A Free Template From Joomlashack

A Free Template From Joomlashack

Drodzy Państwo

Niniejsza strona jest kontynuacją mojej wcześniejszej witryny:

http://hamburgpol.w.interia.pl/

stworzonej 13 sierpnia 2004 roku dzięki pomocy ś.p. Ryszarda,  członka założyciela NSZZ "Solidarność", wspaniałego patrioty i ofiarnego przyjaciela.

 

 

 

KSIĄŻKI ON-LINE

 

Uwaga
- nowa książka na witrynie:

Jean-Baptiste Bouchaud

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego

Zapraszam do lektury

 

 

Książka "Dogmat Świętych Obcowanie" do której tekst zebrał i opracował w 1980 roku mói Tata
ś.p. Bernard Paweł Jan Tuszyński

 

Herman Cohen - Augustyn-Maria od Najsw. Sakramentu

 

Życie ojca Hermana
- Augustyna-Marii
od Najśw. Sakramentu

Książka wydana przez Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik 1898 r

"Źródłem, z którego wypłynęły potoki miłości, siłą, która sprowadziła wylew dotąd nieznanej radości - była wiara święta. Nie ma jej ani w judaizmie, ani w schizmie, lecz tylko w jednym prawdziwym Kościele Katolickimi, W tym Kościele jedynie każdy z obu  naszych nawróconych  źródło wody żywej dla duszy swojej, spragnionej prawdy, mogli znaleźć.
Oby  życiem O. Hermana Cohena  i siostry Natalii Naryszkin, zostający poza obrębem Kościoła zostali oświeceni , że tylko w Kościele św. katolickim - wiara żywot wieczny daje."

Fragment listu Św. Rafała Kalinowskiego do tłumaczki w Łagiewnikach,
11 września 1898 r.

TEKSTY

 

Ks. prof. Franciszek Cegiełka

Nasz święty Rafał Kalinowski

 

 

 

Cudowny obraz, który Św. Faustyna nazwała "Król Miłosierdzia", namalował według słów s. Faustyny Eugeniusz Kazimierowski

W kulcie Miłosierdzia Bożego obraz Króla Miłosierdzia odgrywa pierwszorzędną rolę. Dlatego s. Faustyna przywiązywała do jego poprawności wielką wagę. W obrazie tym odróżniała ona cechy istotne i polecała czuwać, by one były zachowane.

"W dniu 23.09.2005 roku Litwini podstępnie zabrali z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie obraz Jezu Ufam Tobie i to mimo tego że kardynał Baczkis (prymas Litwy) publicznie ogłosił że obraz nie będzie zabrany po kryjomu. Obraz został przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Trójcy a w zasadzie kaplicy. Kościół ten przez scianę sąsiaduje z głośnym nocnym klubem Oryginal obrazu Jezu Ufam Tobie w czasach sowieckich zostal przechowany przez wileńskich Polaków i od 20 lat znajdował się w Kościele św. Ducha."

Żródło cytatu

Stronę ogląda

 

• Initium sapientiae timor Domini  - Początkiem mądrości - bojaźń Pańska
(Psalm 111,10)

• Za wielu milczy!
Milczący obserwatorzy, nie zajmujący konkretnego stanowiska - bez odwagi pouczenia - są przed Bogiem współwinni w nieszczęściu Kościola 
Św. Hildegard
von Bingen (1098-1179)

• Największym wrogiem chrześcijaństwa są sami chrześcijanie,
jeśli są tchórzliwi i wygodni.  
Ks. abp prof. dr hab.
Stanisław Wielgus

 

 

 

 

Św. Michał Archanioł

 

 

 

 

Wy Polacy,
przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim.

Cześć Maryi i Świętego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim.

Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu
WIELKIEGO PAPIEŻA.

Bóg żąda od was walki w duchu Chrystusowym, i w duchu Jego Świętych.

Bł. ks. Bronisław Markiewicz
"Bój bezkrwawy", 1908

 

 

 

Św. Ekspedyt

 

Nowenna
do św. Expedyta

 

Dachau -Córka Króla Polski Regentka Bawarii Teresa Kunegunda

Regentka Bawarii  Teresa Kunegunda

Córka Króla Polski Jana III Sobieskiego koronowana na Wawelu w łonie matki 2 lutego 1676

urodziła się 4 marca 1676 r na Wawelu

Wiosną 1701 r. para elektorska opuściła Brukselę (Niderlandy) udając się do Bawarii.

ierwszy wyruszył w drogę Maksymilian Emanuel. U progu kwietnia podążyła za nim Teresa Kunegunda.

Jechała z piątką małych dzieci, będąc w siódmym już miesiącu ciąży.

22 maja 1701 r odbyła para elektorska uroczysty wjazd do Monachium, witana radośnie przez poddanych.

Dla uczczenia tego powrotu stany bawarskie wybiły pamiątkowy medal i napis na bramie.Maksymilian Emanuel pokazywał małżonce z dumą swe rezydencje -Dachau. Nymphenburg i Schleissheim, szczególnie piękne wiosenną porą.

12 lipca 1701 r elektorowa obdarzyła męża piątym synem.

Rodzice wybrali na ojca chrzestnego króla Hiszpanii Filipa V, co stanowiło wyraz orientacji politycznej Wittelsbacha.

Dziecko otrzymało na imię Wilhelm, ale umrze ono już w 1704 r.

Królowa Marysieńka przebywająca w Rzymie postanowiła zobaczyć się z parą elektorska albo przynajmniej z córką.

Zamyślała urządzić wielkie spotkanie rodzinne podczas karnawału weneckiego 1702 r.

Mieli przybyć na nie trzej królewicze Sobiescy.

Maria Kazimiera zwróciła się do elektora, aby zjawił się również w Wenecji razem z Teresą Kunegundą.

Gdyby zaś nie mógł opuścić Bawarii, to niechaj pozwoli przynajmniej żonie na tę podróż, ażeby zobaczyła się z całą rodziną.Pisze do zięcia . "Dowiedziałam się ze zmartwieniem, że moja córka elektorowa zapomniała prawie swego języka.. Nieboszczyk król Jan , jej ojciec, i ja umieściliśmy w kontrakcie ślubnym za pana zgodą, że będzie ona miała u swego boku troje lub czworo polskich dworzan lub dworek. "Pragnąc jednak zapobiec, aby nie zapomniała zupełnie swojego języka ojczystego postanowiła przysłać córce ludzi z jej kraju. Ale chciała najprzód wiedzieć, czy elektor wyrazi na to zgodę."

Maksymilian Emanuel odpowiedział stanowczo, że elektorowa powinna nauczyć się języka niemieckiego, skoro znajduje się w Bawarii. Winna też zapomnieć o Polsce, która po zgonie Jana III okazała wiele niewdzięczności wobec rodziny Sobieskich. Elektor wypowiadał się, również przeciw spotkaniu małżonki z królową. Uważał, że Teresa Kunegunda nie może ze względów politycznych opuszczać granic Bawarii.. Zbliżała się nieuchronnie wojna o sukcesję hiszpańską. W przededniu owego konfliktu elektor Bawarii zacieśniał swoje związki z Wersalem, poświęcając coraz więcej uwagi sprawom obronności kraju.

Wśród tych przygotowań Teresa Kunegunda znajdowała się nieraz u boku małżonka. Jesienią 1701 r. dokonała razem z nim i najstarszym synem Karolem przeglądu armii zgromadzonej na manewrach pod Schwabing. Wojsko powitało parę elektorską trzykrotną salwą. Wieczorem zajaśniały nad obozem przepiękne ognie sztuczne. Rodzina elektorska zamieszkała we wspaniałym namiocie tureckim zdobytym przez Maksymiliana Emanuela pod Mohaczem. W kilka dni później cała armia bawarska maszerowała ulicami Monachium. Para elektorska oglądała tę paradę z okien rezydencjanalnego pałacu. Innym przejawem zainteresowania Teresy Kunegundy sprawami militarnymi było ofiarowanie przez nią 2 tys. florenów na budowę szpitala wojskowego w stolicy Bawarii. Pierwszy rozpoczął działania wojenne Maksymilian Emanuel, odnosząc zrazu poważne sukcesy. We wrześniu 1702 r. udało mu się opanować podstępem silną twierdzę Ulm. Następny rok przyniósł elektorowi dalsze sukcesy. Już na początku lutego zajął miasto Neuburg znajdujące się nad ważną przeprawą przez Dunaj. Podczas walk elektorowa przebywała w pobliskim Ingolstadt. Zanosiła modły o zdobycie Neuburga, skąd dochodziła do niej głucha kanonada dział. "Mogę powiedzieć Waszemu Majestatowi, że nic jej nie przeraża. Posiada stanowczość i odwagę, które nie zadają kłamu krwi, z jakiej się wywodzi.

Co sprawia, że z tym większą przyjemnością patrzę na sześciu synów, jakimi mnie obdarzyła, gdyż jest niemożliwością, ażeby różnili się od niej pod tym względem" - napisał Maksymilian Emanuel do królowej Polski niebawem po opanowaniu Neuburga.. 20 września zwyciężył Austriaków pod Höchstädt Bitwa pod Blenheim, a w połowie grudnia zajął Augsburg.W dwa dni później 22 wrzesnia wjechał uroczyście do zdobytego miasta w towarzystwie Teresy Kunegundy.

Kampania 1704 r. zaczęła się dla Maksymiliana Emanuela również pomyślnie. Wkroczył do Austrii i zagroził Linzowi.

Z wiosną nastąpił jednak fatalny dla Bawarii zwrot w wydarzeniach wojennych. Na pomoc Wiedniowi ruszyli dwaj najlepsi wodzowie wojny o sukcesję hiszpańską: książę Eugeniusz Sabaudzki oraz książę Marlborough-Churchil . Pierwszy dowodził armią cesarską, a drugi wojskami angielsko-holenderskimi.

Już na początku lipca alianci przekroczyli po krwawej bitwie Dunaj, stając u progu Bawarii.

Zamierzali "zniszczyć ogniem" cały kraj. Puszczali z dymem setki wsi.

Wieści o tych okrucieństwach wznieciły straszliwą panikę w Górnej Bawarii. Pożary widziano nawet z Monachium.

Teresa Kunegunda zarządziła modły i procesje.

Zaczęto wywozić do Burghausen elektorskie archiwa i skarby.

Za nimi podążyło wiele dam dworu.

Również elektorowa zamierzała schronić się tam ze swymi synami, aż nadszedł rozkaz męża, aby pozostała w stolicy.

Udała się wszakże do Augsburga, gdzie znajdował się niedomagający właśnie Maksymilian Emanuel.

Podczas tych odwiedzin nalegała usilnie na małżonka, zresztą nie pierwszy raz, ażeby pogodził się z aliantami, z którymi podjął ponownie rozmowy dyplomatyczne. Nie bacząc na te perswazje, elektor zerwał pod wpływem marszałka de Marsin, dowódcy drugiej armii francuskiej, pertraktacje z wrogami. O dalszych losach Bawarii miał rozstrzygnąć oręż.

Decydująca bitwa rozegrała się 13 sierpnia 1704 r. pod Höchstädt(Blenheim,)gdzie Maksymilian Emanuel pokonał w ubiegłym roku Austriaków. Duke-of-Marlborough-signing-Despatch-Blenheim-Bavaria-1704.jpg

 

Wojska bawarsko-francuskie ustawiły się na przestrzeni 6 km.

Elektor zajął lewe skrzydło. Bitwa rozpoczęła się od dłuższej wymiany ognia z dział. W samo południe alianci ruszyli do ataku. Uderzenia ich spotkały się jednak wszędzie z silnym odporem.

Zmagania rozstrzygnęły się dopiero wieczorem na prawym skrzydle, gdzie książę Marlborough Churchil rozerwał front bawarsko-francuski na dwie części. Książę Sabaudzki pchnął ze swej strony kawalerię cesarską ponownie przeciw Bawarczykom. Maksymilian Emanuel zmusił ją wprawdzie do odwrotu, ale nie mógł już poprawić ogólnego położenia. Zwycięstwo aliantów było całkowite. Elektorowi nie pozostało nic innego, jak wycofać się w porządku z miejsca klęski..

Następstwa drugiej bitwy pod Höchstädt Blenheim, były niezmiernie doniosłe. Alianci mogli teraz opanować całe południowe Niemcy.

Wódz naczelny wojsk brytyjskich. Praprzodek Winstona Churchilla John Churchill, ang. John Churchill, 1st Duke of Marlborough (ur. 26 maja 1650, zm. 16 czerwca 1722) .W 1685 został generałem i zdławił rebelię pretendenta do tronu angielskiego księcia Monmoutha. Odniósł wiele zwycięstw nad Francuzami w Bawarii i Niderlandach m.in. wraz z Eugeniuszem Sabaudzkim w bitwie pod Blenheim i bitwie pod Donauwörth w 1704.

Dla upamiętnienia zwycięstwa spod Blenheim nazwał swój dom w Woodstock – Blenheim Palace

----------------------------------------------

Elektor wierzył jeszcze w możliwość prowadzenia dalszych działań wojennych na obszarze Bawarii. "Cofam się, aby lepiej skoczyć" - napisał do Teresy Kunegundy.

Niedaleka przyszłość miała rozwiać całkowicie te złudzenia. Na rozkaz króla Francji wojska jego opuściły prawy brzeg Renu.

Maksymilian Emanuel musiał także podążyć na zachód.

Teresa Kunegunda chciała towarzyszyć elektorowi razem z dziećmi.

Ale on pozostawił małżonkę świadomie na miejscu. "Po raz pierwszy był odmiennego od żony zdania. Nie! - powiedział jej.

Pozostaniesz w Monachium, ażeby utrzymać moją drogą ojczyznę. Miał nadzieję, że cesarz weźmie pod uwagę, iż ma do czynienia z córką wielkiego Sobieskiego, który razem z nim uratował Wiedeń przed Turkami. Potem rozstali się, ojciec, matka i dzieci. Każde z nich mówiło: kto wie, czy kiedykolwiek się zobaczymy."

Eelektor po przegranej bitwie zapragnął, aby Teresa Kunegunda znalazła się u jego boku przynajmniej z najstarszym synem.

"Taka była moja pierwsza myśl i odruch serca" - napisze później do królowej Polski. Nie ulega wątpliwości, że chciał zabrać małżonkę ze sobą, uchodząc z Bawarii. Wyłączył ze swej kawalerii pięć szwadronów i posłał elektorowej jako eskortę. Gorące pragnienie połączenia się z mężem ożywiało również Teresę Kunegundę. Na wieść o klęsce pod Höchstädt Blenheim wyruszyła zaraz w drogę, nie bacząc na swój odmienny stan. Zabrała ze sobą pięcioro dzieci oraz kosztowności. Małżonkowie mieli spotkać się w Memmingen. Rankiem 18 sierpnia elektorowa przybyła na miejsce. Nie zastała tu wszakże Maksymiliana Emanuela. Ruchy wojsk nieprzyjacielskich zmusiły go do pośpiesznego oddalenia się ku przełęczom Schwarzwaldu. "Myślę, że Bóg uniemożliwił nam połączenie się ze sobą dla dobra moich poddanych i mojego państwa oraz dał mi siłę, ażeby z konieczności uczynić cnotę, nakazując elektorowej powrót z całą rodziną do Bawarii, aby osłaniać naszych biednych poddanych, którzy byliby opuszczeni bez jej obecności" - stwierdzi niebawem Maksymilian Emanuel.W Memmingen znalazła elektorowa tylko list od męża. Napisał jej, że ma powrócić do Monachium, ażeby objąć władzę nad krajem. Uważał, że położenie nie jest beznadziejne, skoro w rękach bawarskich znajdują się jeszcze wszystkie twierdze. Był przeświadczony, że mając ponadto sporo pospolitego ruszenia, potrafi Teresa Kunegunda zawrzeć "znośne porozumienie" z cesarzem, a potem będzie mogła przyjechać do niego..Pierwsze listy, jakie elektor skreślił do Teresy Kunegundy po katastrofie pod Höchstädt Blenheim wskazują, przeżywał boleśnie rozłąkę. Zmuszony do opuszczenia swego kraju znalazł się w stanie graniczącym z załamaniem. Obecność małżonki była mu ze wszech miar potrzebna dla odzyskania równowagi. Już w kilka dni po bitwie podsunął jej myśl, aby w pertraktacjach z nieprzyjaciółmi zawarowała sobie prawo wyjazdu do niego, z pozostawieniem dzieci i kosztowności jako gwarancji.Poruszony do głębi oddaniem małżonki w tak tragicznych dlań chwilach Maksymilian Emanuel poczuł wyrzuty sumienia, że przysporzył jej tylu zmartwień swymi miłostkami. Kończąc o świtaniu obszerny swój list, zapewnił Teresę Kunegundę, że odtąd pozostanie jej wierny. "Moje drogie dziecko, składam ci tutaj uroczystą przysięgę przed Bogiem i wszystkimi jego świętymi, że będę ci wierny i nie uczynię niczego, co mogłoby wzbudzić w tobie najmniejszy niepokój i podejrzenie. Nienawidzę na zawsze wszystkiego, co ciebie tak martwiło. Błagam cię tysiąc razy o przebaczenie za zgryzoty, jakie ci sprawiałem. Nie chcę więcej w swoim życiu zamartwiać ciebie. Jest to moim obowiązkiem, ale również postanowieniem, że raczej wybiorę śmierć, aniżeli miałbym nie dotrzymać danego ci słowa."

Elektorowa powracała z Memmingen jako regentka Bawarii.

Maksymilian Emanuel posłał żonie "cartes blanches, ażeby umieściła na nich najmocniejsze słowa, jakie znajdzie, dające jej władzę absolutną tak nad wojskami i twierdzami, jak i nad całym krajem, jednym słowem panowanie". Elektor wystawił odpowiedni dekret już 17 sierpnia 1704 r w obozie pod Wieblingen. Przekazywał w nim małżonce pełną władzę w sprawach "tak politycznych, jak wojskowych". Dokument ten przesłał tajnej radzie w Monachium z rozkazem powiadomienia o nominacji wszystkich władz cywilnych i wojskowych.Regentka znalazła się w obliczu niezmiernie trudnych zadań. Spadły na nią nieoczekiwanie sprawy wojny i pokoju. Musiała zająć się wojskiem oraz administracją ogarniętego wojną kraju. Maksymilian Emanuel oceniał z odległej Brukseli wysiłki regentki z największym uznaniem..W swoich poczynaniach elektorowa nie zawsze znajdowała należną pomoc wśród arystokracji bawarskiej. Niejeden z wysokich urzędników wolał zaszyć się w swoich dobrach aniżeli służyć regentce, co przyznaje Riezler. Niejeden ze znaczniejszych dworzan starał się nawet pozyskać sobie uniżonością i służalczością przychylność zwycięzców. Elektorowa musiała nieraz żalić się przed mężem na takie postępowanie, skoro napisał do niej w listopadzie: "Współczuję ci tym bardziej, że jesteś tak źle wspomagana, a właściwie opuszczona przez tych samych, którzy zaznali od nas tylu dobrodziejstw.".Teresa Kunegunda uskarżała się, że rada państwowa nie pomaga jej zbyt wiele, a nawet ma czelność zastanawiać się nad ważnością plenipotencji wystawionej jej przez elektora. "Czyż nie jesteś bez tego ich suwerenną władczynią?" - oburzał się Maksymilian Emanuel. Sam właściwie nie mógł pomagać w niczym małżonce. Gdy raz zapytywała go, jak ma postąpić w bardzo ważnych sprawach, odpisał, że na taką odległość jest mu trudno coś decydować. Położenie może bowiem odmienić się całkowicie, zanim korespondencja dojdzie na miejsce. "Dlatego pozostawiłem ci pełną władzę, i powtarzam raz jeszcze, znam twoje dobre serce, twoje przywiązanie macierzyńskie i twoją dobrą wolę wobec mnie. Nie mogłem więc postąpić lepiej, jak składając wszystko w twoje ręce."Po powrocie elektorowej zapadła w Monachium decyzja prowadzenia wojny obronnej. Należało przede wszystkim osłaniać południowo-wschodnie granice Bawarii przed wypadami oddziałów habsburskich. Bawarczycy dzierżyli jeszcze twierdze Kufstein, Passau i Straubing, a główna twierdza Ingolstadt odpierała z powodzeniem ataki wojsk cesarskich. Już 25 sierpnia wyruszył na rozkaz regentki do boju generał Maffei. Drugi generał bawarski Weickel, zgromadziwszy z rozproszonych wojsk pokaźny korpus, rozbił 7 września Austriaków pod Pfinz, a w połowie miesiąca odniósł nowe zwycięstwo. Elektorowa posłała mu rozkaz, ażeby bronił kraju przed cesarskimi napadami..

Powodzenia te sprawiły, że w otoczeniu regentki opowiadano się za dalszą wojną. Ale większość społeczeństwa, a zwłaszcza arystokracja i duchowieństwo, nie zamierzała trwać w oporze przeciw cesarzowi

Odczuwano coraz bardziej ciężar wojny. Stany bawarskie, gratulując elektorowej na początku września objęcia regencji, zwracały jej zarazem uwagę, że "kraj znajduje się w stanie zniszczenia". Znaczną połać Bawarii zajęły armie nieprzyjacielskie, które dokonują spustoszeń. Pozostałą zaś część elektoratu "uciskają niewiarygodnie" własne wojska.

Między regentką a stanami bawarskimi rozwinął się dialog, w którym elektorowa obstawała przy działaniach wojennych, a stany domagały się pokoju. Już 18 września przedłożyły one petycję z wyraźną prośbą o zawarcie układu z nieprzyjaciółmi. Teresa Kunegunda odpowiedziała na to, że elektor jest jeszcze w stanie powrócić do Bawarii. "Nie odważę się więc [...] uczynić tak szkodliwego dla męża, dziedzictwa oraz potomności kroku, ażeby poddać tak łatwo kraj, ludzi, wojsko i twierdze."Stany odparły niezwłocznie, że nie należy już spodziewać się żadnej pomocy ze strony armii francuskiej, skoro wrogie wojska opanowały kluczową twierdzę Ulm, Podkreślano, że nie ma już środków na dalszą walkę. Brak uzbrojenia, amunicji, koni, a przede wszystkim pieniędzy na przedłużanie oporu. Stany proponowały więc regentce, aby napisała osobiście do cesarza lub cesarzowej, prosząc o pozostawienie przynajmniej Górnej Bawarii. Gdyby pismo to przedłożyła i poparła żona królewicza Jakuba a siostra cesarzowej, Jadwiga Elżbieta, można by liczyć na powodzenie zabiegów. Doradzano również starania o mediację dworu angielskiego.Odpowiedź ta wzburzyła wielce elektorową. W połowie października zarzuciła stanom, że zamiast zastanawiać się nad środkami pomocy myślą tylko o poddaniu się, a ją z dziećmi chcą opuścić jak coś zbędnego. Stany przypomniały na to, że uczyniły już wiele dla domu elektorskiego, zwłaszcza w ostatnich wojnach, aczkolwiek nie zagrażały one ojczyźnie. Teraz są "całkowicie przeświadczeni o niemożliwości i najwyższym niebezpieczeństwie stawiania dłuższego oporu zbrojnego". Nalegania te nie spodobały się regentce. Odpowiedziała stanom 20 października reskryptem o znamiennej treści: "Zamiast tak usilnie żądanej pomocy otrzymałam pismo wypełnione lamentami."87

Rozmowy z aliantami, jakich domagały się stany bawarskie, nawiązała Teresa Kunegunda już u progu swej regencji.

24 sierpnia zjawił się w obozie nieprzyjacielskim pod Ulm jej spowiednik, jezuita Smakers. Powiedziano mu, że do czasu zawarcia powszechnego pokoju Bawaria przechodzi pod władzę cesarską. Elektorowa zaś otrzyma tylko jeden z czterech rentamtów, a mianowicie Burghausen lub Monachium.Wówczas jezuita zwrócił się o pośredniczenie do znajdującego się po stronie aliantów margrafa Ludwika Badeńskiego. Ale ten odpowiedział, że zadaniem jego jest zdobycie Bawarii. Niebawem zaś oznajmił, że elektorowej nie pozostaje nic innego, jak przekazać cały kraj bez walki, albo ujrzy swoje miasta i wsie w płomieniach. Teresa Kunegunda postanowiła więc wytargować dogodniejsze warunki porozumienia, pisząc do samego Leopolda I. Ale cesarz uciekł się do wybiegu i przeniósł całą sprawę bawarską na swego syna Józefa, króla Rzymian. Następca tronu cesarskiego był zaciętym wrogiem Bawarii i nie chciał odstąpić od ustaleń, jakie przedłożono w Ulm wysłannikowi regentki.Wobec tak nieprzejednanej postawy wroga postanowiono w Monachium poprawić położenie militarne kraju, ażeby uzyskać lepsze warunki porozumienia. Nastąpiło wspomniane już wzmożenie działań wojsk bawarskich. Dla poczynań tych nie znajdowała wszakże regentka pomocy i zrozumienia u stanów bawarskich. Król Józef powiększył ze swej strony wojska cesarskie, aby wywrzeć nacisk na toczące się pertraktacje.

28 października doszło w końcu do zawieszenia broni w Straubing.Niebawem zawarto w kwaterze głównej armii cesarskiej, znajdującej się w Ilbesheim na obszarze Palatynatu, "traktat partykularny". Podpisał go w imieniu regentki 7 listopada 1704 r. tajny sekretarz Neusönner. Porozumienie to nie oznaczało ostatecznego uregulowania spraw Bawarii, ale było tylko prowizorycznym ich rozwiązaniem do czasu zawarcia powszechnego pokoju, co nastąpi dopiero w 1714 r. W myśl traktatu elektorowa musiała: wydać obsadzone jeszcze przez milicje bawarskie twierdze, rozpuścić wszystkie wojska, zwrócić zabrane z Tyrolu dzieła sztuki, zburzyć obwarowania stolicy oraz dopilnować wydania wszystkich znajdujących się w Bawarii materiałów wojennych. W zamian otrzymała rentamt Monachium z wszelkimi jego dochodami. Okręg ten stanowił jedną piątą Bawarii. Pozostała część elektoratu przechodziła pod administrację cesarską. Dla własnej osłony pozwolono elektorowej na utrzymanie gwardii złożonej z 400 żołnierzy.40 Na czele ich stanął generał Lützelburg. W styczniu 1705 r. straż przyboczna Teresy Kunegundy zostanie zmniejszona do 200 ludzi.41

Zwycięzcy narzucili regentce warunki, jakie sami uznali za stosowne. Nie wydaje się, ażeby zabiegi jej przedstawicieli wywarły większy wpływ na postanowienia traktatu w Ilbesheim. Maksymilian Emanuel uznał początkowo owe warunki za niezmiernie ciężkie. Ale w późniejszych listach do żony oceniał je jako korzystne. Samo zawarcie porozumienia z regentką oznaczało już uznanie przez nieprzyjaciela prawowitości jej władzy. A co najważniejsze, traktat z Ilbesheim zdawał się zabezpieczać rodzinę elektorska przed następstwami wojny.42

W obszernych listach, jakie pisywał elektor do Teresy Kunegundy od czasu opuszczenia Bawarii, przewija się jeden zasadniczy nurt, a mianowicie sprawa jej przyjazdu. Rozważając w swym osamotnieniu dokładnie całą. rzecz, wpadł na myśl, aby miejsce żony, w Monachium zajęła Maria Kazimiera. "Takim sposobem bylibyśmy spokojni, że nasze dzieci znajdują się w dobrych rękach i są wychowywane przez babcię, która je kocha." Przebywając w Bawarii, miałaby królowa Polski do dyspozycji dochody córki. Teresa Kunegunda natomiast po przyjeździe do męża korzystałaby z dochodów matki.43 Osobliwy pomysł Maksymiliana Emanuela znajdzie uznanie w oczach elektorowej, a sprawa przybycia Marii Kazimiery do Monachium zacznie zajmować sporo miejsca w korespondencji między małżonkami.

Ze wzmianek w listach Maksymiliana Emanuela wynika, że również elektorowa pragnęła znaleźć się u jego boku. Rozłąka taka byłaby dla niej niezmiernie bolesna, ale nie chciała raz jeszcze przeżyć tego, czego doznała w Brukseli. Zamierzała wstąpić do karmelitanek, jeśli Maksymilian Emanuel się nie zmieni.Myśli takie nurtowały Teresę Kunegundę na dwa tygodnie przed rozwiązaniem. Nie cieszyła się przy tym dobrym zdrowiem. Ogromnych kłopotów przysparzała jej regencja. W wielu sprawach nie wiedziała, jak ma postąpić. Za pośrednictwem Smakersa zwracała się do męża o poradę. Miała aż kilkadziesiąt pytań. Uskarżała się w gorzkich słowach na postawę stanów bawarskich. Znaleźli się tacy, co powiadali, że nie pokażą się już więcej na elektorskim dworze. Inni podkreślali, że oddają ostatnią usługę dynastii Wittelsbachów. Żaliła się, że dostarczają żywności armii cesarskiej chętniej, aniżeli uczyniliby to dla własnego wojska.45

Sprawy armii bawarskiej zajmowały dużo miejsca w korespondencji między małżonkami. Mając na widoku dalszą wojnę, pragnął Maksymilian Emanuel, aby po zawarciu porozumienia z aliantami przedostała się do niego część rozpuszczonego wojska. Już na początku października przekazywał odpowiednie zalecenia Teresie Kunegundzie. Powinna wybrać kilku wyższych oficerów, stanowczych i wiernych, którzy zgromadzą "ile się tylko da kawalerii i dragonii", a następnie przemkną przez Schwarzwald. W razie zaś trudności przedostaną się do niego, wędrując jako podróżni przez Szwajcarię.46Dnia 20 listopada regentka naradzała się w tej sprawie z generałem Maffei. Powiedział on, że wobec obsadzenia przez nieprzyjaciela wszystkich przełęczy w Schwarzwaldzie skorzystanie z owej drogi jest niemożliwością. Nie widzi innego wyjścia, jak przedostawanie się każdego na własną rękę, co i sam chce uczynić.47 W sumie dotrze do Maksymiliana Emanuela sporo wojska, na co będzie się uskarżał Marlborough. Churchil 48

Rozpuszczenie armii bawarskiej po zawarciu traktatu w Ilbesheim nastręczyło nowych trudności. Należało bowiem zapłacić żołnierzom zaległy od wielu miesięcy żołd. Zresztą okazało się niebawem, że ani regentce, ani jej armii nie zależy wcale na rychłym wprowadzeniu w życie postanowień traktatu. Dowództwo cesarskie usiłowało pozyskać zwolnionych żołnierzy dla swych szeregów. Przeprowadzaniu owych werbunków na obszarze swego rentamtu sprzeciwiała się regentka. Rozpuszczone przez nią wojsko bawarskie rozchodziło się do domów z okrzykiem: "Lepiej służyć diabłu aniżeli cesarzowi!"49

Osobny problem musieli stanowić żołnierze ranni w bitwach. Zachowała się petycja komisarza elektorskiego Vogla, skierowana do regentki, o wsparcie dla 260 rannych i chorych żołnierzy, znajdujących się pod jego opieką w Ulm. Błagał regentkę o pomoc w pieniądzach, gdyż zadłużył się u mieszczan vUlm. "Wiem, że Jej Wysokość Elektorska zlituje się nad tylu biednymi i chorymi, którzy służyli dotąd wiernie Jej Wysokości Elektorskiej."50

Wśród tylu poczynań regentki swoiste utrudnienie stwarzała niewątpliwie jej brzemienność. Dnia 21 grudnia wydała na świat ostatniego ich potomka. Obdarzyła elektora ponownie synem. Rozwiązanie nastąpiło o dziesiątej wieczorem i było ciężkie, "do czego przyczyniły się wielce moje zmartwienia", jak zwierzała się matce.52 Czuła się jednak dobrze, a dziecko było "mocne i kształtne". Nadała mu imiona nieobecnego Maksymiliana Emanuela.53Rozwiązanie oznaczało o jedną przeszkodę mniej na drodze do wyjazdu Teresy Kunegundy z Bawarii. Elektor podsuwał myśl udania się do neutralnej Szwajcarii, czego nie będą mogli jej zabronić Austriacy. Wyjazd regentki zależał także od przybycia do Monachium królowej Polski. Zwracała się więc do niej para elektorska z gorącą prośbą, ażeby w ten sposób umożliwiła jej połączenie się ze sobą.

Teresa Kunegunda prosiła matkę o niezwłoczny przyjazd. Przykazywała równocześnie utrzymanie całej podróży w największej tajemnicy. Na koniec prosiła o podanie przez powracającego kuriera daty przyjazdu, co umożliwi jej poczynienie przygotowań "na przyjęcie matki, którą kocha i czci nieskończenie".54

Poza sprawami regencji oraz wyjazdu do męża niewiele wiadomo o ówczesnym życiu codziennym Teresy Kunegundy. Zachowało się wszakże kilka wymownych przekazów o rozrywkach elektorowej w tak ciężkim dla niej okresie. Znajdowała tej jesieni ucieczkę od uciążliwych spraw publicznych, urządzając z upodobaniem galerię w pałacu, dla której nabyła "moc obrazów". Pochodziły one ze zbiorów niedawno zmarłego biskupa Freysinga.55 Elektor, dowiedziawszy się o tych zakupach, zaniepokoił się, czy Teresa Kunegunda chce naprawdę do niego przyjechać, skoro urządza się tak w Monachium. Zapewniał małżonkę, że przygotuje dla niej troskliwie apartament brukselski.56

Gdy zaczął się karnawał 1705 r., pozwoliła regentka na występy komedii oraz baletu, "ażeby sprawić przyjemność damom swego dworu".57

Elektorowa żyła teraz radością ujrzenia matki, której nie widziała od czasu opuszczenia Polski. Mogła się spodziewać, że królowa nie odmówi swej jedynaczce. Nie zawiodła się wcale w owych nadziejach. Maria Kazimiera ustosunkowała się jak najżyczliwiej do prośby "swoich dzieci". Napisała na początku lutego do Maksymiliana Emanuela, że chętnie pojedzie do Monachium. Uważa jednak, że elektorowa byłaby ze swą rodziną "bardziej pożyteczna" w Bawarii, gdyż mogłaby sama czuwać nad wykonaniem traktatu, zanosząc w razie potrzeby skargi do Wiednia. Postanawia wszelako, że wyruszy niezwłocznie w drogę.59

Mimo zaleceń Teresy Kunegundy nie udało się zachować owej wyprawy w należnej tajemnicy. Poseł austriacki odmówił Marii Kazimierze paszportu, powiadając, że nie może uczynić tego bez pozwolenia dworu. Królowa zwróciła się wówczas bezpośrednio do cesarzowej, prosząc ją o przysłanie paszportu do Padwy.

14 lutego 1705 r wyruszyła w drogę, pożegnawszy się serdecznie z papieżem Klemensem XI. Jechała incognito z małym orszakiem jako polska szlachcianka.Podróż królowej Polski wzbudzała niezmierne zaniepokojenie na dworze wiedeńskim. Domyślano się, a może nawet wiedziano, że zamierza ona dotrzeć do córki. Leopold I obawiał się, ażeby Maria Kazimiera nie doprowadziła w Bawarii do niespodziewanych powikłań. Zaledwie monarchini przybyła do Loretto, a już otrzymała niepomyślne wieści z Wiednia. Cesarzowa prosiła ją usilnie, aby odłożyła swą daleką wyprawę na bardziej łagodną porę roku. Maria Kazimiera zrozumiała, że nie może się zapuszczać na ziemie habsburskie.60 Podążając dalej na północ, dostała znamienny list od króla Rzymian. Dawał jej w stanowczych słowach do zrozumienia, że nie ma po co udawać się do Bawarii, gdyż elektorowa opuściła już Monachium i jedzie na jej spotkanie.61

Niechętna postawa dworu cesarskiego sprawiła, że zamiary przekazania regencji nad Izarą królowej Polski całkowicie upadły. Teresa Kunegunda postanowiła jednak, że zobaczy się z matką. 5 lutego 1705 r. dowódca cesarski w Bawarii generał Gronsfeld wystawił jej odpowiedni paszport. Zdaje się wszakże, że Wiedeń przygotował rozmyślnie pułapkę.

Z jednej strony zabraniał królowej Polski wjazdu na obszar Rzeszy, z drugiej zaś umożliwiał elektorowej podróż do Italii."

Ostatni skrawek niepodległej Bawarii spędzał administracji cesarskiej sen z powiek. Wyczuwała narastający opór ludności całego elektoratu. Mimo odebrania chłopom broni zdarzały się wypadki zabijania żołnierzy cesarskich. U progu 1705 r. pewien urzędnik habsburski doniósł księciu Sabaudzkiemu, że Austriacy znajdujący się w Bawarii są narażeni na "sycylijskie nieszpory". Administracja cesarska zaczęła się obawiać, że zanosi się na ogólne powstanie, a nici sprzysiężenia prowadzą z Monachium do Brukseli.63 Wobec wzmagającego się napięcia w Bawarii możliwość pozbycia się z elektoratu niewygodnej regentki musiała przedstawiać się dla Wiednia niezmiernie kusząco.Zdaje się, że stosunki między elektorskimi małżonkami uległy na początku 1705 r. pewnemu pogorszeniu. Do Monachium dotarły wieści, że Maksymilian Emanuel nie gardzi w Brukseli przyjemnościami karnawału...Wysłała niezwłocznie na dwór brukselski swego pełnomocnika, ojca Smakersa. Przez wiele godzin rozmawiał jezuita z elektorem o sytuacji w Bawarii. Domagał się od niego nie tylko instrukcji politycznych dla regentki, ale również wyjaśnień w sprawie prowadzonego przezeń trybu życia w Brukseli. Zapytywał zwłaszcza o hrabinę d'Arco, nie pomijając też odnalezionego kufra z listami.Dyplomacja Wersalu nie mogła pozostać obojętna wobec problemów elektorskiej pary. Zajął się nimi sam Ludwik XIV, zalecając Maksymilianowi Emanuelowi rozsądne postępowanie. .. Elektor wręczył powracającemu Smakersowi list dla żony pełen różnych obietnic, bez żadnych jednak wiążących przyrzeczeń.05

"Teresa mocno zapadła na zdrowiu i za radą lekarzy postanowiła opuścić ów teatr jęków i płaczu".69 Elektorowa czuła się rzeczywiście źle. Listy jej do męża są wypełnione skargami na wielce bolesne dolegliwości. .. dlatego pragnęła za wszelką cenę zobaczyć się z matką, aby poradzić się, co ma dalej czynić.

Ważną decyzję wyjazdu podjęła Teresa Kunegunda po naradzie z najbliższym gronem.

Elektor będzie jej potem wymawiał, że posłuchała złych doradców.70 ..

Wiadomo że rajcowie Monachium odradzali regentce tę podróż.71

Jeszcze pod koniec grudnia 1704 r. nie myślała Teresa Kunegunda o wyjeździe z Monachium, prosząc usilnie matkę, ażeby do niej przyjechała.72

Dnia 9 lutego napisała do elektora, że zamierza udać się do Grazu na spotkanie z królową.

W tydzień później, 16 lutego, wyruszyła w drogę.73 Jechała ze szczupłą świtą, mając ze sobą ochmistrzynię markizę de Tressigny, generała Lützelburga, spowiednika Smakersa i kilkoro nieodzownej służby. Maffei zaznacza, że elektorowa podążała na południe z tajemnym zamiarem udania się do Wenecji. Na rozkaz generała Gronsfelda eskortował ją pułkownik Haindl. Gdy stanęli u granic Tyrolu, Austriak uprzedził regentkę, że odtąd nie może jej zapewnić bezpieczeństwa ze względu na nienawiść, jaką żywi się w tym kraju do Bawarczyków. Wobec tego Teresa Kunegunda pojechała przez Karyntię.74 Po drodze zwiedziła malowniczy Salzburg.75 Po przebyciu zaśnieżonych Alp ujrzała po raz pierwszy Italię.

Dnia 11 marca 1705 r. Teresa Kunegunda spotkała się z matką w Padwie.1

Królowa ujrzała wreszcie córkę po dziesięciu latach rozłąki. W obszernym liście, jaki skierowała niebawem do elektora, mówiła wiele o Teresie Kunegundzie. Radość spotkania nie trwała długo. Teresa Kunegunda zaczęła rychło mówić o konieczności powrotu do Bawarii. Pragnęła także zabrać ze sobą matkę. Podróż królowej na obszar cesarstwa była wszakże niemożliwa. Sprzeciwiał się jej bezwzględnie dwór Leopolda I. Maria Kazimiera namawiała córkę, ażeby przed opuszczeniem Italii wywiązała się ze swego ślubowania, odbywając pielgrzymkę do Loretto. Teresa Kunegunda odparła na to, że nie może się tam udać bez pozwolenia męża. Monarchini zaproponowała więc, aby w oczekiwaniu na jego odpowiedź zatrzymały się na ten miesiąc w pobliżu Ferrary. Elektorowa nie mogła jednak zdecydować się na tak długie pozostawanie w Italii.

Na początku maja królowa opuściła Wenecję, udając się w drogę powrotną do Rzymu.

Wkrótce potem Teresa Kunegunda wyruszyła do Bawarii, Gdy znalazła się na granicy austriackiej, w miejscowości Pontera, okazało się, że przejazd jest dla niej zamknięty.4 Zakaz ten doprowadził ją do takiej rozpaczy, że poważnie zaniemogła.

Nie chciała jednak opuścić nędznej kwatery, gdzie zamieszkała w oczekiwaniu na wysłanego do Wiednia posłańca. W liście do cesarza powoływała się na traktat z Ilbesheim, pozwalający jej "wyjeżdżać i powracać do Bawarii, kiedy tylko zechce". W końcu dworzanie elektorowej uznali, że należy odwieźć ją do Wenecji.

 55_teresa kunegunda w wenecji.jpg

Była tak chora, że potrzebowała pilnie pomocy lekarskiej.

Maria Kazimiera, przebywająca już w Rzymie, zmartwiła się ogromnie, dowiedziawszy się, w jak trudnym położeniu znalazła się jej córka. Napisała niezwłocznie do pary cesarskiej. Na tronie habsburskim nie zasiadał już Leopold I. Zmarł on właśnie na początku maja. Miejsce jego zajął wrogi Bawarii Józef I, po którym nie można było spodziewać się niczego dobrego. Nie chciał on pozwolić na powrót regentki do Monachium.5

Niebawem okazało się, że dwór habsburski, zabraniając elektorowej powrotu, gotował się do zajęcia rentamtu Monachium. Podawał jako pretekst, że czyni się tam przygotowania do wystąpień przeciw cesarskiej administracji. W połowie maja wojska cesarskie pod wodzą generała Gronsfelda wkroczyły do Monachium. Takim sposobem upadła ostatnia wyspa bawarskiej niezawisłości. Gronsfeld rozbroił zaraz mieszczan, a także rozpuścił gwardię przyboczną regentki. Zagarnął archiwa i skarbiec Wittelsbacha.6 W kilka miesięcy później znalazły się w rękach Austriaków klejnoty Teresy Kunegundy, zakopane w jednej z wież pałacu rezydencjonalnego. Przedstawiały one wartość ponad pół miliona florenów.7

Maksymilian Emanuel, poruszony do głębi tymi wydarzeniami, miał wielki żal do żony, że opuściła Bawarię. Żywił przeświadczenie, że. dwór wiedeński nie odważyłby się na taki krok, gdyby regentka przebywała w Monachium. Widział teraz ich przyszłość w czarnych barwach.8 W listach do Teresy Kunegundy nieraz wymawiał jej ten nie uzgodniony z nim wyjazd z Bawarii. "Sama wiesz, kogo się wówczas radziłaś w tej sprawie. Zostałaś oszukana, a ja zdradzony" - napisał latem 1707 r.9

Po przymusowym powrocie do Wenecji elektorowa powiadomiła męża, że nie ruszy się stąd, póki istnieje jakaś nadzieja na przedostanie się do dzieci oraz jej bawarskich poddanych. Poruszyła niebo i ziemię, ażeby wyjednać u Józefa I pozwolenie na powrót do Monachium. Bezwzględna postawa cesarza wobec elektorowej Bawarii oburzyła nawet jego sojuszników. Sprawę Teresy Kunegundy poparło kilka dworów, a wśród nich dwór Wielkiej Brytanii. Na prośbę Maksymiliana Emanuela wstawiły się za nią również Stany Generalne Zjednoczonych Prowincji.10 Habsburg nie przejmował się jednak tymi naleganiami. Zmartwiona elektorowa zaczęła rozważać możliwość tajemnego powrotu do dzieci przez Szwajcarię, co jednak mąż jej odradzał.11Zanosiło się na dłuższy pobyt Teresy Kunegundy w Italii. Sprawa miejsca jej zamieszkania przewijała się nieraz w korespondencji między małżonkami. Ludwik XIV proponował elektorowej miasta południowej Francji. Sam Maksymilian Emanuel opowiadał się za papieskim Awinionem. Natomiast królowa Polski pragnęła niezmiernie, aby córka mieszkała w jej rzymskim pałacu.12 Ofiarowała swą gościnę już na pierwszą wieść o zatrzymaniu Teresy Kunegundy na granicy Austrii. Maksymilian Emanuel napisał wszakże do królowej, że uważa pobyt małżonki w Rzymie w tym czasie "z wielu względów za nieodpowiedni".13

Zdaje się, że sama Teresa Kunegunda wolała pozostać w Wenecji. Oddalenie się od granic cesarstwa odebrałoby jej wszelką nadzieję na rychłe ujrzenie dzieci.14

Liczne wzmianki w listach Maksymiliana Emanuela i Marii Kazimiery wskazują, że elektorowa przeżywała nader boleśnie rozłąkę ze swym potomstwem. Dotkliwym dla niej ciosem musiała być wieść o zgonach najmłodszych synów. W czerwcu 1705 r. zmarł w wieku trzech lat Alojzy, a w 1709 r. pięcioletni Maksymilian Emanuel. Po zajęciu rentamtu Monachium dzieci elektorskie znalazły się pod nadzorem administracji cesarskiej. W październiku Józef I mianował ich guwernerem barona Guidebon. Wychowawczynią księżniczki Marii Anny została baronowa Weichs. Elektor uważał, że nie są to osoby odpowiednie. Pisząc do żony, skarżył się, że dzieci ich odbierają złe wychowanie.15

Jeśli elektorowa mogła żywić początkowo jakieś nadzieje na powrót do Monachium, to przekreśliła je zupełnie wieść o wybuchu powstania chłopskiego w Bawarii. Jesienią 1705 r. ludność wiejska elektoratu wyczerpana podatkami, jakie nakładała na nią administracja cesarska, porwała się do walki. Powstanie było samorzutne i nie zorganizowane. Para elektorska dowiedziała się o nim dopiero z gazet. Wiadomość o zrywie ludu bawarskiego była bolesnym wstrząsem dla Teresy Kunegundy.16 "Gdybyś pozostała w Monachium, nie mieliby cesarscy do czynienia z takim wystąpieniem. Powiada się, że powstańcy żądają twojego powrotu" - donosił małżonce elektor pod koniec 1705 r.17 Hoffman pisze wręcz, że powstańczy lud "wezwał panią swoją, aby wróciła do kraju objąć ster rządu nad wiernym sobie narodem".18

Dwór wiedeński miał teraz powód, ażeby wzbraniać elektorowej powrotu do Bawarii. Z drugiej strony Austriacy, wielce zakłopotani znacznymi rozmiarami powstania, chcieli posłużyć się jej autorytetem w celu uspokojenia kraju. Pragnęli, aby skierowała odpowiednie pismo do stanów bawarskich, nakazując wszystkim Bawarczykom złożenie broni i posłuszeństwo wobec administracji cesarskiej. Teresa Kunegunda pozostawiła wszakże owe zabiegi bez odpowiedzi.18

Wojska Józefa I utopiły powstanie bawarskie w morzu krwi. Elektorowa przekazywała mężowi szczegółowe relacje o okrucieństwach popełnianych na powstańcach. Nosiła się nawet z jakimiś zamysłami przyjścia im z pomocą.20 Wiadomo, że znajdujący się u boku elektorowej generał Liitzelburg pragnął gorąco stanąć na czele wiernych chłopów bawarskich. Powstanie chyliło się już ku upadkowi. Dnia 29 stycznia 1706 r ścięto na rynku monachijskim kilku oficerów, którzy walczyli w szeregach powstańczych. Inni zdołali ujść lub ukryć się. W maju dotarli do Wenecji pułkownik Gauthier i komisarz wojenny Fuchs. Elektorowa zaopatrzyła ich w pieniądze na podróż do Niderlandów, gdzie wstąpili do wojska Maksymiliana Emanuela.21

Nowym nieszczęściem, jakie spadło niebawem na parę elektorską, była wiadomość o uprowadzeniu przez władze cesarskie ich starszych synów. Stało się to w maju 1706 r. Pod pozorem dalszej wycieczki odesłano Karola Alberta, Filipa Maurycego, Ferdynanda Marię i Klemensa Augusta, pod silną eskortą, aż do miasta Klagenfurt w Karyntii. Towarzyszył im nieodłączny baron Guidebon. W Monachium pozostali Maria Anna oraz jej dwaj najmłodsi bracia Maksymilian Emanuel i urodzony w 1703 r. Jan Teodor. Nieprawdą jest, że w Klagenfurcie źle obchodzono się z synami elektorskimi. Austriacy liczyli się z ich stanem i urodzeniem. Książęta nie mieli jednak możności swobodnego poruszania się. Nie mogli również pisywać bezpośrednio do rodziców. Dążono do tego, ażeby wspomnienia o matce i ojcu zacierały się coraz bardziej w ich umysłach.22Mimo dobrych warunków, jakie zapewniono dzieciom, rozłąka z nimi była prawdziwą tragedią dla Teresy Kunegundy i Maksymiliana Emanuela. Oboje usiłowali różnymi sposobami zdobyć wiadomości o ich zdrowiu i samopoczuciu.. Para elektorska rozważała wiele planów, aby uzyskać uwolnienie synów albo sprowadzenie przynajmniej najmłodszych do Wenecji. Maksymilian Emanuel jednak nie wierzył, że dwór wiedeński pójdzie na jakieś ustępstwa.23

Pozbawiona możliwości przelewania uczuć macierzyńskich na własne potomstwo, wzięła elektorowa u schyłku 1706 r. na wychowanie małe armeńskie dziecko liczące około trzech lat. (Jana Chrzciecl Aretin urodził sią 24 czerwca 1706 r w Konstantynopolu )

Wspomina o nim Maksymilian Emanuel w liście skreślonym do żony u progu następnego roku.

"Bóg sprawia, że tylko jemu jednemu musimy ich [uprowadzonych synów - M. K.] polecać. Mam nadzieję, że nasze gorące życzenia wyproszą tę łaskę, a twoje modły i dobre uczynki dokonają wszystkiego, zwłaszcza dziecko, które wzięłaś z miłosierdzia w tym celu. Musisz patrzeć z boleścią na to obce dziecko u siebie, kiedy Bóg obdarzył cię własnymi, takimi pięknymi i miłymi, a których nie udało ci się wyrwać z rąk nieprzyjaciół."

Mały Armeńczyk o nazwisku Aretin syn Króla Armenni pozostawał przez cały czas u boku wygnanej Teresy Kunegundy, a potem pojechał z nią do Bawarii.24

Wśród złudnych nadziei i gorzkich rozczarowań zbliżała się druga rocznica wyjazdu elektorowej z Monachium.

Rocznic takich przeżyła Teresa Kunegunda aż dziesięć. Opuszczając swe dzieci w lutowy dzień 1705 r., nie przypuszczała nigdy, że ujrzy je ponownie dopiero po tylu latach. Pobyt swój w Wenecji traktowała od początku do końca jako wyczekiwanie na powrót do dzieci, do męża. Jednak wojna o sukcesję hiszpańską miała przeciągnąć się aż do 1714 r., uniemożliwiając parze elektorskiej rychlejsze połączenie się. Nawet zakończenie działań wojennych nie pozwoliło Maksymilianowi i Teresie Kunegundzie na niezwłoczny wyjazd do Bawarii.Podczas długoletniej rozłąki utrzymywali małżonkowie między sobą regularną przeważnie korespondencję. Zachowały się z niej prawie wyłącznie listy Maksymiliana Emanuela. Gdy Teresa Kunegunda pochwaliła się kiedyś przed matką, że otrzymuje tak często wiadomości od męża, przeczytała w jej odpowiedzi: "Jestem bardzo zadowolona, że elektor okazuje ci nadal swe uczucie. Regularność, z jaką do ciebie pisuje, jest prawdziwym tego dowodem."25 Korespondencja z małżonkiem stała się dla Teresy Kunegundy ważnym zajęciem w jej życiu wygnanki. Rycina zamieszczona w panegirycznym dziele Fortitudo Leonina*, jakie ukazało się po wojnie w Monachium, przedstawia elektorową przy pisaniu listu do Maksymiliana Emanuela. Przed nią na stoliku widać stertę gotowych już do wysłania listów.Korespondencja między małżonkami jest czuła i serdeczna. Rozłąka między nimi jakby rozwiała cienie i zgrzyty minionego pożycia. On pamięta zawsze o jej urodzinach, a niekiedy też o imieninach. Ona nie zapomina również o składaniu mu życzeń. Maksymilian Emanuel, znajdujący upodobanie w pracach tokarskich, posyła czasem żonie wykonane przez siebie drobne przedmioty. Mieni się przy tej sposobności jej "kochającym rzemieślnikiem".26 W jednym z niewielu zachowanych listów elektorowej do Maksymiliana Emanuela czytamy: "Kończę, moje bardzo drogie serce, całując cię tysiąc i tysiąc razy."27

Dla rozdzielonej pary elektorskiej znalazła się piękna alegoria mitologiczna. Teresa Kunegunda jest Penelopą, a Maksymilian Emanuel Odysem. Wspomniana rycina ukazuje elektorową, właśnie jako Penelopę. Ma ona zawieszone przed sobą na ścianie portrety dzieci i męża. Przez otwarte okno widać maszty statków i gondole, co umiejsowia ją w Wenecji. W poetyckim utworze pochwalnym, jaki znajduje się w Fortitudo Leonina, zostaje Teresa Kunegunda nazwana "heroina in utraque fortuna"*. Okazała się bowiem bohaterką w czasach dobrych i złych. Regencja i lata wygnania dowiodły, że szczególnym przymiotem elektorowej jest "stałość" (constantia).28 Wypada nadmienić, że sam Maksymilian Emanuel nawiązywał do mitologicznej alegorii, która odpowiadała tak dobrze ich rozłące. Pisząc do żony u progu 1713 r. o projekcie nowej pieczęci, zaznaczał, że chciałby umieścić na niej dwuwiersz Owidiusza:Si nihil [infesti durus] vidisset Ulisses, Penelope felix, sed sine laude foret.29

Gdyby wrogości losu nie zaznał Odys wytrwały, Penelopa szczęśliwie żyłaby, ale bez chwały.

* Fortitudo Leonina (łac.) - Lwie męstwo

* heroina in utraąue foituna (łać.) - bohaterka w szczęściu i nieszczęściu.

Silną więzią, jaka łączyła oddalonych od siebie małżonków, była przede wszystkim wspólna troska o dzieci.

Nie dawała ona spokoju Teresie Kunegundzie. Nie wystarczały jej niepewne wiadomości o losach synów uprowadzonych do Karyntii. Na początku 1707 r. ruszył do Klagenfurtu na rozkaz elektorowej zaufany hrabia Bertoncelli. Dzięki poparciu miejscowego kupca bogacza uzyskał audiencję u hrabiego Guidebona. Potem widział elektorskie dzieci i rozmawiał z nimi. Książęta mieli na sobie drogie szaty i wyglądali dobrze. Ich długie i jasne włosy były tak piękne, że wysłannik Teresy Kunegundy wziął je zrazu za peruki. Po powrocie Bertoncellego elektorowa posłała szczegółową relację z jego odwiedzin mężowi.

Po zgonie Józefa I wiosną 1711 r. jego następca na tronie cesarskim, Karol VI, zajął życzliwsze stanowisko wobec synów Wittelsbacha. Przewieziono ich z Klagenfurtu do Grazu, gdzie znaleźli się w lepszych i w godniej szych książęcej rangi warunkach. Rodzice, nie znający początkowo powodu tych przenosin, na wieść o nich ogromnie się zaniepokoili. Teresa Kunegunda nie posiadała się z bólu i gniewu. Postanowiła zwrócić się do papieża przeciw nieludzkiemu obchodzeniu się z jej dziećmi.80 Niebawem jednak za sprawą królowej Polski cała rzecz się wyjaśniła.

Maria Kazimiera dowiedziała się, że na rozkaz Karola VI synowie elektorscy są tak traktowani, "jak gdyby byli jego własnymi dziećmi".31

W kwietniu 1712 r. dworzanin elektorowej baron Widmami napisał na jej polecenie do hrabiny Fugger, która od śmierci pani Weichs w 1707 r. była guwernantką Marii Anny. W liście tym przeplatały się słowa skargi i oburzenia. Teresa Kunegunda myślała, że dwór wiedeński w osobie nowego cesarza będzie przestrzegał praw ludzkich. Tymczasem nadal zabrania się jej powrotu do dzieci. Żaliła się, że i one nie mogą do niej pisać. Hrabina zapewniała w swej odpowiedzi elektorową, że wychowywane przez nią dzieci pamiętają o rodzicach, czego sama pilnuje. Podkreślała, że dbał o to również jej syn, hrabia Józef, jak długo pozostawał na służbie starszych książąt. Polecił nawet namalować dla każdego z nich św. Maksymiliana i św. Teresę, których twarze miały rysy elektorskich rodziców. Baron Guidebon odebrał im wszakże te obrazki.32

Wszystko wskazywało na to, że dopiero zawarcie pokoju umożliwi Teresie Kunegundzie powrót do dzieci. Wypatrywała więc z utęsknieniem końca wojny. Sprawa pokoju przewijała się ustawicznie w korespondencji pary elektorskiej. Zdawało się przez pewien czas, że rok 1709 przyniesie zakończenie działań wojennych. W Hadze rozpoczęły się bowiem rozmowy w sprawie zawarcia pokoju. Gdy Teresa Kunegunda dowiedziała się o nich, napisała niezwłocznie do męża, zalecając, ażeby nie był "podług swego zwyczaju" tak ustępliwy. Chodziło o wytargowanie jak najlepszych dla Bawarii warunków. Jednak zwyciężający wszędzie alianci stawiali wygórowane żądania. Niebawem zdobyli Mons, gdzie rezydował Maksymilian Emanuel. Musiał on przenieść się aż do Compiègne. Widoki na rychły pokój okazały się złudne.38Elektorowa przyjęła owe złe wieści z poddaniem. Maksymilian Emanuel był prawdziwie wzruszony: "widząc twoje dobre serce i rezygnację w obliczu naszych nieszczęść" - jak pisał do niej jesienią tegoż roku.34 Rozczarowania takie zakorzeniły jednak w sercu Teresy Kunegundy nieufność do wszelkich nowin o bliskim pokoju. Nie uwierzyła w niedalekie zakończenie wojny nawet u schyłku 1713 r., kiedy chodziło już tylko o zawarcie pokoju z cesarzem. "Lękasz się zawsze w swoich listach, że pokój nie jest rzeczą tak pewną" - zauważył wówczas elektor w liście do małżonki.85

Nadzieje na ostateczne rozmowy pokojowe splatały się z przeróżnymi kombinacjami rozwiązań terytorialnych. Już latem 1705 r. donosiła królowa Polski zięciowi, że para królewska Hiszpanii zaproponowała Teresie Kunegundzie, aby wybrała na swą rezydencję jedną z posiadłości hiszpańskich w Italii. Maria Kazimiera sięgała już w przyszłość. Widziała Karola Alberta na tronie w Bawarii, a Maksymiliana Emanuela królem w południowej Italii. Wyrażała przeświadczenie, że swą szczodrością i upodobaniem do rozrywek podbiłby Neapol.86 Nie ulega wątpliwości, że królowa pragnęła wielce mieć ukochanego zięcia i córkę niedaleko od siebie.Latem 1711 r. Maksymilian Emanuel otrzymał od króla Hiszpanii Niderlandy. "Oto nadszedł dzień, w którym mogę donieść ci dobrą nowinę" - pisał z entuzjazmem do małżonki. Teresa Kunegunda miała jednak pewne wątpliwości. Elektor wyjaśniał więc, że dostał Niderlandy na własność.

Może zatem osadzić w nich jednego z młodszych synów, stwarzając dwie linie Wittelsbachów - niderlandzką i bawarską - albo pozostawić wszystko najstarszemu Karolowi Albertowi.87

Wizja ta musiała wielce ucieszyć Teresę Kunegundę, skoro napisała wkrótce bardzo czuły list do elektora. Odpowiedział, że sprawiła mu tym ogromną radość, a zwłaszcza słowami zakończenia. "Jedynie we mnie posiadasz nie tylko męża, ale też ojca i przyjaciela, co wzmaga twoją miłość do mnie." Wzruszony Maksymilian Emanuel poczuł żal, że zadał małżonce tyle cierpień. "Żałuję wszelkich zmartwień, jakie mogłem ci sprawić, a wśród moich nieszczęść odczuwam ten żal najmocniej.

Zapewniam cię o tym szczerze."38

Czasem ogarniało Teresę Kunegundę nieprzeparte pragnienie znalezienia się za wszelką cenę u boku męża. Łudziła się taką nadzieją przez cały niemal 1710 r. Nalegała ustawicznie na Maksymiliana Emanuela, że chce opuścić Wenecję. Nie odstraszało jej wcale trudne położenie elektora. Nie martwiła się, że będzie, jak i on, "ptaszkiem na gałęzi", zamieszkując w przygranicznych twierdzach na skrawku Niderlandów, jaki im pozostał. Czytała w listach małżonka, że on pragnie równie gorąco jej przyjazdu. "Lata mijają. Rozstałaś się z mężczyzną, a ujrzysz starca." Dlatego chciał spożytkować resztę dni, ażeby żyć już razem z nią. Zapewniał, że obmyśla zdobycie środków finansowych mających umożliwić jej opuszczenie Wenecji.39

Podczas tych przygotowań do wyjazdu okazało się, że elektorowa jest zadłużona. Od początku swego pobytu w Wenecji musiała znosić ze swym szczupłym dworem niedostatek. W mieście dziwiono się, że Wersal pozostawia "w całkowitym opuszczeniu" małżonkę wiernego sojusznika. Przyciśnięta potrzebami prosiła nieraz o pomoc opata Pomponne'a - posła Ludwika XIV akredytowanego w Wenecji. Gdy u progu 1706 r. chciała nabyć dwie bransolety perłowe za stosunkowo niewielką sumę 2 tys. pistoli, zwróciła się z tym do francuskiego dyplomaty. Pomponne uważał, że należy dopomóc elektorowej w zakupieniu upragnionych bransolet. Wywiera ona bowiem pewien wpływ na swego małżonka, co można spożytkować dla dobra Francji.40 W kilka miesięcy później Teresa Kunegunda powiadomiła przedstawiciela Wersalu, iż "nie ma pieniędzy na utrzymanie swego skromnego domu". Dyplomata odpowiedział, że nie pozostawi jej w takich kłopotach.W swym dramatycznym położeniu elektorowa potrzebowała nie tylko wsparcia pieniężnego, ale oczekiwała także słów pociechy od króla Francji. Powtarzała często, że dowody takiego współczucia pozwoliłyby jej znosić z większą cierpliwością spadające na nią nieszczęścia. Pomponne prosił więc usilnie Ludwika XIV, ażeby napisał własnoręcznie do elektorowej tak wyczekiwany list.41

Od męża otrzymywała nieregularnie raczej małe sumy pieniędzy. Sam Maksymilian Emanuel często borykał się z trudnościami finansowymi, zdany na subsydia francuskie. W Niderlandach wiodło mu się jeszcze dobrze. Z Compiègne skarżył się jednak przed Teresą Kunegundą, że nie ma nawet gotówki na zakup chleba, i mięsa. Od czasu do czasu posyłał małżonce tysiąc pistoli. Martwił się, znając jej potrzeby, że nie może uczynić więcej. Latem 1710 r. minister finansów elektora, Bombarda, znalazł w końcu kredyt w Wenecji, co było "prawdziwym cudem". Teresa Kunegunda miała teraz otrzymywać 400 pistoli co miesiąc.42Przez całe swe wygnanie elektorowa pozostawała w Wenecji. Niejednokrotnie jednak nosiła się z zamiarem udania się w inne strony. Latem 1706 r. przyjęła zaproszenie matki i miała zamieszkać w jej Palazzo Zuccari, na co zdawał się godzić Maksymilian Emanuel. Królowa czyniła już przygotowania na jej przyjęcie, a nawet rozważyła zagadnienie ceremoniału podczas spotkań z papieżem. Uważała, że najlepiej będzie, jeśli córka spotka się z nim w jednym z klasztorów. Elektorowa pragnęła bowiem zachować w Rzymie całkowite incognito.43

 

Mimo takich przygotowań Teresa Kunegunda nie rozstała się z Wenecją. Nieraz żaliła się wszakże na niezdrowy klimat miasta. Na początku swego pobytu dostała wysypki na twarzy. Troskliwa Maria Kazimiera posłała jej niezwłocznie różne kosmetyki. Nie szczędziła również dobrych rad, wypowiadając się jednak przeciw nadużywaniu kosmetyków. Uważała bowiem, że córka ma piękną i naturalnie białą cerę. "Powiem ci zawsze, że im mniej nałożysz na twarz, tym będzie lepiej."44

Latem pobyt w Wenecji musiał jednak stawać się nieprzyjemny, skoro Teresa Kunegunda uskarżała się często przed mężem na szkodliwe powietrze miasta. Zaczęła więc udawać się na wieś z kilkoma zaledwie osobami świty, co bardzo nie spodobało się Maksymilianowi Emanuelowi. Zdaje się, że od 1707 r. owe letnie wyjazdy weszły w zwyczaj. W 1712 r. elektor pochwalał małżonkę, iż czyni bardzo dobrze, zmieniając na lato niezdrowe powietrze Wenecji. W relacji zaś posła francuskiego czytamy, że Teresa Kunegunda posiadała oddalony o pięć mil od miasta domek wiejski, gdzie "spędzała co roku większą część lata". Nie ulega wątpliwości, że czuła się dobrze na wsi. Wiadomo, że wstawała tam jeszcze przed świtem, aby łowić ryby.45Elektorowa pozostała wierna na wygnaniu swej szczególnej rozrywce, jaką stanowiły dla niej nocne przechadzki z paroma tylko dworkami. Jednak spacery takie ulicami Wenecji cieszącej się sławą stolicy wszelkich przyjemności mogły doprowadzić do złego rozgłosu. Maksymilian Emanuel, dowiedziawszy się o nich, nie posiadał się wprost z oburzenia. "Nie wątpię, że niebawem dostaniesz się na łamy «Le Mercure Galant» i «Le Lardon de Hollande»" - pisał do żony latem 1707 r. Podkreślał, że postępując tak, nie dba o swą reputację. Zapomina o nim oraz o swej rodzinie.46

 

Niepokój elektora wzmagał się zwłaszcza podczas karnawału. Upominał nieraz Teresę Kunegundę, żeby "nie dostarczała żadnego tematu złośliwym językom". Powinna pamiętać, że nawet na wygnaniu jest nadal elektorową Bawarii. "Wiesz, czym jest karnawał w Wenecji i jakiej zażywa na świecie sławy. Błagam cię więc i zaklinam, abyś miała na to wzgląd i nie chodziła na te operetki, gdzie nie bywa nikt znaczniejszy, a które są raczej dla ludzi z niskich sfer, żeby nie powiedzieć więcej" - prosił małżonkę u progu 1708 r., dobrze znając jej upodobanie do teatru.47

Pobyt w Wenecji stanowiącej wybitny ośrodek sztuki malarskiej stwarzał dogodne warunki kolekcjonerskim upodobaniom elektorowej. Swoją wymowę ma fakt, że wyjeżdżając z Monachium, zabrała ze sobą nadwornego malarza Dominika Nollet.48 Wypada więc przyjąć, że zamierzała spożytkować swą podróż do Wenecji, ażeby nabyć tam przy jego pomocy jakieś obrazy. Gdy powrót do Bawarii okazał się niemożliwy, Nollet pozostał u boku Teresy Kunegundy, służąc radami przy zakupach płócien, a może nawet wyszukiwał obrazy na jej polecenie. "Jestem zachwycony, że zabawiasz się upodobaniem do obrazów i miałaś okazję nabycia ich tak tanim kosztem. Nollet jest świetny w tych sprawach, gdyż jest znawcą, a przy tym rozsądny" - pisał Maksymilian Emanuel do małżonki wiosną 1708 r.49 Niebawem donosiła mu o pięknych zbiorach malarstwa u księcia Mantui, którymi była oczarowana.50 Nie bacząc na niedostatek pieniędzy, zamawiała też obrazy u miejscowych artystów. W 1706 r. namalowano dla niej portrety czterech ładnych Wenecjanek.51

 

 

 

Tymczasem elektor nie mógł się doprosić konterfektu żony. Na początku 1708 r. na jej życzenie posłał swój mały portret, "ażeby ci przypominał, że masz męża, który cię kocha". Przy tej sposobności wzdychał, że od trzech lat nie może doczekać się jej portretu.52 Można przypuszczać, że elektorowa lubowała się szczególnie w malarstwie portretowym. W tymże roku Maksymilian Emanuel, pragnąc sprawić przyjemność małżonce, posłał jej wykonaną własnoręcznie tabakierkę z kości słoniowej, w której umieścił portrecik najstarszego ich syna. Namalował go podług większego obrazu przedstawiającego Karola Alberta na koniu sprowadzony z Brukseli artysta. "Mam nadzieję, że portret ucieszy cię i rozpoznasz swoje rysy w górnej części twarzy."53Podczas wygnania Teresa Kunegunda rozsmakowała się jeszcze bardziej w muzyce, stając się jej dobrym znawcą. Gdy miała opuszczać Wenecję, zaczęła na życzenie męża wyszukiwać gorliwie muzyków i śpiewaków do dworskiej kapeli.54 Wiosną 1714 r. elektor gorąco dziękował małżonce za nadesłane mu melodie operowe. Wysłuchawszy kilku z nich, uznał, że są "w bardzo dobrym guście, o czarujących akompaniamentach". Niebawem napisała mu w takich słowach o pewnym sopranie, że zapragnął go niezmiernie. Polecił elektorowej, aby wynalazła jeszcze kilku śpiewaków o różnych barwach głosu. Polegał całkowicie na jej zdaniu. "Posiadasz bowiem wielki smak do muzyki i znasz się na niej cudownie." W tymże roku pojawiła się w korespondencji elektorskich małżonków postać weneckiego kompozytora Vivaldiego. Teresa Kunegunda była zachwycona jego utworami. Zaproponowała mężowi, ażeby przyznać mu pensję. Elektor wyraził zgodę tylko na małą sumę.55 Vivaldi nie został kompozytorem dworu bawarskiego. W świcie elektorowej opuszczającej Wenecję znaleźli się skrzypek Józef Brescianello i wirtuoz altówki Wincenty Corradi.56Niewiele wiadomo o życiu codziennym Teresy Kunegundy na wygnaniu. Podług Hoffmana było ono "ciche i odosobnione", a nawet "posępne".57 Nie wydaje się, aby codzienność elektorowej była aż tak ponura, mimo tęsknoty za dziećmi i mężem. Przebywając tyle lat w Wenecji, musiała nawiązać pewne stosunki towarzyskie. Latem 1707 r. gościł ją w swym pałacu niedaleko Padwy książę Salvatio.58 U księcia Mantui podziwiała, jak wspomniano, galerię cennych obrazów. Zaprzyjaźniła się z Wenecjanką donną Labią, która doczekała się w 1709 r. upragnionego dziecka

Na początku 1708 r. niezmiernie ucieszyły Teresę Kunegundę odwiedziny brata Aleksandra mieszkającego w Rzymie. Może chciał przy tej sposobności zobaczyć karnawał wenecki. W każdym razie pobyt królewicza przeciągał się. Elektorowa nie chciała po prostu puścić ukochanego brata; "Czynisz bardzo dobrze, że zatrzymujesz go, jak tylko długo możesz" - napisał do niej Maksymilian Emanuel.61

Przedstawiając życie codzienne elektorowej w Wenecji, Hoffman podkreśla, że oddawała się ona tylko "modłom i miłosiernym uczynkom". W stwierdzeniu owym jest nieco przesady. Nie ulega jednak wątpliwości, że wygnanka poświęcała niemało czasu na pobożne ćwiczenia. Pragnęła wybłagać swoimi modłami u niebios łaskę rychłego powrotu do dzieci i męża. W 1705 r. odbyła pielgrzymkę aż do odległego Loretto.62 Odwiedzała często w Wenecji klasztor serwitek oddających szczególną cześć Matce Boskiej Bolesnej. Ślubowała, że sprowadzi ten zakon do Monachium, jeśli Bóg pozwoli jej połączyć się z rodziną.68 Już w 1707 r. uzyskała od Maksymiliana Emanuela zapewnienie, że po powrocie otrzyma w stolicy Bawarii odpowiedni gmach na swą fundację." Wiara pozwalała jej znosić przeciwności losu z rezygnacją.

"Modlę się ustawicznie do Boga [...], ażeby zechciał połączyć razem nas wszystkich i przywrócił twoją rodzinę do dawnej świetności przodków" - pisała królowa Polski jesienią 1712 r. do Maksymiliana Emanuela.65

Wyczekiwany powrót do Bawarii przybliżał się coraz bardziej. Po latach krwawych zmagań wojna o sukcesję hiszpańską dobiegała kresu. Od dłuższego już czasu toczyły się pertraktacje. Dwór habsburski zagarnąłby chętnie Bawarię, oddając Maksymilianowi Emanuelowi w zamian królestwo Sardynii. Wittelsbach nie chciał wszakże utracić swego dziedzictwa. Stanowisko takie podzielała w zupełności Teresa Kunegunda. "Wydaje mi się, że elektorowa jest zadowolona z całkowitego zwrotu Bawarii i będzie ją przedkładała nad Sardynię" - donosił Maksymilian Emanuel w liście do królowej Polski.66

W końcu walczące strony podpisały traktaty pokojowe w Utrechcie (11 kwietnia 1713) i Rastatt (7 marca 1714). Mimo zawarcia pokoju wyjazd pary elektorskiej do Monachium nastąpił dopiero na początku 1715 r.

Na tak znaczne opóźnienie powrotu złożyły się dwie przyczyny. Przedstawiał je szczegółowo Maksymilian Emanuel w listach do wyczekującej niecierpliwie małżonki. Wyjaśniał, że nie mogą wyruszyć w drogę przed podpisaniem pokoju dla państw Rzeszy. Debatował nad nim wiosną 1714 r. kongres pokojowy w Baden. Obrady zgromadzenia badeńskiego przeciągały się. Musiano bowiem rozstrzygnąć wiele spraw, m.in. przyznano tam Teresie Kunegundzie zwrot klejnotów zabranych jej przez Austriaków.67

Powrót do Monachium opóźniły także rozliczenia pieniężne z dworem Ludwika XIV. Przed opuszczeniem Francji musiał jej wierny sojusznik otrzymać należne mu sumy, z jakimi zalegał Wersal. Najpilniejszą sprawą było uzyskanie pieniędzy potrzebnych na wyprawienie wojska do Bawarii. W listopadzie zdobył elektor na ten cel pół miliona liwrów. Teraz zabiegał o dalsze sumy dla bankierów, którzy mają opłacić twoją i moją podróż", jak pisał do Teresy Kunegundy. Na początku grudnia donosił o przekazaniu odpowiednich sum bankierowi weneckiemu Vitafano nie tylko na spłacenie jej długów, ale też na podróż do Monachium.68

Ostatni rok pobytu elektorowej w Wenecji okazał się niezmiernie ciężki. Przeżyła wiele zmartwień i smutków. Od kilku lat zapadała na zdrowiu. Posłała nawet mężowi w 1713 r. dokładny opis choroby, ażeby uzyskał dla niej porady u najlepszych lekarzy paryskich.69 Na początku następnego roku pisała mu, że nadal niedomaga. W tymże czasie zachorowało wielu jej dworzan, a wśród nich ojciec Smakers. Zmartwienia przysporzyła jej także ulubienica, hrabina de Tressigny, która po latach wiernej służby zapragnęła powrócić do siebie. Dochodziły do tych kłopotów niepokojące wieści z Rzymu o chorobie matki. Na szczęście stan zdrowia królowej uległ niebawem poprawie. "Będziesz miała przynajmniej o to jedno zmartwienie mniej" - pisał elektor do żony w kwietniu 1714 r.70Po przebyciu choroby postanowiła Maria Kazimiera wyjechać do Francji. Teresa Kunegunda chciała niezmiernie zobaczyć się z matką w Rzymie przed jej podróżą.; Elektor nie sprzeciwiał się tym zamysłom, a nawet je pochwalał. Zwracał jednak uwagę na poważne; trudności związane z koniecznością zachowania stosownego ceremoniału oraz kosztami przejazdu. Jako elektorowa Bawarii nie mogła Teresa Kunegunda podróżować bez odpowiedniego orszaku. Liczna zaś świta przyczyniłaby się do wzrostu wydatków, "na co nie możemy sobie pozwolić".71 Elektorowa nie udała się więc do Rzymu,odbyła natomiast jesienią tegoż roku ostatnią pielgrzymkę do Loretto.72

Przed powrotem do Bawarii Teresa Kunegunda przeżyła boleśnie dwa zgony. U schyłku 1713 r. zmarł wielce jej oddany dworzanin bawarski Widmann. Troszczyła się bardzo o niego podczas choroby. Drugim ciosem była wiadomość o śmierci ukochanego brata Aleksandra. Po wyjeździe matki pozostał on w Rzymie, gdzie zmarł w listopadzie 1714 r. Elektor kilkakrotnie pocieszał przybitą małżonkę. Znając dobrze ogromne przywiązanie Teresy Kunegundy do brata, lękał się wręcz, że nadmierna rozpacz może zaszkodzić jej zdrowiu. Upominał więc, aby "poddała się bez szemrania wyrokom niebios".73

Gdy zawarcie pokoju otworzyło przed parą elektorska drogę do Bawarii, chciała Teresa Kunegunda wyjechać jak najrychlej z Wenecji. W listach do męża wyrażała nieraz takie życzenie. Musiała jednak zaczekać cierpliwie, aż Maksymilian Emanuel zdobędzie pieniądze potrzebne na spłatę jej długów i na podróż. Elektor sprzeciwiał się wcześniejszemu jej powrotowi. Nie chciał, ażeby zjawiła się przed nim w stolicy Bawarii. Zależało mu niezmiernie, aby spotkali się najprzód z dziećmi, a potem razem z nimi wjechali do Monachium.74 Zapewne z myślą o tych uroczystościach zakupił w Paryżu i wysłał żonie suknie oraz różne drobiazgi. Posłał także nowe ubiory dla synów. Donosząc o tym Teresie Kunegundzie, informował, że Karol Albert jest wyższy od niego o trzy palce i jeszcze rośnie: "Będziesz wielce zdumiona, że masz tak dużego syna."75

 

Przykuta do Wenecji elektorowa wysłała przodem do Monachium ojca Smakersa. Pisał stamtąd obszernie o nastrojach mieszkańców. Podkreślał, że wszyscy pragną, aby zjawiła się w Bawarii przed elektorem. Wyjątek stanowi jego pełnomocnik Malknecht, który przypomina, że należy postępować zgodnie z elektorskimi rozkazami.76 W drugim liście, poświęconym księżniczce Marii Annie, stwierdzał pochlebnie, że jest ona wielce podobna do elektorowej. Powiada, że nie ma skłonności do tego świata, ale "surowość klasztoru mogłaby ją zniechęcić". Zalecał usilnie księżniczce ćwiczenie się w języku francuskim, ażeby mogła rozmawiać z matką.77Wśród bawarskich poddanych wzywających elektorową do powrotu najwcześniej chyba odezwała się baronowa Simeoni. Napisała do Wenecji już w marcu 1714 r. na pierwszą wieść o powszechnym pokoju. Zapewniała o swym oddaniu, "chociaż wierne i wielce uniżone przywiązanie, jakie miałam dla Jej Wysokości Elektorskiej od pierwszych chwil, gdy ją ujrzałam, nie było od razu dostrzeżone ani długo przyjmowane". Życzyła swej pani rychłego i szczęśliwego powrotu do oczekujących ją poddanych oraz do dzieci.78

W połowie stycznia 1715 r. donosił Smakers elektorowej, że oddziały cesarskie opuściły nareszcie Monachium. Wśród okrzyków radości pokazała się gwardia elektorska w pięknych mundurach i na białych koniach, ze sztandarami, przy dźwiękach trąb i kotłów. Upojony wolnością tłum wypełniał ulice. Śpiewano nowe pieśni. Tekst jednej z nich przesłał jezuita Teresie Kunegundzie. Studenci zademonstrowali przywiązanie do domu Wittelsbachów na swój sposób. Przejechali ulicami, miasta świetną kawalkadą złożoną z trzydziestu sań. Ubrani przeważnie na błękitno, w kapeluszach z błękitno-bia-łymi kokardami, wznosili okrzyki na cześć pary elektorskiej oraz młodych książąt.79 Dnia 21 marca 1715 r Teresa Kunegunda opuściła Wenecję, wyruszając - po dziesięciu latach wygnania - do Bawarii. Jechała przez Treviso i Castelfranco Veneto do granicy austriackiej, gdzie oczekiwał hrabia Preysing z ekwipażami elektora, aby zawieźć ją do Monachium. Poseł francuski opowiada, że elektorowa miała przy sobie "ciężką kasetą", wypełnioną oszczędnościami, jakie poczyniła w Wenecji. Na polecenie władz Republiki odprowadzała Teresę Kunegundę jej wenecka przyjaciółka, donna Labia. Udała się ona najprzód do Mestre, gdzie powitała elektorową wysiadającą z gondoli. Potem pojechała jeszcze dalej, do Treviso, ażeby witać elektorową u bram miasta. Te dowody przywiązania donny Labii były "wielce przyjemne" dla Teresy Kunegundy.80 W Treviso nastąpiło ostateczne pożegnanie.

Wczesną wiosną 1715 r. cała rodzina elektorska spotkała się w Bawarii.

Maksymilian Emanuel pragnął wielce, aby wszyscy zjechali się jednego dnia w oznaczonym miejscu.Zamiaru tego nie udało się wszakże przeprowadzić w pełni.Małżonkowie przywitali się 8 kwietnia, 1715 r który to dzień przyjęto jako oficjalną datę spotkania całej rodziny.1

 

Po dziesięciu latach rozłąki para elektorska nie mogła prawie rozpoznać swojego potomstwa.

Usłyszawszy głos rodziców, synowie i córka rozpłakali się, jak opowiada naoczny świadek.2

Połączenie się rodziny elektorskiej uwiecznił na dużym obrazie nadworny malarz elektora Józef Vivien.

Artysta umieścił na nim oprócz członków rodziny liczne postacie alegoryczne.

Pośrodku obrazu Maksymilian Emanuel prowadzi za ramię małżonkę.

Najstarszy syn Karol Albert całuje rękę ojcowską.

Za nim znajdują się pozostałe dzieci elektorskie, z najmłodszym Janem Teodorem na końcu.

 

W gronie tym widać boginię mądrości Atenę, która czuwała nad wychowaniem dzieci

 

Nad parą elektorską unosi się kobieca postać Pokoju z gałązką oliwną w dłoni.

 

Za Teresą Kunegundą, której tren sukni niesie Murzynek, postępują dwie postacie uosabiające miasto Monachium oraz Rzeczpospolitą Wenecką. Na pobyt w niej wskazuje też dziób statku, jak również lwy Św. Marka.

W głębi obrazu umieścił malarz ulubioną budowlę Maksymiliana Emanuela - zamek w Schleissheim, chociaż spotkanie rodziny elektorskiej nastąpiło w zamku Landsberg.

---------------------------------------------------------------------------------

 

W mieście Landsberg am Lech około 65 km na zachód od Monachium i 35 km na południe od Augsburga. koło 1910 zostało wybudowane więzienie. Najbardziej znanym więźniem był Adolf Hitler, który przebywał tam 1924 r po skazaniu za zdradę stanu poprzez zorganizowanie puczu monachijskiego. W czasie pobytu w więzieniu, z pomocą swego sekretarza Rudolfa Hessa, podyktował i napisał Mein Kampf. W 1917 r Armia Stanów Zjednoczonych przeznaczyła więzienie Landsberg na „Więzienie dla przestępców wojennych nr 1 w którym przebywało wielu skazanych nazistowskich przestępców wojennych. straconych przez powieszenie .

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

Dnia 10 kwietnia 1715 przybył Maksymilian Emanuel z żoną i dziećmi do swej stolicy Monachium.

 

Zjawił się tu przed północą, gdyż pragnął uniknąć oficjalnego wjazdu.4

 

Powrót rodziny elektorskiej miasto obchodziło bardzo uroczyście.

 

Na cześć owego historycznego wydarzenia ukazały się drukiem liczne poematy.

 

Wydana wówczas przez jezuitów Forti-tude Leonina wykraczała znacznie swą objętością poza ramy pisma ulotnego. Opiewając w niej pobyt "Penelopy" w Wenecji, podkreślano, że "wiodła tam żywot wdowy, aczkolwiek nią nie była".5

 

 

Posyłając ostatnie życzenia noworoczne do Wenecji, Maksymilian Emanuel zapewniał małżonkę, że nie zaniedba niczego, aby mogła "żyć w spokoju i prawdziwym szczęściu". Maxymilian chciał upodobnić swój dwór do Wersalu lub dworu brukselskiego.7 Przepych na dworze monachijskim doszedł wówczas do szczytu. Opery, balety, maskarady, turnieje i polowania stwarzały nieprzerwane pasmo zabaw. To hałaśliwe życie dworskie "nie odpowiadało usposobieniom Teresy Kunegundy, jakie wywiozła z sobą z Wenecji" Usiłowała nakłonić elektora do odmiany w postępowaniu Usunęła się więc w zacisze swej ulubionej rezydencji.9 Miała przy sobie kilka zaledwie dam dworskich oraz spowiednika. Przebywała najczęściej w Dachau, gdzie mieszkała w podarowanym jej przez męża pałacu. Gdy musiała przyjechać do Monachium, poświęcała przeważnie swój czas miłosiernym uczynkom.10Już latem 1715 r. doszło między małżonkami do zasadniczej rozmowy. Toczyła się ona w apartamencie elektorowej w pałacu Nymphenburg. Gdy oznajmiła mężowi, że pragnie odbyć kilka podróży, a zwłaszcza udać się w pielgrzymkę do Ingolstadt, nie zgodził się na to. Odparła mu ze zdziwieniem: "Czyż nie wolno księżnie jeździć wszędzie po kraju, dokąd zechce?" Maksymilian Emanuel odradzał grzecznie owe podróże.Napisał nazajutrz do żony obszerny list, oświadczając w nim: "Nie powinnaś i nie możesz podróżować po moim państwie ani poza jego granice bez mojego pozwolenia."

 

Zaznaczał, że nie ma co myśleć o wyjeździe do Ingolstadt. Zapowiadał także, że chyba nie zgodzi się na jej zamyślaną pielgrzymkę do Loretto. Wymiana zdań w Nymphenburgu wskazuje, że Teresa Kunegunda usiłowała po powrocie do Bawarii zachować swobodę poruszania się, z jakiej korzystała na wygnaniu. Jej zamierzone pielgrzymki wyprowadziły Maksymiliana Emanuela z równowagi jako przejaw niezależności małżonki. Jeśli owe podróże gniewały go tak bardzo, to również ze względu na ceremoniał. Elektorowa ograniczała swą świtę do zaledwie kilku osób, co zawsze złościło męża. Zdaje się, że skończyło się tylko na gniewnym uniesieniu, gdyż Teresa Kunegunda będzie odbywała pielgrzymki do cudownych obrazów.Niebawem po powrocie z Wenecji wypełniła elektorowa swój ślub, fundując klasztor serwitek w Monachium. W wystawionym przez nią dokumencie erekcyjnym czytamy: "Ponieważ nasz dom elektorski znajdował się w niebezpieczeństwie, ślubowaliśmy Bogu i jego Matce Bolesnej ufundować z naszych tylko środków klasztor żeński zakonu bosych i zreformowanych serwitek Przenajświętszej Matki Bożej z góry Senar." Otwarcie klasztoru nastąpiło 1 listopada 1715 r.12W kilka miesięcy później spadła na Teresę Kunegundę żałobna nowina o śmierci matki. Była do niej ogromnie przywiązana, chociaż ostatnimi czasy pisywała rzadko do Blois. Królowa Polski zmarła niespodziewanie 30 stycznia 1716 r., siedząc przy kominku. Po śmierci Marii Kazimiery należało zająć się wykonaniem jej testamentu. Dla podziału ruchomości zmarłej para elektorska skierowała do Blois swego przedstawiciela w osobie adwokata generalnego Bawarii i członka rad elektorskich Franciszka Kneppera. Wystawione dla niego w Monachium pełnomocnictwo zostało podpisane 12 maja 1716 r. przez Maksymiliana Emanuela i Teresę Kunegundę. Pełnomocnikami Jakuba i Konstantego byli dworzanie królowej, Franciszek Kowalski oraz Filip Dupont.14Sprzedali oni część ruchomości na miejscu, ażeby uzyskać pieniądze na zapłacenie dworowi Marii Kazimiery zaległych pensji. Zachował się ciekawy list Kneppera do elektorowej w sprawie dwóch lektyk królowej. Adwokat generalny podkreślał, że są one pięknie wykonane oraz mają bogato haftowane herby monarchini, co może ocenić "tylko członek rodziny". Proponował więc zabranie lektyk do Monachium. Pisał dalej, że klejnoty wywiezie się razem z cennymi przedmiotami. "Można będzie wysłać w tymże czasie wóz załadowany najpiękniejszymi kobiercami, obrazami oraz innymi meblami, jakich nie chce się sprzedać w Paryżu. Zostaną one przewiezione na miejsce podziału."15 Należy przypuszczać, że przy ostatecznych działach z braćmi dostało się Teresie Kunegundzie dużo obrazów, w których tak się lubowała. Nie jest chyba rzeczą przypadku, że w papierach Wittelsbachów znalazło się zestawienie "obrazów ze spadku królowej".16Po śmierci matki Teresa Kunegunda pogrążyła się jeszcze bardziej w modłach. Spędzała swój żywot "na jednej modlitwie", powiada Hoffman. Odbywała pielgrzymki do cudownych miejsc, składając bogate dary, np. klasztorowi Franciszkanów w Lechfeld ofiarowała "kosztowny, piękny, przez nią samą wyszywany ornat".17 Elektorska pątniczka udawała się nieraz do słynnej kaplicy w Altötting. W 1718 r. podarowała tu wykonane ze szczerego złota dzieciątko w powijakach, znacznej wagi, przedstawiające jedno z jej dzieci.18W pielgrzymkach owych towarzyszyła często Teresie Kunegundzie jedyna jej córka Maria Anna Karolina. Młoda księżniczka była niezmiernie pobożna. Nosiła się nawet z zamiarem wstąpienia do klasztoru, zaprzyjaźniła się wielce z siostrą Marią Anną z klasztoru Klarysek w Monachium. Pod wpływem długich z nią rozmów postanowiła przywdziać sukienkę zakonną. Nie uległa prośbom i perswazjom rodziców, przeciwnych owej decyzji. 29 października 1719 r. odbyły się obłóczyny księżniczki, która przyjęła po rodzicach imiona zakonne Emanuela Teresa. Zachowały się szczegółowe opisy tej uroczystości. Maria Anna Karolina, upadłszy na kolana przed matką, musiała dwukrotnie prosić, ażeby ta obcięła jej włosy nożycami, jakie podała. Teresa Kunegunda, przykładając je do włosów córki, "poczuła się tak ogromnie wzruszona, że rzuciła je na ziemię i wybiegła z klasztoru, zalewając się rzewnymi łzami. Powróciła, kiedy księżniczka była już prawie ubrana" do ceremonii.21Jeśli Maria Anna Karolina wybrała szary habit klaryski, to trzej jej bracia zostali przeznaczeni do wysokich godności kościelnych. Na studia do Rzymu wysłano Filipa Maurycego i Klemensa Augusta, gdzie pierwszy z nich zmarł niespodziewanie. Trzecim synem, którego oddał dwór Wittelsbachów na służbę Kościoła, był Jan Teodor. Już w 1719 r. nadano mu biskupstwo w Regensburgu.22

 

W tymże czasie, przywieziony z Wenecji Aretin uczęszczał do szkół w Bawarii,w 1723 r. otrzymał mimo młodego wieku stanowisko radcy kamery.23 Teresa Kunegunda obdarzy go później majątkiem i tytułem barona.24

 

Odosobnienie Teresy Kunegundy musiało gniewać elektora. Wiosną 1719 r. chciał nawet rozpędzić jej małą świtę ze spowiednikiem na czele. Napisała więc do męża, usiłując mu wytłumaczyć, że postępuje niewłaściwie. "Wyznam ci, że czytając [twój list - M. K], wielce się zdumiałam, widząc, że chcesz go [ojca Smakersa - M. K.] wmieszać w sprawy, o których nie powinien nic wiedzieć, ponieważ przebywa tutaj, jak wiesz, jedynie dla spraw mojego sumienia. Widzę przez to zbyt wyraźnie, że usiłujesz oddalić ojca i tę garstkę osób, która znajduje się jeszcze u mego boku". Oświadczyła, że raczej sama rozpuści swą świtę. "Nie dziw się więc, jeśli podejmę inne decyzje, odpowiadające smutnemu stanowi, w jakim się znajduję."

 

U progu 1726 r. Maksymilian Emanuel poważnie zaniemógł. We wszystkich kościołach stolicy zarządzono modły. Gdy nastąpiła pewna poprawa, elektor zamyślał prowadzić żywot pustelniczy niedaleko Nymphenburga. Pod koniec lutego stan chorego uległ gwałtownemu pogorszeniu. W obliczu zbliżającej się śmierci Maksymilian Emanuel zachował odwagę, jaką zadziwiał na polach bitewnych. Przed zgonem prosił gorąco Teresę Kunegundę, ażeby przebaczyła mu wszystko. Zmarł 26 lutego 1726 r wieczorem, przeżywszy 63 lata i 7 miesięcy.Zgodnie z ostatnią wolą elektora ciało jego pochowano skromnie w monachijskim kościele Teatynów.30

 

Po śmierci Maksymiliana Emanuela elektorem Bawarii został Karol Albert.

 

Elektorowa wdowa postanowiła przenieść się do Wenecji. Dorosłe już dzieci nie potrzebowały jej opieki. Podczas długich lat wygnania polubiła to malownicze miasto nad lagunami. Ponadto słabnące jej zdrowie wymagało południowego klimatu.1Przed wyjazdem chciała uregulować swoje sprawy finansowe, aby uniezależnić się od najstarszego syna. W celu ich załatwienia bawiła dość długo w stolicy bankierów - Augsburgu. Żądała spłaty swego posagu, jak również dochodów z posiadłości bawarskich przyznanych jej w kontrakcie ślubnym tytułem zabezpieczenia wnoszonego wiana. Przetargi z Karolem Albertem przeciągały się w rozmowach tych pośredniczył młodszy syn Klemens August, elektor Kolonii, Latem 1727 r. Teresa Kunegunda opuściła Bawarię, udając się do Italii. 21 lipca 1727 r przybyła do Wenecji.3 Zaraz po przyjeździe przyjęła na służbę czterech gondolierów.4 Zachowała wszakże przez długi czas incognito, zajęta urządzaniem swego pałacu na przyjęcie elektora Kolonii. Przygotowania te czyniła z wielką dbałością, zasięgając nawet rady ambasadora Francji hrabiego Gérgy. Wyczekiwany syn zjawił się we wrześniu. Zamierzał nie tylko zwiedzać miasto, ale też doprowadzić do końca pertraktacje między matką a elektorem Bawarii.5Dzięki zabiegom Klemensa Augusta obie strony doszły do porozumienia. Ustalono, że elektorowa będzie otrzymywała 40 tys. florenów rocznie. Teresa Kunegunda miała się zgodzić na przebywanie u swego boku dwóch szlachciców wyznaczonych przez elektorów Bawarii i Kolonii. Bez ich pozwolenia nie mogłaby podejmować żadnej ważniejszej decyzji. Karol Albert był przeświadczony, że w przeciwnym wypadku matka będzie nadal wiodła w Wenecji życie "nie odpowiadające jej randze".6Elektorowa wdowa nie zamierzała podporządkować się tak twardym warunkom.Teresa Kunegunda musiała utrzymywać się z własnych dochodów. Ograniczyła więc maksymalnie wydatki, mimo to elektor Bawarii nie chciał zmienić swego stanowiska. Domagał się, aby matka zaniechała "życia ponurego i odosobnionego, a zaczęła prowadzić życie bardziej światowe".7Jesienią 1728 r. elektorowa postanowiła przyjąć warunki syna, "pragnącego zawsze, aby stała się ona postacią znaczniejszą w tym mieście i bardziej godną swej rangi" - donosił hrabia Gérgy Ludwikowi XV. Zaczęła meblować swój pałac i rozgłaszać, że poszukuje szlachty i służby do swego dworu. W tymże czasie przeżyła boleśnie zgon ulubionej karliczki. U progu 1729 r. opuściło Teresę Kunegundę małżeństwo Załuskich, piastujące na jej dworze wysokie godności. Pani Załuska - pierwsza dama honorowa elektorowej - czuła się bowiem źle w weneckim klimacie. W kilka miesięcy później wyjechał również ojciec Smakers. Pełna lista dworzan i służby elektorowej zawiera ponad sześćdziesiąt nazwisk. Na jej czele znajdowali się: jezuita Smakers i państwo Załuscy. Po ich wyjeździe nie miała już Teresa Kunegunda - zdaniem ambasadora Francji - nikogo zaufanego ani cieszącego się powagą, miała natomiast nieodzowną służbę, a wśród niej: muzyków, kamerdynerów, gondolierów.10Niewiele można powiedzieć o ostatnim pobycie elektorowej w Wenecji. Wiadomo, że żyła w swoim pałacu otoczona ulubionymi drobiazgami i rodzinnymi portretami. Po jej śmierci potrzeba było całego dnia, aby spisać pozostawioną kolekcję tabakierek i puzderek.11 Na sporządzonej wówczas liście obrazów znalazły się portrety trzech braci, Jana III i Marii Kazimiery, a także portret zwyciężonego pod Wiedniem wielkiego wezyra Kara Mustafy.12 Należy przypuszczać, że Teresa Kunegunda dzieliła swój czas między modlitwę i ulubione przyjemności. Odwiedzała zapewne teatr i operę, za którymi przepadała. Pewnej śpiewaczce podarowała pierścionek i kilka diamencików. W papierach pośmiertnych elektorowej znalazł się zwięzły opis sztuki scenicznej, co ma swoistą wymowę.13Niebawem po przyjeździe do Wenecji Teresa Kunegunda zaczęła poważnie niedomagać. Już wiosną 1728 r. zachorowała ciężko na żołądek. Chciała ukryć owe dolegliwości przed miastem. Ambasador Wersalu dowiedział się jednak, że elektorowej zaszkodziły leki "pewnego szarlatana, którego obdarzyła zbyt wielkim zaufaniem".14 W październiku następnego roku przyjęła na swój dwór nowego lekarza.15 W lutym 1730 r. zapadła znowu na zdrowiu. Stan jej budził największe obawy. Siódmego wszakże dnia choroba jakby się zatrzymała. Lekarzy ożywiła nadzieja, że chora nie umrze. U progu marca stan zdrowia Teresy Kunegundy zaczął się wydatnie poprawiać. Odesłała nawet lekarzy, mniemając, że nic już jej nie zagraża.16Dnia 10 marca 1730 powróciły gwałtowne torsje.17 Wierna dworka Deussere de Gradenigo, widząc, że zbliża się ostatnia chwila jej pani, wezwała niezwłocznie spowiednika. Gdy chora zażądała papieru i atramentu, aby sporządzić testament, odrzekła jej, że nie pora już myśleć o dobrach doczesnych. Według świadectwa dworki elektorowa zwróciła się wówczas do niej takimi słowy: "Droga pani Gradenigo, niech się pani przybliży i wysłucha mnie. Powiadomi pani elektora Bawarii i mojego drogiego syna, elektora Kolonii, aby podzielili między nich czterech wszystkie moje dobra." Miała tu na myśli czterech swoich synów. Powiedziała, że każdy winien otrzymać jednakową część, również jej córka - zakonnica. Prosiła, aby obraz Matki Bożej Rokitniańskiej , jaki przywiozła ze sobą z Polski, przekazali synowie siostrze.Po tych słowach umierająca zamilkła na chwilę. Potem rzekła, że pragnie, aby każdy z jej służby otrzymał pensję zapewniającą mu środki do życia. Na te słowa pani Gradenigo zwróciła uwagę elektorowej, że ma na swym dworze sporo ludzi. Teresa Kunegunda odparła, że prosi o wynagrodzenie tych, którzy służyli jej z oddaniem podczas choroby. Podkreśliła trzy razy, że wszystko, co pozostawia, jest zgodne z inwentarzem, wyjąwszy kilka drobiazgów podarowanych śpiewaczce.Elektorowa chciała, aby przyniesiono klucze do kosztowności i wręczono je pani Gradenigo. Ta wymawiała się jednak od ich przyjęcia. Wówczas "Jej Wysokość zapragnęła ofiarować mi podarki z wdzięczności za troskliwą opiekę, jaką roztaczałam nad nią. Chciała, abym wezwała Nicole [służebną - M. K.], ażeby dać mi klejnoty dla panny Gradenigo, mojej córki, którą wielce lubiła." Dworka odpowiedziała na to swej pani, że zachowa głęboko w sercu pamięć o jej dobroci.Teresa Kunegunda umilkła ponownie, a potem zaczęła mówić, "aby księciu Bawarii dano we Francji..." Zamierzała widocznie uczynić jakiś zapis dla syna Maksymiliana Emanuela i hrabiny d'Arco. Wejście spowiednika przerwało te słowa. "Chciała dalej mówić do mnie, ale wyszłam, widząc, że niebawem umrze, co rzeczywiście się stało, gdyż w pół godziny później wyzionęła ducha w moich ramionach" - opowiada pani Gradenigo w obszernym liście do elektora Bawarii.18W archiwum miasta Wenecji znajduje się następujący zapis o śmierci elektorowej wdowy: "Dnia 10 marca 1730 r. Jej Elektorska Mość Teresa Kunegunda Sobieska, córka nieboszczyka króla polskiego, wdowa po elektorze bawarskim, mająca lat 54, umarła tej nocy o godzinie kwadrans na ósmą, po dwudziestodniowym katarze, na strangurię. Świadkowie: panowie Macone, Odoni, Stefani i chirurg Feronel. Parafia Św. Szymona Proroka."Gdy Teresa Kunegunda zachorowała, ambasador Francji nie omieszkał powiadomić dworu bawarskiego o niebezpieczeństwie. Karol Albert wysłał niezwłocznie swego przedstawiciela do Wenecji. Przybył on w samą porę, aby zabezpieczyć drogocenne ruchomości, jakie elektorowa miała w swoim pałacu.22 "Zostawiła po sobie znaczny majątek w gotowiźnie, wynoszący do sześciu milionów złotych reńskich, nie licząc mnóstwa kosztowności, pomiędzy którymi znaleziono sześćdziesiąt złotych zegarków" - pisze Hoffman.23 Wielką wartość przedstawiała ponadto kolekcja obrazów elektorowej.

 

Znajdowały się wśród nich płótna słynnych malarzy. W archiwum Wittelsbachów zachowało się kilka obszernych "zestawień obrazów należących do Jej Wysokości".24 Hrabia Gérgy opowiada, że pracowano przez wiele dni, aby sporządzić inwentarze wszystkich ruchomości. Czynności owe były otoczone tajemnicą. Francuz przypuszczał, że elektorowa musiała pozostawić po sobie "znaczną ilość drogich kamieni".25Na początku kwietnia 1730 r. trumna ze zwłokami elektorowej wdowy opuściła Wenecję. Dworzanie Karola Alberta przewieźli ją do Monachium. Trumnę eskortowało dwunastu dragonów, którymi dowodził pułkownik Stein. Ciało Teresy Kunegundy złożono cicho obok trumny małżonka w podziemiach kościoła Teatynów,26

 

 

 

10 marca 1971 w Warszawie zmarł 71 letni Biskup Edmund Nowicki (ur. 13 września 1900 w Trzemesznie, ) od 15 sierpnia 1945 administrator apostolski w Gorzowie biskup koadiutor diecezji gdańskiej w latach 1951–1964, biskup diecezjalny gdański w latach 1964–1971.

 

Święcenia kapłańskie otrzymał w katedrze gnieźnieńskiej 15 marca 1924 z rąk kardynała Edmunda Dalbora. Jego pierwszą placówką duszpasterską była parafia przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poznaniu, w której pracował od 1 kwietnia 1924 do 30 czerwca 1927. W 1927 został wysłany na studia prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.Po powrocie do Polski, od 1 lipca 1930 zajmował stanowiska notariusza, referenta kurii arcybiskupiej, adwokata, a następnie wiceoficjała Metropolitarnego Sądu Duchownego w Poznaniu

 

3 października 1939 został aresztowany przez władze hitlerowskie i osadzony w więzieniu w Poznaniu, z którego 9 listopada 1939 internowano go do klasztoru Bernardynów w Kazimierzu Biskupim. Po kilkumiesięcznym odosobnieniu ponownie został osadzony w Poznaniu, a 4 maja 1940 został więźniem obozu w Dachau. W sierpniu tego roku przeniesiono go do Gusen, a w grudniu 1940 ponownie stał się więźniem Dachau. W lutym 1941 został zwolniony z obozu pod warunkiem porzucenia kapłaństwa. Warunku nie dopełnił.

 

15 sierpnia 1945 Edmund Nowicki został mianowany administratorem kamieńskim, lubuskim i prałatury pilskiej oraz podniesiony do godności infułata. Od podstaw zorganizował kurię (1946) i sąd duchowny (1950) w Gorzowie Wielkopolskim, a także diecezjalny Caritas. Erygował wiele parafii, nadzorował odbudowę zniszczonych kościołów. W 1946 powołał Niższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wielkopolskim oraz Konwikt Biskupi we Wschowie, podniesiony w 1946 do rangi niższego seminarium duchownego. Z jego inicjatywy w 1947 powstało Niższe Seminarium Duchowne w Słupsku oraz Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wielkopolskim. 26 stycznia 1951 w związku z „likwidacją stanu tymczasowości w administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich”, jak motywowała swoją decyzję strona państwowa, musiał opuścić administrację gorzowską. Powrócił do Poznania, gdzie zajął się pracą w kurii, sądzie duchownym oraz seminarium.24 kwietnia 1951 został mianowany biskupem koadiutorem sedi datus w Gdańsku i biskupem tytularnym Hadriane. Sakrę biskupią przyjął 26 września 1954 w Poznaniu z rąk arcybiskupa Walentego Dymka, któremu asystowali biskupi Franciszek Jedwabski i Lucjan Bernacki.Polski październik 1956 pozwolił na jego przyjazd do Gdańska. 8 grudnia 1956 przejął diecezję gdańską jako biskup koadiutor będącego na emigracji niemieckiego biskupa Karola Marii Spletta, jednocześnie był biskupem tytularnym Thuggi. Ingres do katedry w Oliwie odbył się 25 grudnia 1956. Po śmierci bpa Spletta bullą z 7 marca 1964 został mianowany biskupem diecezjalnym diecezji gdańskiej. Stało się tak, pomimo że po śmierci biskupa Spletta kapituła diecezji gdańskiej (funkcjonująca na emigracji w RFN) 27 października 1957 erygował Biskupie Seminarium Duchowne w Gdańsku OliwieZmarł 10 marca 1971 w wyniku powikłań pooperacyjnych w szpitalu na ul. Płockiej w Warszawie.

 

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack