczenstwo polskie znajdowalo sie na dobrej drodze: coraz lepsze i bardziej uczeszczane szkolnictwo zapewnialo przybytek umyslów swiatlych, a postepowosc okazana w tylu dziedzinach dawala rekojmie, ze zdrowe przekonania niezawodnie zwycieza.

Wiekszoscia zwolenników reform rozporzadzal szczesliwym zbiegiem okolicznosci sejm r. 1776, gdy poruczal Andrzejowi Zamojskiemu opracowanie zbioru praw sadowych (kodeks cywilny, kryminalny i przewód sadowy). Uwazano, ze w tym zakresie bedzie sie mozna ruszac swobodnie.

Andrzej Zamojski, maz wielkiej zacnosci i podnioslosci ducha, jakich dzieki Bogu w Polsce nigdy nie braklo, byl kanclerzem w latach pierwszego rozbioru i zlozyl swa godnosc, nie chcac przykladac pieczeci do uchwal sejmu rozbiorowego. Jakim szacunkiem calego narodu byl otoczony, swiadcza zaszczytne slowa, wpisane w konstytucje (tj. prawomocne uchwaly) sejmu r. 1776, ze powierza sie prace nad nowym kodeksem wlasnie jemu, jako "majacemu cnote i przymioty, do tego dziela sposobnym go czyniace". Gdzie w calym swiecie poza jedna Polska, wpisywano w akty publiczne swiadectwa cnoty?! Eks-kanclerz, zgromadziwszy przy sobie szczesliwie dobrane grono prawników (Józef Wybicki, Michal Wegrzecki, Antoni Rogalski), zdazyl wykonac swe zadanie w dwa lata, i w r. 1778 oglosil drukiem nowy kodeks, nie przedstawiajac go urzedowo sejmowi umyslnie, zeby miec jeszcze dalsze dwa lata do wypróbowania i przygotowania opinii publicznej.

"Zbiór" wprowadzal sporo nowosci na korzysc stanu miejskiego i wiesniaczego, ukracajac przywileje szlachty. Zbierala sie wprawdzie opozycja na sejm r. 1780, lecz bylaby w mniejszosci i nowy kodeks bylby przeszedl. Ale o wiekszosc dla opozycji staral sie zawczasu rosyjski posel Stackelberg. W depeszy do "imperatorowej" zwrócil od razu uwage, ze nalezy projekt Zamojskiego uczynic niemozliwym; otrzymal tez z Petersburga upowaznienie, zeby protestowac. Sypaly sie ciagle ruble rosyjskie na Polske i Litwe za uslugi polityczne; teraz posypaly sie podwójnie, potrójnie zalewaly sejmiki wyborcze, zeby nie wychodzili z wyboru zwolennicy Meza "majacego cnote". Niespodziewanie jakby zmienila sie opinia; na sejmie r. 1780 Zamojski uchodzil u wiekszosci za czlowieka godnego nie pochwal, lecz potepienia - i kodeks odrzucono. Kto go odrzucil? Zaprzedancy moskiewscy - sami bowiem szczerzy zwolennicy wylacznosci szlacheckiego przywileju nie postawiliby na swoim, slabsi z roku na rok i coraz nie liczniejsi. Polska i Litwa pozostawione same sobie zalatwilyby nie tylko te sprawe pomyslnie! Nawet odrzucony w r. 1780 kodeks Zamojskiego bylby wrócil po niedlugim czasie, gdyby nie Moskwa.

Nie przynosi wiec upadek tego kodeksu wcale ujmy owemu pokoleniu, ale jego powstanie przynosi mu zaszczyt. Niebawem nastapil niewatpliwy dowód, ze zwolennicy dawnego trybu rzeczy rzeczywiscie tracili znaczenie i wplywy, i byliby utracili je do reszty, gdyby nie Rosja. Przewrotnosci wroga na tym nie koniec. Tu zaczyna sie falszowanie historii polskiej. Sami przeszkodzili zmianie formy rzadu, a oglosili na caly swiat, ze Polska musiala upasc dla zlej formy rzadu, ze z tego powodu upadek Polski byl pozyteczny dla postepu Europy! Odrzucenie kodeksu Zamojskiego podano jako dowód, ze Polska byla zacofana "bez ratunku". A kto postaral sie o odrzucenie? Kto dzialal przekupstwem i gwaltem? Widocznie odrzucenie nie bylo zbyt pewne, skoro trzeba bylo sztucznie je sprowadzac.

Falszowanie historii polskiej nie pozostalo niestety bez wplywu na nas samych. Mozna w polskich pracach spotkac sie z wywodami, traktujacymi uchwale sejmu r. 1780, jakoby wynik istotnego stanu rzeczy w Polsce - podczas gdy byl to wynik falszerstwa dokonanego przez ruble i pogrózki Stackelberga.

Przyjrzyjmy sie jeszcze sprawie wiesniaczej. W jakikolwiek sposób rozwiazano by nastepnie kwestie wloscianska, panszczyzna musialaby byc w kazdym razie zniesiona. Stanowic to musialo nieuchronny krok wstepny. Otwieraly sie dalej trzy drogi - oglosic chlopa wolnym, nie troszczac sie, co z wolnoscia pocznie i czy na wolnosci nie bedzie przymieral z glodu; wlasnej ziemi bowiem nie posiadal, a dwór z chwila zniesienia panszczyzny nie mialby wzgledem ludu zadnych obowiazków. Drugi sposób polegalby na uwlaszczeniu wloscian, tj. oddaniu im na wlasnosc uzywanych dotychczas gruntów dworskich. Nie moglo sie to stac bez wynagrodzenia dla dworów, bo te pozbawione naraz pomocy roboczej i w znacznej czesci (z reguly 1/3 posiadlosci, bylyby skazane na bankructwo.

Trzeci sposób byl posredni i juz wypróbowany, a mianowicie, tzw.: oczynszowanie wloscian. Byl to powrót do stosunków pierwotnych, do systemu dzierzawnego, jak bywalo az do w. WI. Wloscianin mial oplacac dworowi czynsz za uzywanie panskiej ziemi, cieszac sie przy tym przywilejem, ze dzierzawa byla wieczysta, a czynsz nie mógl byc z niej podniesiony ani zamieniany na robocizne (wszak przez to powstala panszczyzna). Kogo stac bylo, mógl czynsz skapitalizowac i grunt nabyc na wlasnosc. Ten sposób nie grozil ruina szlachcie, byl najzupelniej sprawiedliwy, a otwieral moznosc uwlaszczenia w miare, jak rodziny wiesniacze dorabialy sie wlasnego majatku.

Co przodkowie nasi w tych najsmutniejszych i najciezszych czasach czynili dobrego dla "siermieznej braci", robili to z wlasnego pomyslu. Polska mysl publiczna okazala i w tym zakresie swa oryginalnosc, zdatnosc do obmyslania swoistych form zycia. Nadanie stosunkowi chaty do dworu formy dzierzawnej (z dwoma wyzej wymienionymi przywilejami) jest pomyslem polskim.

Nie mozemy tu wdawac sie blizej w historie tego przedmiotu. Poprzestajemy wiec na stwierdzeniu, ze pierwszy raz zablysla ta mysl w prowincji ze wszystkich polskich zawsze najbardziej postepowej, tj. w Wielkopolsce, w której w r. 1742 spróbowal tego systemu kanonik poznanski ks. Swinarski. Stamtad przeszla zdrowa mysl na sasiednie Mazowsze, przyjeta najchetniej przez zacnego kanclerza Andrzeja Zamojskiego. Rozwinal pomysl i opracowal swietnie w szczególach slynny ks. Pawel Brzostkowski, autor wydanych dla swych dóbr "Ustaw", zapewniajacych ludowi nie tylko dobrobyt, lecz i oswiate. Kolo roku 1770 dobra mysl miala juz na dalekiej Litwie swych wyznawców i propagatorów.

Wszak w roku 1773 ksiadz Karpowicz miewal w Wilnie kazania "na obrone chlopska". Nastepnego roku wyszla ksiazka ks. Poplawskiego pt.: "Zbiór niektórych materii politycznych", w której obok innych reform domaga sie ochrony prawnej ludu wiejskiego. Na sejmie zjawia sie sprawa chlopska juz w r. 1775, wniesiona tam przez Augusta Sulkowskiego, popierana przez dwóch innych poslów, Frankowskiego i Jezierskiego; powtórnie zas przy sposobnosci przedstawienia sejmowi kodeksu Zamojskiego w r. 1780 - i wraz z nim odrzucona, lecz nie pogrzebana bynajmniej. Sprawa zbyt wielka i siegajaca w glab zycia spoleczenstwa, zeby mogla byc zalatwiona od razu (takich reform nie zna historia) wygrywala wiele, skoro nie schodzila juz z narad publicznych i stopniowo zblizala sie do zalatwienia ustawowego, a tymczasem zalatwiana byla coraz czesciej prywatnie, przez wlascicieli dóbr na wlasna reke.

Oczynszowanie wloscian wprowadzono w dobrach synowca królewskiego, Stanislawa Poniatowskiego, podkanclerzego Chreptowicza, Anny Jablonowskiej, Stanislawa Potockiego, Jacka Jezierskiego, Franciszka Bielinskiego, a okolo r. 1790 stawalo sie coraz powszechniejsze. Szedl na cala Polske prad, którego pochodu nie dalo sie juz wstrzymac. Przylaczyl sie do niego natychmiast bez wahania, stajac w pierwszym szeregu najgorliwszych obronców praw ludu wiejskiego pewien ziemianin, wlasciciel dóbr Siechnowicze w powiecie brzesko-litewskim. Nazywal sie... Tadeusz Kosciuszko.

Rozwój spoleczenstwa rokowalby najlepsze nadzieje, gdyby nie przemoc obcych, gdybysmy odzyskali wolnosc we wlasnym kraju. Okolo roku 1780 mieszczanin polski poczul sie na nowo obywatelem, a nad ludem wiejskim rozciagnieto chwalebna opieke.

Byla wiec opinia w kraju doskonale przygotowana do tego, zeby sejm uchwalil wszystkie potrzebne reformy polityczne i spoleczne. Ale w roku 1775 Rosja i Prusy zastrzegly sie, ze do reform nie dopuszcza i grozily nowym najazdem. Narazac sie na wojne po swiezym rozbiorze kraju byloby nieopatrznoscia; trzeba bylo czekac dobrej sposobnosci. Taki nastrój zastal w Warszawie O. Marek w r. 1786. Ale zaraz w nastepnym roku, kiedy przyjezdzal sw. Klemens Hofbauer, zdawalo sie, ze nastana inne czasy. Król pruski poróznil sie z Rosja i sam zaproponowal Polsce przymierze. Zapewnial, ze nie tylko sam uzna wszystkie reformy w Polsce, ale nawet dostarczy posilków wojskowych przeciw Rosji, gdyby Rosja sprzeciwiala sie nowym ustawom. Zawarto wiec traktat jak najformalniejszy, calkiem urzedowo. Sejm, który rozpoczal obrady w pazdzierniku 1788 r., nie spoczal, az przerobil cale polskie prawodawstwo w duchu nowozytnym, obradujac az do maja 1792 r. i dlatego zwie sie czteroletnim. Slusznie tez nadano temu sejmowi przydomek "wielkiego". Uchwalono nawet dziedzicznosc tronu, przyznajac nastepstwo na nowo domowi saskiemu. Armie postanowiono podwyzszyc do stu tysiecy. Najwiekszym dzielem tego sejmu jest slawna "Konstytucja 3 maja", ogloszona dnia 3 maja 1791 r.

Rosja odmówila uznania nowej konstytucji, a znalazla w Polsce popleczników. Sejm Wielki odebral bowiem szlachcie beniemnej wykonywanie politycznych praw obywatelskich, odebral wiec jakby wojsko tym magnatom, którzy chcieli trzasc krajem dla swojej prywaty. Ci utworzyli konfederacje w miescie Targowicy i przyzwali pomoc rosyjska celem przywrócenia dawnych przestarzalych ustaw. I teraz król pruski przymierza nie tylko nie dotrzymal, ale zdradzil, zawierajac z Rosja tajne przymierze przeciw Polsce. Nie wiedzac nic o tym, owszem spodziewajac sie od Prus pomocy, walczyly wojska polskie dzielnie pod dowództwem siostrzenca królewskiego, ksiecia Józefa Poniatowskiego. Stoczono w r. 1792 pomyslnie bitwy pod Poloninem, Zielencami i Dubienka, gdzie odznaczyl sie general Tadeusz Kosciuszko.

Wtem niespodzianie rozchodzi sie wiesc, ze król Stanislaw August zakazal dalszych kroków wojennych przeciw Rosji. W tydzien po wygranej pod Dubienka przystapil ten król do... konfederacji targowickiej i zakazal dalszej wojny z Moskalami. Byla wiec Polska calkiem bezbronna wobec Rosji, a tymczasem porozumiewal sie Berlin z Petersburgiem o drugi rozbiór Polski w r. 1793. Austria nie brala w tym rozbiorze udzialu. Zazadaly tez panstwa rozbiorowe, azeby wojska polskiego nie bylo nigdy wiecej, jak 15 000. Znaczylo to, ze nie pozwola sie nigdy Polsce podniesc.

W roku nastepnym zabrala sie caryca Katarzyna do odpolszczania zagarnietych w dwóch rozbiorach prowincji litewsko-ruskich. Atak rosyjski na polskiego ducha zaczal sie od Kosciola; nie smiano jednak wszczac od razu przesladowania lacinników, zaczelo sie to od unitów. Obie strony, polska i rosyjska, poznaly sie od poczatku na tym, ze polskosc bedzie równoznaczna z katolicyzmem, a rosyjskosc z prawoslawiem. Rzad Katarzyny ustanowil jakby regule, której trzymaly sie wszystkie nastepne rzady rosyjskie az do poczatku XX w., ze póty polskosci, póki katolicyzmu, ze z upadkiem Kosciola runac musi polskosc i odwrotnie, ze "kraje zabrane" nie beda zrusyfikowane, jezeli sie tam nie poderwie katolicyzmu. Od unitów zaczeto, bo z podobienstwa obrzadków latwiej bylo wystawic sobie most do prawoslawia. Chodzilo o to, zeby prawoslawie zapanowalo na ziemiach polskich zabranych przez Rosje, a pozyskac dla prawoslawia, dla schizmy, latwiej bylo unitów. Zaczeto wiec od niweczenia unii.

Unia brzeska (r. 1596) szerzyla sie pomimo wojen kozackich, lecz powoli i nastal w. WIII, zanim ogarnela ziemie ukrainskie na poludniowym wschodzie Rzeczypospolitej. Dopiero za Augusta III Sasa, a nawet za Poniatowskiego unia zapanowala na tych ziemiach. Nie brak tam bylo kaplanów, którzy przyjeli swiecenia z rak biskupa schizmatyckiego w Perejaslawiu, a potem dopiero przyjeli unie. Grunt byl swiezy i unia miala tam jeszcze plytkie korzenie. Próbowano je wyrywac juz dawniej, mianowicie przez hajdamacczyzne Zelezniaka i Gonty (o czym wyzej byla mowa), kiedy jeszcze prowincje te nalezaly do królestwa polskiego. Teraz, kiedy przeszly obie pod wladanie caratu, mozna bylo wystapic przeciw unii wprost, bezposrednio i smielej.

W roku 1794 wyszedl wiec z Petersburga zakaz, zeby unici przechodzili na prawoslawie. Na Ukrainie, na Wolyniu i na Podolu nie znajdowal rzad trudnosci. Za przykladem ruskiego duchowienstwa cale parafie wyrzekaly sie unii i przechodzily na schizme. Gorzej bylo na Bialorusi, bo tam trzeba bylo cerkwie zabierac przy pomocy wojska i oreza, co stwierdzili sami Rosjanie. Do nowo zabranych cerkwi sprowadzono okolo 700 popów prawoslawnych z Rosji, ale niski poziom ich wyksztalcenia zrazal raczej do prawoslawia. Dochowalo sie swiadectwo gorliwego urzednika rosyjskiego, ze owi popi to byli "sami durnie", jak sie sam ów dostojnik prawoslawny wyrazil. Ale z tego mala byla pociecha dla naszych, bo za najciemniejszym nawet popem stala sila zandarmerii carskiej, a w razie wiekszego oporu - wojsko. W ten sposób zabrano wtenczas 9316 parafialnych cerkwi unickich i zniesiono 145 klasztorów bazylianskich i zagarnieto majatek koscielny. Przepisano na schizme osiem milionów unitów. Czesc ludnosci wymykala sie w ten sposób, ze przechodzono gromadnie na obrzadek lacinski.

Biada tym, którzy utraca niepodleglosc! Ze zgroza przypominano sobie slowa Skargi: "i w obcy sie naród zamienicie".

Postanowiono wiec próbowac jeszcze oporu.

Stronnictwo narodowe porozumialo sie z Kosciuszka i w r. 1794 wybuchlo powszechne powstanie. Zdarzylo sie, ze brygadier Kopec przechodzil wtenczas w kwietniu ze swym oddzialem kolo Uszomierza, gdzie na nowo zamieszkal ks. Marek Jandowicz. Oto wlasne slowa tego wysokiego oficera:

"Po kilkudniowym marszu, przybywszy do miasteczka Uszomierza chciala brygada, aby O. Marek, za swietego w tym klasztorze i w okolicy miany, udzielil blogoslawienstwa; lubo wiec dwie godziny bylo po pólnocy, musialem sie zatrzymac, a ksiadz Marek, wówczas chory, musial blogoslawic brygade, po skropieniu woda swiecona mówiac: Idzcie w imie Boga i wynijdzcie! Te krótkie wyrazy cnotliwej i poboznej osoby jak gdyby wieszczym duchem ogloszone, wielce wzmocnily zolnierza potwierdzeniem niejako wola nieba naszego zamiaru".

Szczescilo sie zrazu Kosciuszce, lecz gdy niespodzianie wojsko pruskie, zamiast pomóc w mysl jawnego traktatu, zatarasowalo mu droge, musial niefortunnie przyjac bitwe pod Maciejowicami dnia 10 pazdziernika 1794 r. Tam cala piers jego pokryla sie bliznami, noga byla poszarpana od ostrza bagnetów, a glowa zraniona trzykroc od ciecia palaszem. Zemdlawszy od ran dostal sie do niewoli, a powstanie upadlo. Przeszlo dwa lata wieziony byl przez caryce Katarzyne.

Moskale zajeli Warszawe. Weszli do niej od strony przedmiescia Pragi, które trzeba bylo najpierw zdobyc. Smutnej pamieci jest ten ich szturm, bo nastapila po nim zaraz rzez Pragi. Zoldactwo nawet dzieciom nie folgowalo, lecz nabijalo je na piki! Zamordowali tez wtenczas siedmiu Bernardynów, samych starców i kaleki, którzy nie nadazyli na czas ujsc przed nimi. Takich ohydnych postepków byly nie setki, lecz tysiace. Nie uszanowali nawet grobów. Miedzy innymi padl ofiara rozbestwienia zoldackiego grobowiec hetmana Czarnieckiego w Czarncy. Rotmistrz rosyjski stlukl trumne metalowa szukajac, czy nie znajdzie przy zwlokach kosztownosci. Rotmistrz! (w r. 1936 wzniesiono nowy grobowiec).

Co to za cywilizacja? Nie nasza, nie lacinska; ale tez nie bizantynska, ani nie zydowska. Byly to objawy cywilizacji turanskiej, tej, która dala sie historii polskiej we znaki w najazdach mongolskich, tatarskich, w wojnach kozackich i w pelnej zniszczenia, i okrucienstw wojnie moskiewskiej za Jana Kazimierza. Niestety, cywilizacja turanska, wtargnawszy do Polski ponownie podczas rozbiorów nie miala juz z niej wyjsc.

Byly juz wiec w Polsce i zostaly cztery cywilizacje. Wóz spraw polskich ciagniety równoczesnie w czterech kierunkach! Czyz moze sie ruszyc?

W rok po klesce maciejowickiej nastapil trzeci rozbiór Polski, w której Prusy zajely Warszawe, Austria - Kraków, a reszte - Rosja. Stanislaw August na zadanie carycy pojechal do Petersburga i tam przez jakis czas prowadzil zycie wcale nieszczególne, stanowiac przedmiot najwiekszej wzgardy samego nawet dworu carskiego.

Skonczylo sie polskie królestwo. Widzielismy, ze Polska przestala jako panstwo istniec wtenczas wlasnie, kiedy byla w pelni wspanialego odrodzenia; kiedy nie brakowalo jej ani oswiaty, ani sprawiedliwosci spolecznej, kiedy obywatele jej byli gotowi przelewac krew w jej obronie, powiekszajac ciagle wojsko, podwyzszajac podatki a zrzekajac sie najzupelniej wszelkiej "zlotej" wolnosci, pozostawiajac tylko te swobody obywatelskie które potrzebne sa zawsze, azeby zachowac godnosc ludzka w obywatelach i wzbudzac serdeczne zajecie dla sprawy publicznej. Nie z wlasnej wiec upadlismy winy, bosmy upadli wtenczas, kiedysmy sie z win oczyscili. Jedna przyczyna upadku Polski jest upadek zupelny chrzescijanskich zasad w polityce europejskiej, zachlannosc i grabiez sasiadów. Lecz nie przestawal istniec naród polski, a w narodzie nie przestal dzialac duch Leszczynskiego, Konarskiego, Staszica, Kosciuszki, a sil dodawalo poglebiajace sie coraz bardziej zycie religijne

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack